A jakim zwierzęciem byłoby Twoje miasto?

W ciągu ostatnich 25 lat populacja Łodzi zmniejszyła się o ponad 250 tysięcy osób. Innymi słowy jedna czwarta miasta wyemigrowała. Według statystyk co dziesiąty mieszkaniec województwa łódzkiego ma silne objawy depresji. Skąd się biorą? Z głęboko chowanych przeżyć i emocji. Bolesnych i przykrych. Takich, które powracają w najmniej spodziewanym momencie. A może nigdy nas tak naprawdę nie opuszczają?

„20 lat stoczył mi ten łódzki rak…”

„Na wygnaniu w mieście Łodzi, gdzie nawet bieganie psom szkodzi…”- tak brzmiały pierwsze słowa piosenki Adasia Miauczyńskiego w filmie „Nic śmiesznego” (1995). Jak bohater filmowego cyklu Marka Koterskiego, który jest przecież „żywą emanacją ciemnej strony i podświadomości przeciętnego Polaka” skomentowałby dzisiejszą Łódź? Co powiedziałby leżąc na kozetce u psychoanalityka? To samo, co bohaterowie dokumentu Ewy Podgórskiej „Diagnosis”, wyróżnionego tegorocznym Orłem – Polską Nagrodą Filmową w kategorii Najlepszy film dokumentalny.

Oba te filmy, mimo całkowicie innego konceptu i panującego w nich klimatu, mają jeszcze kilka wspólnych cech. Oboje reżyserzy, choć są w różnym wieku, spędzili wiele lat swojego życia właśnie w Łodzi i są z tym miastem silnie związani. W obu przypadkach wnioski przychodzące po seansie są mocno przygnębiające. Oba też są uniwersalne, bowiem Łódź jest w nich zaledwie symbolem problemów, o których usłyszeć możemy niemalże wszędzie, i które, przynajmmniej w jakimś stopniu, spotykają każdego z nas.

W ciągu ostatnich 25 lat populacja Łodzi zmniejszyła się o ponad 250 tysięcy osób. Źródło: HER Docs Film Festival

„Jakim Łódź byłaby dzieckiem? — Bitym”

Niewielka skórzana kozetka. Mocno świecąca lampa i kamera skierowana prosto na twarz pacjenta. W tle tajemniczy głos francuskiego terapeuty, który zadaje krótkie pytania. „Do jakiego zwierzęcia porównałbyś miasto, w którym żyjesz?”, słyszy bohaterka leżąca na kozetce. „Może do termita, tego szkodnika, który żyje w drzewie” – kobieta próbuje obrócić pytanie w żart. Uśmiech przeradza się w śmiech. Po chwili w nerwowy chichot. Wreszcie w płacz. Wracają wspomnienia. Fala przeżyć zalewa umysł. Terapia trwa dalej.

Na stronie Polskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego czytamy: „Psychoanaliza to teoria na temat funkcjonowania ludzkiego umysłu, metoda jego badania, a także leczenia. Podstawowym założeniem psychoanalizy jest istnienie nieświadomości. Znaczna część naszego umysłu nigdy nie jest i nie stanie się świadoma. Także doświadczenia świadome mogą zostać zapomniane, czyli wyparte do nieświadomości, a mimo to pozostają aktywne i wpływają na treść i jakość życia.” I o tym właśnie opowiada „Diagnosis”. O tym, jak nawet pozornie najgłębiej zakopane trudne doświadczenia wpływają na nasze codzienne życie. Jak wielki ból i żal skrywamy głęboko w sobie. I wreszcie jak wielką ulgę może przynieść skonfrontowanie się z tymi przeżyciami. A przynajmniej podjęcie próby zmierzenia się z nimi.

