Alfabet Ryszarda Kapuścińskiego

 

Z okazji 85. rocznicy urodzin Ryszarda Kapuścińskiego wyruszamy w podróż jego śladami. Naszą mapą jest alfabet, a przewodnikami – słowa samego mistrza oraz wspomnienia jego bliskich.

 

Ryszard Kapuściński urodził się 4 marca 1932 roku w Pińsku. Zmarł 23 stycznia 2007 w Warszawie. Na zdjęciu w swojej pracowni w domu przy ulicy Pustola 16 (fot. archiwum)

 

A jak autorytet

Był nim, i do dzisiaj jest, dla wielu dziennikarzy, szczególnie dla tych początkujących. Wzbraniał się jednak przed napisaniem podręcznika dziennikarstwa. Warsztatowe wskazówki można znaleźć mimo to: w tekstach z wygłaszanych przez niego wykładów, fragmentach wywiadów, „Lapidariach” czy, może przede wszystkim, w „Podróżach z Herodotem”.

 

B jak bieda

Główny temat reporterskich zainteresowań Kapuścińskiego. To tym, którzy stoją na straconej pozycji, najpierw poświęcał swoją uwagę, a potem książki.

 

C jak czas wolny

Praca go pochłaniała, w zasadzie wciąż był w pracy: i w podróży, i w domu. Wolnych chwil miał więc niewiele; w takich momentach lubił słuchać muzyki poważnej.

 

D jak dom

Ten pierwszy to Pińsk, miasto urodzenia Kapuścińskiego, dzisiaj znajdujące się w granicach Białorusi. Zawsze zajmowało szczególne miejsce w jego sercu. Zbierał nawet materiały do książki o przedwojennym Pińsku, czyli tym, który sam pamiętał z dzieciństwa. Nie zdążył jej napisać.

 

E jak egzotyka

Choć Kapuściński lata spędził w odległych krajach, egzotyka sama w sobie zupełnie go nie interesowała. W każdym zakątku świata dostrzegał przede wszystkim ludzi i ich problemy.

 

F jak fotograf

To jakby mniej znana część twórczości Kapuścińskiego. A jednak do tej pory wydano dwa albumy z jego zdjęciami i zorganizowano wiele wystaw.

 

G jak gromadzenie

Przez lata Kapuściński zgromadził mnóstwo pamiątek: z każdej podróży przywoził książki i kamienie. Zbierał też długopisy i był miłośnikiem zegarków.

 

H jak Herodot

Herodot był dla Kapuścińskiego niezwykle ważną postacią: uważał go za pierwszego reportera. Na studiach historycznych czytał jego „Dzieje”, a potem wielokrotnie do nich wracał.

 

I jak inspiracja

Kapuściński często szukał jej w naturze. Przechowywał w pamięci obrazy przyrody, którą widział w czasie podróży, potem ją opisywał. A kiedy był w Polsce, do jego zwyczajów należały spacery po Polu Mokotowskim czy Puszczy Kampinoskiej.

 

J jak jak zacząć?

To było odwieczne pytanie-problem, bowiem zdaniem Kapuścińskiego początek wyznaczał rytm całej książki. Bywało, że szukając go, przeżywał katusze. Tak było w przypadku „Cesarza” czy „Hebanu”.

 

K jak klucze

Wyjeżdżając do pracy, zawsze zabierał ze sobą klucze do domu. – Dla mnie to oznaczało, że jest przywiązany i do mnie, i do tego miejsca – mówi o tym zwyczaju Alicja Kapuścińska.

 

L jak lektury

Zanim gdzieś wyjechał, czytał. Po powrocie, przygotowując się do pisania, czytał. Książki przywoził też z podróży. Wciąż towarzyszyły mu lektury.

 

Ł jak łączenie z mistrzem

Nie było wcale łatwe. Do pisania Kapuściński potrzebował ciszy i spokoju. Na ich straży stała żona, która telefonującym i proszącym o rozmowę, mówiła, że mąż pracuje. Zresztą ci, którzy go znali, szybko się nauczyli, kiedy nie należy mu przeszkadzać.

