/

Antropogeniczne niedopatrzenie

Nowy Folder - #BananowaNiedziela

 

Cierpię na fatalną przypadłość: uwielbiam dyskutować z ludźmi. Także, a może przede wszystkim z tymi, którzy mają diametralnie różne poglądy. Dlatego tak mnie zastanawia, że od pewnego czasu zaczęliśmy mówić nie do siebie lecz – obok siebie. Argumenty, choćby najbardziej rzeczowe, przestały być przekonujące i nawet fakty zaczęły być kwestią przekonań. Na co dzień dzięki internetowi możemy poznać setki teorii mniej lub bardziej spiskowych, które odrzucają potwierdzone naukowo fakty. Moimi faworytami są ludzie z Flat Earth Society i idąc ich tropem, chciałbym przedstawić swoje odkrycie z pogranicza antro- i socjologii.

 

 

Otóż stwierdziłem, że oprócz homo sapiens, na ziemi żyje jeszcze jedna odmiana gatunku homo! To homo marianus, nazwany tak przeze mnie na cześć Mariana K., osobnika, który sprowokował mnie do wysnucia tej teorii. Wyglądem homo marianus praktycznie nie różni się od homo sapiens: jest wyprostowany, przemieszcza się na dwóch tylnych kończynach, dzięki przeciwstawnym kciukom ma chwytne górne kończyny, a swoje nagie ciało okrywa zszytymi skrawkami materiału. Stosunkowo często obserwuje się u niego syndrom ABS (absolutnego braku szyi). Dowiedziono także, że jest w stanie uczyć się nowych czynności, a nieliczne osobniki potrafią opanować nawet inne języki na podstawowym poziomie. Różnice w stosunku do homo sapiens można stwierdzić dopiero po dokładniejszym przyjrzeniu się temu jakże ciekawemu gatunkowi.

 

W identyfikacji wewnątrzgatunkowej przedstawicielom homo marianus pomaga kolor skóry: jedynym, który uznają jest biały. Im bardziej skóra biała, tym lepiej, dlatego według niektórych obserwatorów, niektóre osobniki stosują puder. Status albinosów w tej grupie nadal jest nieustalony. Homo marianus traktuje przedstawicieli homo sapiens jako swoich głównych wrogów, co wyraźnie formułuje przy każdej możliwej okazji. Być może dlatego łączą się w stada jedynie w obrębie własnego gatunku i dlatego większość przedstawicieli homo marianus ma problem z wyrażaniem swoich przekonań w pojedynkę. Stąd gromadzenie się na marszach, spotkaniach tematycznych oraz portalach społecznościowych, by w szczególny sposób pokazać światu swoją nienawiść.

 

Pozornie homo marianus ze światem i między sobą porozumiewa się takim samym językiem jak homo sapiens. Jednakże język homo marianus nacechowany jest głównie negatywnymi emocjami: każde zdanie wypowiedziane przez przedstawiciela homo marianus ma na celu kogoś zmasakrować. Brutalny, „prawdziwie męski” język, służy im również do scalania swojego gatunku i identyfikacji z grupą.

 

Homo marianus mają silnie wykształcony instynkt terytorialny i są wręcz fanatycznie przywiązani do regionów na których zamieszkują, i które przecież na co dzień dzielą z homo sapiens. Tych jednak uważają za niegodnych, którzy powinni jak najprędzej się z tych terenów wynieść. Choć są także nieliczne osobniki homo sapiens szanowane przez marianusów: ich ulubienicą jest np. Perfekcyjna Pani Domu. Powód? Wspólnie dążą do powszechnej czystości, choć ona preferuje czyste naczynia, kąty i pościel, a oni – rasę, naród lub myśli. Przeciętny homo marianus kocha historię. Prawdopodobnie jest to instynktowne, gdyż zazwyczaj jej nie zna lub rozumie całkowicie na opak. Stąd np. częste przypadki hailowania w koszulkach z kotwicą Polski Walczącej czy propagowania Marszu Niepodległości nazistowskimi plakatami propagandowymi przy równoczesnym całkowitym niezrozumieniu kpin homo sapiens z tego faktu. Jednak homo marianus zupełnie nie przejmują się takimi drobnostkami, dla nich nie istnieją niepodważalne fakty. I właśnie tego luźnego podejścia do otaczającej rzeczywistości szczerze im zazdroszczę.