Centrum Kapuścińskiego

Za siedmioma górami, za siedmioma lasami, w odległej krainie stało piękne, stare osiedle. Siedem bloków oddzielonych strumykami i skalniakami zamieszkiwali ludzie różnych ras, kultur i religii. W jednym z nich, stojącym w centrum osiedla, mieszkał dziesięcioletni Jaś. Chłopiec dobry, doświadczony przez życie i pomocny dla sąsiadów, ale przez przeszłe wydarzenia targany skrajnościami, często niezdecydowany i zbyt impulsywny. Jaś nie potrafił zrozumieć dlaczego bywa nieakceptowany przez innych mieszkańców osiedla. Nie wiedział też dlaczego pomimo wielu sytuacji, w których narażał siebie by pomóc innym, nie okazują mu oni wystarczającej, w jego ocenie, wdzięczności.

 

 

Jaś dobrze pamiętał jak w wieku siedmiu lat bronił swoich sąsiadów przed włamywaczami z bloku obok. Miał nadzieję, że pozwoli mu to na długo utrzymać z nimi przyjazne stosunki. Niestety, jak każde dziecko, popełniał błędy. Był pewny siebie, wygadany i kochał się bawić, z czego był znany na osiedlu. Jednak zabawa z czasem zaczęła brać górę nad Jasiem, przez co stracił czujność i nie zrozumiał co knują jego najbliżsi sąsiedzi. Chwilę przed ósmymi urodzinami Jaś został porwany przez chłopców mieszkających za ścianą. Na jego nieszczęście mieszkańcy innych bloków, a nawet bliżsi sąsiedzi z innych pięter, nie reagowali. Jaś został pozostawiony sam sobie. Spędził w ciemnej piwnicy prawie piętnaście miesięcy, ale nie stracił swojego walecznego ducha. Czekał na okazję do ucieczki. Nadeszła ona w jednym z najtragiczniejszych momentów w historii osiedla – pierwszej wielkiej wojnie podwórkowej.

 

Przedtem mieszkańcy osiedla walczyli głównie na swoich klatkach schodowych. Zdarzało się, że chłopcy z jednego bloku pomagali swoim dalszym kolegom w wojnach o dominację w ich blokach, ale jeszcze nigdy walki nie rozlały się na całe osiedle i nie dotknęły tak dużej liczby mieszkańców. Główne starcia miały miejsce w bloku, w którym wcześniej mieszkał, a teraz był przetrzymywany Jaś. W trakcie walk udało mu się uciec z piwnicy i dzięki odpowiedniemu doborowi sprzymierzeńców, ponownemu zademonstrowaniu swojej siły w walce i pomocy swojego przyjaciela Johnny’ego, mieszkającego w bloku obok, Jaś odzyskał swoje mieszkanie. Musiał jednak nauczyć się na nowo życia na wolności. Nie spodziewał się jednak, że dostanie na to tak mało czasu.

 

Niecałe dwa miesiące po wprowadzeniu się do swojego mieszkania, jeden z porywaczy Jasia – Johann, znów zaczął rozrabiać. Bił swoich sąsiadów i nie stosował się do umów ustanowionych przez spółdzielnię mieszkaniową na zakończenie pierwszej wielkiej wojny. Mieszkańcy bloku niezaatakowani przez niego bezpośrednio postanowili, że nie chcą narażać siebie dla dobra swoich sąsiadów. Jaś nie spodziewał się, że Johann dogadał się kolejnym z wcześniejszych porywaczy – Iwanem. Obaj mieli zacząć podbój bloku, a nawet całego osiedla, właśnie od niego. Zniszczony Jaś nie miał szans z silniejszymi sąsiadami. Na początku drugiej wojny podwórkowej jego mieszkanie po raz kolejny zostało zniszczone. Tym razem jednak nie dał się zniewolić. Do ostatniej chwili walczył o obronienie swoich czterech kątów. Nie raz pokazywał również swoje bohaterstwo walcząc ramię w ramię z innymi mieszkańcami o ich wolność. W każdym zakątku osiedla można było usłyszeć o mężnym Jasiu, który po przegraniu nierównej walki o własne mieszkanie nie poddał się i przyjmował ciosy za innych. Co ważne dla naszej bajki, starał się z całych sił obronić Jonatana, mieszkającego na co dzień w bloku obok, który stał się głównym celem ataków zaślepionego rządzą krwi i upokorzonego po pierwszej wojnie Johanna. Ta część historii nie jest jednak przez Jasia napisana samymi złotymi literami. Rok w niewoli wyraźnie zniszczył jego charakter i niestety zdarzało mu się odwracać plecami do Jonatana, a nawet pomagać złemu sąsiadowi zza ściany w wyprowadzaniu zabójczych ciosów. Jednak, Drogi Czytelniku, nie możemy zapomnieć, że Jaś w trakcie wojny był jednym z najbardziej pomocnych dla Jonatana mieszkańców osiedla. Co więcej, każdy przypadek, w którym bronił swojego kolegi kończył się strasznymi torturami ze strony Johanna.