 

M jak maszyna do pisania

Do dzisiaj zajmuje centralne miejsce na biurku w pracowni Kapuścińskiego. Reporter nigdy nie przekonał się do pisania na komputerze.

 

N jak nagrody

Zdobywał liczne wyróżnienia w Polsce i na świecie, ale nie dane mu było cieszyć się z tego najważniejszego w świecie literackim – Nagrody Nobla. I to mimo że jego nazwisko pojawiało się wśród kandydatów.

 

O jak ostrzeżenia

Kapuściński przewidywał, że w końcu dosięgną nas konsekwencje podziałów, które sami stworzyliśmy. Apelował o walkę z nierównościami ekonomicznymi i cywilizacyjnymi. Ostrzegał, że jeśli im się nie zapobiega, do głosu dochodzą radykalizmy. Dzisiaj jego słowa można nazwać proroctwami, które zupełnie zlekceważyliśmy.

 

P jak poezja

Kapuściński zaczytywał się w poezji. To pomagało mu szlifować język. Sam też pisał. Jego wiersze wydano w tomikach „Notes” i „Prawa natury”, a potem w „Wierszach zebranych”.

 

R jak rozmowy

Kapuściński nie lubił rozprawiać o sobie i swoich wyprawach, ciekawiło go za to, co inni mają do powiedzenia. Słuchał z niezwykłą uwagą, a opowiadającym rosły skrzydła. – Kapuściński potrafił rozmawiać tak, że nawet ktoś opowiadający najgorsze banały odnosił wrażenie, że odkrywa przed nim Amerykę, bo tak się tym zachwycał – opisuje Wojciech Jagielski.

 

S jak sportowiec

Kapuściński wcale nie musiał być dziennikarzem. Równie dobrze mógł zostać sportowcem. W czasach szkolnych grał w piłkę nożną jako bramkarz. Trenował pod okiem samego Kazimierza Górskiego w młodzieżowej Legii Warszawa. Z sukcesami uprawiał też boks (był wicemistrzem juniorów Warszawy w wadze koguciej).

 

Ś jak świadek

Doświadczenia dziennikarskie Kapuścińskiego są absolutnie unikalne, trudne do powtórzenia. Z bliska obserwował dekolonizację Afryki, przewroty w Ameryce Łacińskiej, rozpad Związku Radzieckiego. Na jego oczach zmieniał się świat, a on to pokazywał, wiele razy był jedynym dziennikarzem, który obserwował wydarzenia.

 

T jak teleks

W czasach, na które przypadła większość wypraw Kapuścińskiego, łączność z redakcją w kraju opierała się na teleksach. Te urządzenia znajdowały się tylko w ściśle określonych miejscach, a do tego nadanie jakiejkolwiek depeszy kosztowało majątek (płaciło się za każde słowo). To uczyło zwięzłości, ale także rodziło w Kapuścińskim niedosyt. Zebrane materiały, które nie mieściły się do depeszy, wykorzystywał później w książkach.

 

U jak uśmiech

Po prostu się uśmiechał. Pomagało mu to zjednywać sobie ludzi, a niekiedy także wychodzić z opresji. Nazywał tę metodę „rozbrajaniem twarzy”. Uśmiech okazywał się najbardziej uniwersalnym językiem świata.

 

W jak wiedza

Wciąż chciał wiedzieć więcej. Ale wciąż też potrafił zadziwiać i zachwycać się światem. „W człowieku, który uważa, że wszystko już było i nic nie może go zdziwić, umarło to, co najpiękniejsze – uroda życia” – pisał w „Podróżach z Herodotem”.

 

Z jak zwyczajność

Zamiast spotykać się i rozmawiać z przedstawicielami władzy, Kapuściński wolał kontakty ze zwykłymi ludźmi. Chciał pokazywać świat ich oczami.

 

Ż jak żona

Alicja Kapuścińska nie lubi, kiedy ktoś mówi o niej „wdowa po Ryszardzie Kapuścińskim”. Podkreśla, że wciąż jest jego żoną.

 

 

Agnieszka Kapela