Bohaterowie „Diagnosis” pozornie są bardzo różni, paradoksalnie jednak okazują się być do siebie niezwykle podobni. Źródło: HER Docs Film Festival

„Proszę wygodnie się położyć i głęboko odetchnąć”

„Diagnosis” to dokument składający się z kilku sesji psychoanalitycznych, przebiegających w powyższy sposób. Bohaterowie dzielą się swoimi trudnymi przeżyciami, często wręcz depresyjnymi. Nie ma w tym filmie miejsca na puste zdania i radosne żarty. W zamian jest szaro, smutno i przygnębiająco. „Łódź… K*rwa” chciałoby się powtórzyć słynne zdanie, cytowanego już Adasia Miauczyńskiego. Nie o Łódź tu jednak chodzi, a przeżycia jej mieszkańców, takich samych jak w każdym innym mieście, takich samych jak my. Samotny ojciec, starający się wychować córkę. Starsza kobieta, która wdaje się w romans z dużo młodszym chłopakiem. Mężczyzna w średnim wieku, który opiekuje się swoją matką, chorą na Alzheimera.  Młodzieniec, który dopiero wchodzi w fazę dorosłości, a już ma za sobą etap w więzieniu. To zaledwie cześć bohaterów „Diagnosis”. Wszyscy znamy takie osoby, prawda? A może nawet sami jesteśmy jednymi z nich.

„Diagnosis” nie ogranicza się jedynie do scen na kozetce, chociaż te są główną osią dokumentu Ewy Podgórskiej. Bohaterów obserwujemy w intymnych, choć jednocześnie całkowicie zwyczajnych sytuacjach. W tle cały czas słyszymy ich opowieści, wyznania i odpowiedzi na pytania. Towarzyszą im także artystyczne ujęcia samego miasta, momentami wręcz lekko surrealistyczne. Mamy tutaj do czynienia z zabawą pespektywą, obracaniem obrazu do góry nogami, czy dosyć specyficzną praca kamery. Jednak współgra to ze słyszanymi historiami bardzo dobrze. Choć bohaterowie są w różnym wieku, o różnym wykształceniu i zamożności, to paradoksalnie ich historie w wielu punktach są do siebie podobne, wręcz się zazębiają. Wszyscy wspólnie tworzą porter miasta. Nawet więcej, tworzą portret współczesnego społeczeństwa. Smutny i przygnębiający, ale przede wszystkim prawdziwy i niesamowicie szczery.

„Dopiero [po zakończeniu montażu – red.] poczułam wielką ulgę i zrozumiałam, jak bardzo te dni na planie były dla mnie obciążające. Często po takich sesjach z bohaterem przez kilka dni nie potrafiłam odróżnić, które emocje są moje” – opowiada reżyserka Ewa Podgórska, w wywiadzie dla Nowego Folderu. Ja także po skończeniu seansu poczułem tego rodzaju ulgę, choć emocje ciągle wrzały. A mówimy tutaj o zaledwie kilkudziesięciu minutach filmu, a nie setkach rozmów z bohaterami na żywo. Podziwiam i zazdroszczę odporności psychicznej.

W dokumencie Ewy Podgórskiej wielokrotnie mamy do czynienia z zabawą perspektywą i specyficzną pracą kamery. Źródło: HER Docs Film Festival

Leczenie rozmową

Mam prywatną prośbę. Obejrzyjcie ten dokument. Nie dla przyjemności, nie żeby umilić sobie podróż autobusem, nie jednocześnie z telefonem w ręce i otwartym Facebookiem w drugiej zakładce. Po prostu odizolujcie się na lekko ponad godzinę od wszystkich zewnętrznych bodźców i poświęćcie całą uwagę temu filmowi. Poczujcie się częścią psychoanalitycznej terapii, jednym z bohaterów. Potem wstańcie, weźcie głęboki wdech, wydech i pójdźcie na spacer. Lepiej ciepło się ubierzcie, ponieważ może być to dłuższy spacer, niż początkowo planowaliście. Myśli, bowiem same zaczną się pojawiać w waszej głowie, jedna za drugą. Obiecuję.

„Diagnosis”
Reżyseria: Ewa Podgórska
Produkcja: Entertain Pictures, Polska 2018
Czas trwania: 78 min.

Wpisy

Student drugiego roku dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Od niedawna pełnoprawny warszawiak. Fan piłki nożnej i kibic pewnej stołecznej drużyny kojarzonej z literą L w kółeczku. Miłośnik Star Wars oraz prozy Stephena Kinga.