/

Bastion Wolności

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Nie będzie Facebook pluł nam w twarz, ni dzieci nam lewaczył – zaśpiewali eksperci z ministerstwa sprawiedliwości. W obawie przed podzieleniem losu Donalda Trumpa, minister Ziobro i jego świta wpadli na genialny pomysł kar pieniężnych za „cenzurowanie” treści, które są zgodne z prawem naszego państwa. Czołem, Panie Ministrze, o taką wolność nic nie robiłem!


Koniec z lewacką ideologią LGBT i uciszaniem najbardziej uciśnionej grupy społecznej – białych, heteroseksualnych, katolickich, konserwatywnych mężczyzn. Nie mogą nami rządzić mniejszości, które siłą chcą narzucać wszystkim swoją wolę. Tak być nie będzie! Jesteśmy już przedmurzem chrześcijaństwa, ostatnim bastionem normalności w Europie, oblężoną twierdzą wielkich tradycji regionu, to teraz możemy dodać do tego okopy walki z cenzurą mediów społecznościowych.


Traf chciał, że minister Ziobro nie zdążył ze swoją wielką wizją, by uratować Janusza Korwin-Mikkego. Wtedy też wielcy wolnorynkowi konserwatyści obrazili się na prywatną firmę za to, że usunęła konto, na którym pojawiały się treści z wizją tej firmy niezgodne. I, jak to zwykle bywa, bojkot i protesty były nagłaśniane za pomocą bojkotowanego i oprotestowanego medium. Tak jak wcześniej Apple’a i Samsunga bojkotowali z telefonów Apple’a i Samsunga, Nike z kilkoma parami butów tej firmy ustawionymi w przedpokoju, a złowieszcze wpisy skierowane w kierunku Ikei wysyłane były z materaca Hovag ułożonego na łóżku Malm.


Powstał nawet plan B dla wszystkich obrażonych na Facebooka – portal Wolni Słowianie. Nazwa myląca, bo nie jest to miejsce dla wielbicieli idei panslawizmu. Z tym że false start przyszedł już w pierwszym biegu, bo Krzysztof Gonciarz praktycznie od razu dostał tam bana za teledysk „My Słowianie” Donatana. Chociaż, czy na pewno za to? Gonciarz raczej nie pasuje do towarzystwa wzajemnej adoracji skupionego wokół jezusmaryi, wielkiej Polski i dumnego orła.


Jest w tej idei coś kojącego z perspektywy nadchodzących lat. Polaryzacji społeczeństwa pewnie już nie zwolnimy, prawie na pewno nie zatrzymamy, a o cofaniu możemy zapomnieć. Tworzy się więc luka dla prawicowych facebooków, które ścisną w swych matczynych patriotycznych objęciach wszystkich tych, którzy będą chcieli bez skrępowania pokazywać światu swoje rasizm, homofobię i narodowy katolicki fundamentalizm. Tylko nie wiem, czy nie musieliby działać w dark necie, bo nawet polskie prawo przy dzisiejszej prokuraturze ma jakieś granice. A może minister Ziobro by ich jakoś wybronił? Na pewno miałoby to większe szanse na powodzenie, niż obecny genialny pomysł ściągania pieniędzy z gigantów social mediów za bany dla wszelkiej maści bigotów i mizoginów. No i o ile smutniejszy byłby świat bez Grażyn i Januszów z selfiakami z perspektywy brzucha na profilowych, którzy rzucaliby na prawo i lewo (chociaż nie, tylko na lewo) wyzywaniem od komunistów, zarazy i śmieci i opatrywali te wiadomości życzliwymi życzeniami śmierci w męczarniach. To jednak nie, Wolni Słowianie, nie zabierajcie mi tej uciechy.

Wpisy

Pozytywista stale walczący z tkwiącymi w nim pokładami romantyzmu. Feminista. Miłośnik polityki, muzyki i NBA (od lat wierny fan Boston Celtics). Entuzjasta badań medioznawczych i socjologicznych. Redaktor naczelny magazynu Nowy Folder i autor rubryki felietonowej #BananowaNiedziela. Laureat Nagrody "Nadzieja mediów" 2019.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.