2020 w krzywym zwierciadle

Żegnaj 2020! Od dawna możliwości wymiany kalendarza nie była tak ekscytująca. Nastał styczeń – czas planów, patrzenia w przyszłość i nadziei, ale może i terapii? Czy możemy popatrzeć na miniony rok z dystansem? Na kozetkę (nie po raz pierwszy) zapraszają nas twórcy Black Mirror (Charlie Booker i Annabel Jones). Ich najnowszy film – ,,Giń, 2020!”, przypomni nam miniony rok w całkiem nietypowej formie.

Mockument

Film ma charakter mockumentu, tzn. fikcji udającej film dokumentalny. Rok 2020 obejrzymy przez pryzmat najważniejszych wydarzeń, z komentarzem kilku całkiem nieprawdziwych, acz bardzo wyrazistych bohaterów. Jest to m.in. reporter New Yorkerly News, profesor historii, rzeczniczka amerykańskiego rządu, obrzydliwie bogaty CEO wielkiej sieci społecznościowej, Królowa Elżbieta II, naukowiec, terapeutka amerykańska mama, milenials oraz całkiem przeciętna obywatelka. Obsada dopisuje, zobaczymy m.in. Samuela L. Jacksona, Hugh Granta, Lisę Kudrow, czy Tracey Ullman.

Gruba kreska

Ów zestaw bohaterów, rysowanych bardzo grubą kreska, pozwala ładnie wypunktować różne dominujące w społeczeństwie poglądy. W praktyce film dogryza po kolei wszystkim, choć oczywiście w pierwszej kolejności pod młotek idą politycy. Pokazane są absurdalne argumentacje, którym (niestety) nie jest daleko od tego co obserwujemy w mediach na codzień. “Taki kraj jak Ukraina nie istnieje” – oznajmia filmowa rzeczniczka Trumpa. ”Właśnie, że istnieje” – kontruje dziennikarz. “Ja wierzę w to, że nie”. Obrywa się jednak nie tylko republikanom, ale i demokratom. W filmie jak bumerang wraca żart z wieku prezydenta USA Joe Bidena. “Poznaliśmy się już na mojej koronacji w 1953 roku” – oznajmia Królowa Elżbieta. Innym razem zostaje nazwany weteranem wojny secesyjnej, a gdy wkracza na scenę po chwilowym spadku w sondażach, słyszmy, że “Biden powraca z martwych”. 

Odświeżyć pamięć

“Giń, 2020!” to miks wszystkiego: pandemii, pożarów w Australii, ruchu Black Lives Matter. Dopatrzymy się jednak i komentarza do bardziej nieuchwytnych zjawisk – wpływu gigantów z Doliny Krzemowej, rosnącej polaryzacji społeczeństwa, fake newsów. 2020 rok śledzimy chronologicznie, co pozwala nam łatwo odświeżyć sobie pamięć. Oczywiście główną rolę w tym przeglądzie odgrywa USA. Listę tę można by było jeszcze nieco uzupełnić. Podobnie jest z pulą żartów – niektóre należałoby doszlifować.

Na początku filmu narrator oznajmia nam, że będzie to przegląd roku, ponownie przeżyjemy wydarzenia z 2020. “A po jaką cholerę?” – pyta dziennikarz. No właśnie po co? ,,Giń, 2020!” możemy potraktować jak wizytę u nieco szalonego psychologa z wianuszkiem żartów na podorędziu. A jak wiadomo, śmiech to najlepsze znane lekarstwo od wieków. 

“Giń, 2020!”, reż. Al Campbell / Alice Mathias, prod. USA, Jesse Collins Entertainment / Netflix, 2020

Ilustracja (mat. dyst.)

Twój adres email nie zostanie opublikowany.