 

Druga wojna podwórkowa – największe nieszczęście w historii osiedla, skończyła się po niecałym miesiącu, jednak dla Jasia nie było to wcale szczęśliwe zakończenie. John, Johnny i „nawrócony” Iwan mieli ustalić nowy porządek na blokowisku. Tym razem jednak Johnny nie pomógł Jasiowi. Nasz mały bohater co prawda oficjalnie pozostał w swoim mieszkaniu, ale na długie pół roku został oddany w ręce Iwana, co jeszcze mocniej zniszczyło go wewnętrznie. Dziesięcioletni Jasio prawie dwa ostatnie lata spędził w niewoli.

 

Od trzech miesięcy Jaś jest w pełni wolnym człowiekiem. Nie znaczy to jednak, że udało mu się już zażegnać wszystkie wewnętrzne problemy, będące następstwami burzliwego życia. Od kilku dni Jaś ma problem z porozumieniem się z sąsiadami. Nie rozumie dlaczego tak rzadko mówi się o jego zasługach dla osiedla. Dodatkowo wydaje mu się, że od jakiegoś czasu szepcze się nie o jego pomocy dla Jonatana, a o momentach jego słabości, czy nawet przypisuje mu się niesłusznie grzechy Johanna. Jaś postanowił więc wykrzyczeć, że będzie karał każdego, kto spróbuje przekręcić historię niedawnej wielkiej wojny lub będzie stawiał jego potknięcia ponad zasługi. Nie przewidział jednak jednego.

 

Po każdym osiedlu krążą plotki. Jedne nie mają nic wspólnego z prawdą, inne mają w sobie jedynie jej ziarnko. Jaś pomylił się jednak myśląc, ze bliżsi i dalsi sąsiedzi zapomnieli o jego bohaterstwie. Walka z nimi może jedynie obrócić się przeciwko niemu. Bo im mocniej zaprzecza się plotkom, tym głośniej krzyczą ich kolporterzy. Im mocniej próbuje się uciszyć nieprzychylnych, tym mocniej napędza się ich silniki. I w końcu im częściej mówi się na głos o plotkach na swój temat, tym szybciej rozchodzą się po osiedlu i na stałe pozostają w świadomości tych, którzy wcześniej nie chcieli w nie wierzyć.

 

Jakub Banan Banasik

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Potrząsanie akwarium

Potrząsanie akwarium

"Zawsze wiedział, że interesuje go tylko dokument" - sylwetka Marcela...
Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Wywiad Agnieszki Kapeli
Chemik schodzi na złą drogę

Chemik schodzi na złą drogę

O Kacprze Choromańskim, który zawodowo analizuje krwawe ślady, pisze Anna...

1 comment

  1. Katemeika says:

    Mar 28, 2017

    Odpowiedz

    Najbardziej przerażające jest to że nikt nigdy nie poniósł kary. Była śmierć, było mataczenie, było łamanie życia wielu osobom w celu wplątania ich w to morderstwo. Szczęśliwie ocalały akta sprawy. I co? I nic. III RP sobie z tą zbrodnią nie poradziła. Nie była w stanie czy nie chciała? Na to pytanie książka nie daje odpowiedzi.
    Ojciec Grzegorza – Leopold Przemyk wnosi skargę do Europejskiego Trybunału Spraw Człowieka a Trybunał orzeka, że Polska jest winna i zasądza odszkodowanie dla ojca. Może to jest odpowiedź?

Name required

Website