Absurdalna śmierć maturzysty

 

Maj 1983 roku. Wspólnie ze swoimi kolegami Grzegorz Przemyk świętował po pisemnym egzaminie. Nie wrócił do domu. Z warszawskiego Placu Zamkowego trafił na komisariat, gdzie został dotkliwie pobity. Kilka dni po tym zdarzeniu zmarł. „Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka” Cezarego Łazarewicza stara się przybliżyć okoliczności tych tragicznych wydarzeń.

 

 

„Bijcie tak, żeby nie było śladów” – miał powiedzieć jeden z milicjantów, którzy zatrzymali Grzegorza Przemyka na Pl. Zamkowym. Trudno wskazać, czym się kierowali podejmując decyzję o przewiezieniu maturzysty na komisariat – on i jego koledzy nie robili nic, co mogłoby wzbudzić podejrzenia funkcjonariuszy.

 

Mundurowi chcą zobaczyć dowód osobisty Przemyka. Ten odmawia okazania dokumentu, argumentując, że po zawieszeniu stanu wojennego nie ma już obowiązku noszenia go przy sobie. Milicjanci postanawiają zabrać go na komisariat. Sprawy toczą się błyskawicznie – Przemyk zostaje pobity, co wywołuje ciężkie urazy w jamie brzusznej. W wyniku tych urazów niespełna dziewiętnastoletni maturzysta umiera.

 

Kilka dni przed tymi wydarzeniami zostaje pobita także matka Grzegorza Przemyka, Barbara Sadowska – poetka i działaczka opozycji.

 

W swojej książce Cezary Łazarewicz stawia pytanie, czy był to zwykły przypadek, czy może zaplanowane działanie? Autor już na początku zaznacza, że książka jest odpowiedzią na apel matki Przemyka o odkrycie prawdy. Ówczesna władza robiła niemal wszystko, by zatuszować tę sprawę. Rzuciła nawet podejrzenia o dokonanie pobicia na kierowcę karetki, byleby odsunąć je od Milicji Obywatelskiej.

 

Autor przedstawia wydarzenia w sposób bardzo rzetelny, docierając do wielu interesujących szczegółów. Informuje nas m.in. o przebiegu operacji Grzegorza Przemyka. Nie ogranicza się jednak tylko do opisu wydarzeń bezpośrednio związanych z tragedią. Idzie dalej, śledzi proces szukania winnych, zastraszania głównego świadka i oczerniania samego Przemyka. Łazarewicz nie unika też pisania o tym, co dzieje się w głowach osób najbliższych ofierze. Głównie chodzi tu o matkę, Barbarę Sadowską. Autor pomaga nam zrozumieć co czuła – najpierw po śmierci syna, a później po morderstwie ks. Jerzego Popiełuszki, który odprawił mszę pogrzebową Grzegorza Przemyka. To wszystko tworzy przejmujący obraz sprawy, w której do dnia dzisiejszego nie wszystko jest zupełnie jasne. Słowem – to dramatyczna historia z wieloma niewiadomymi, którą naprawdę warto poznać.

 

 

„Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka”
Autor: Cezary Łazarewicz
Wydawnictwo: Czarne