/

Akrobatyka intelektualna

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Media rządowe, zwane przez komików publicznymi lub narodowymi, dostały po raz kolejny od swoich mocodawców twardy orzech do zgryzienia. Jeżeli ktoś jest kryształowy, dlaczego wylatuje moment przed końcem kadencji? Nie lada sztuką była obrona Kuchcińskiego, ale nie takie intelektualne szpagaty robili przez ostatnie cztery lata obrońcy prawdy z Woronicza. Miejsca w reprezentacji Polski w akrobatyce sportowej na przyszłorocznej Olimpiadzie stoją otworem.


Reprezentacja rządowa zaczęła pokazy w tych zawodach akrobatycznych od ćwiczeń zespołowych, a dokładniej konkurencji dwójek mężczyzn. Udział wzięli sam trener-kapitan Jarosław Kaczyński razem z Markiem Kuchcińskim. Zaprezentowali układ kombinowany, składający się z części dynamicznej, w której podjęli próbę przerzucenia uwagi na Tuska (słynny stały element choreografii naszej reprezentacji, nazwany przez komentatorów Winą Tuska). Element statyczny układu to uspokojenie opinii publicznej, że marszałek nie złamał ani prawa, ani dobrych obyczajów. Prawdziwie polska część publiczności nagrodziła układ gromkimi brawami. Tylko ta cholerna ukryta opcja niemiecka pochowana pomiędzy biało-czerwonymi się przyczepiła do kilku małych niedociągnięć. Duet mimo wszystko zszedł ze sceny wyraźnie zadowolony ze swojego występu, ale na pytania zaciekawionych dziennikarzy nie zgodził się odpowiedzieć.


Do skoków na ścieżce zespół wytypował Lady Holecką i jej młodszą koleżankę Edytę Lewandowską. Warto zwrócić uwagę, że dynamizm układu został dopełniony niezwykle dynamiczną mimiką. Internauci zaczęli wręcz w tym tygodniu tworzyć obszerną galerię 50 Twarzy Danuty. W układzie po raz kolejny powtarzały się przede wszystkim dwie figury: marszałek nie złamał prawa i opozycja też latała (rozwinięta wersja słynnej winy Tuska).


Na koniec ekipa z Woronicza pokazała synchroniczne skoki na batucie. Każdy kolejny skok, każda kolejna ewolucja, powalały publikę na kolana. Kolejne akrobacje były przerywane popisowym saltem. Układ wyglądał więc następująco: Kopacz też latała, Kuchciński nie złamał prawa, Borusewicz też latał, Kuchciński nie złamał prawa, Tusk też latał, Kuchciński nie złamał prawa. Na koniec kolejny popisowy numer, czyli „my podnosimy standardy!”. Publika klaszcze, sędziowie powaleni na kolana, woroniczowscy znów bezkonkurencyjni.


Są w historii sportu zawody, które zapisują się w pamięci widzów na lata. Akrobaci z Woronicza jednak po raz kolejny wykonali nieprawdopodobne salto mortale. Wcześniej przez pana trenera została zrezygnowana najlepsza premier w historii RP, teraz tego samego zaszczytu dostąpił najlepszy marszałek w historii sejmu RP. Trzeba przyznać, że zrobienie z tego kolejnego wielkiego sukcesu i walki o wyższe standardy wymagało układu nad układy. Jedno pytanie pozostaje dla mnie otwarte: jakim cudem jest tylu kibiców, którzy dają się znów uwieść tym saltom i szpagatom?