Batti, batti, o bel Masetto!

Na pierwszym planie widzimy twarz czarnoskórej Molleny Williams-Haas. Za nią z wypiętym brzuchem kroczy Georg Friedrich Haas, jej mąż, rozwiesza na sznurkowej pięciolinii przedmioty do bicia… Tak poznajemy perwersję, by zaraz potem zobaczyć przez jej pryzmat sztukę.  

Nagi Georg idzie do pokoju. Siada przy monitorach: jeden z nich – poziomy, drugi – zupełnie pionowy jak kartka z nutami, jakich wiele leży na podłodze, pokreślonych przez Georga kolorowymi liniami. Georg Friedrich Haas jest austriackim kompozytorem współczesnej muzyki klasycznej. Patrząc na jego pracę, doskonale widzimy, że wie, czego chce. Niewiele mówi, twarz ma raczej pokerową, a w jego głowie każdy takt utworu jawi się jako coś konkretnego, zrozumiałego, choć niewykwalifikowany słuchacz wyłapuje jeno dysonanse na tle szumu alikwotów. Może nie tylko niewykwalifikowany? Muzyka Haasa świdruje w głowie, jest uznawana za doznanie fizyczne, nie psychiczne.

Mollena Williams-Haas, prawie wiecznie uśmiechnięta czarnoskóra dama, leży na pufie, proponuje mężowi ubranie. „Chcesz skarpetki?” – pyta. „Nie wiem. Byle nie szare. Czarne” – słyszy w odpowiedzi. Jest performerką, działaczką feministyczną i edukatorką seksualną. Na scenie nie zna granic, zdradza pikantne szczegóły swojego życia erotycznego, nie wstydzi się ciała ani rasy. Była International Ms. Leather opowiada o pierwszej randce z Haasem: spotkali się w domu i uprawiali perwersyjny seks – Mollena stała się muzą Georga.

Ich małżeństwo (zawarte po dwóch latach znajomości) opiera się na umowie: ona jest uległa, on dominuje. Brzmi znajomo, prawda? Mowa, oczywiście, o „Pięćdziesięciu twarzach Greya”. Jednak ich związek jest głębszy: miłość życia, bycie dla siebie nawzajem inspiracją, wsparcie nie tylko duchowe, ale i zawodowe na co dzień oraz finansowe w razie rozwodu – i szerszy: wyjście z tematem seksu BDSM do ludzi, rezygnacja z ukrywania się w czterech ścianach sypialni. Dlatego na ekranie widzimy sceny „niegrzeczne”: Mollena czerpie przyjemność seksualną z bicia. Nazywa siebie uległą feministką, niewolnicą, Georga – swoim panem.

Podczas oglądania „Sztuki i perwersji” jesteśmy świadkami wielu scen prawdziwej miłości Molleny i Georga. Źródło: http://artistandpervert.com/

Haas pochodzi z austriackiej rodziny byłych nazistów. Pokonał ogromną drogę, by odciąć się od ideologii, której nie rozumiał. Uciekł do Stanów Zjednoczonych, na koniec świata. W filmie słyszymy jego matkę: „Po porodzie mój mąż dał mi kwiaty za blond chłopca”. Ten chłopiec był bity. Próbował być dobrym synem, za co i tak dostawał. „Wszyscy tak robili” – tłumaczy przemoc matka. Później miał problem, by odpowiedzieć na prośbę kobiety o uderzenie jej w twarz – nie wiedział, że można bić z miłości (i za zgodą!), że ktoś może czerpać z tego przyjemność.

Mollena wychowywała się we Wschodnim Harlemie. Mimo biedy i czarnej skóry nie miała złych wspomnień z dzieciństwa. Trafiła do szkoły dla zdolnych dzieci. Studia na New York University’s Tisch School of the Arts rozpoczęła wcześniej niż inni studenci. Niestety, jej stypendium zostało odcięte z powodu administracji Reagana i musiała zrezygnować z nauki. Wkrótce wpadła w nałóg – zaczęła pić. Owocem tych doświadczeń jest „Hyena” – poruszający monolog napisany przez Mollenę do muzyki męża, wystawiany w Wiedniu.

Bohaterów trudno jest oceniać. Niewątpliwie dążą do pokazania, że seks BDSM jest czymś zupełnie normalnym i nie należy się wstydzić perwersji. Oboje zdołali pokonać w sobie przeszłość i odnaleźć się w miłości. Film daje duże pole do interpretacji: pojawiają się w nim skrajne opinie i kontrowersje wokół postrzegania kwestii BDSM. Nie wiemy, czy „niegrzeczne” sceny były w pełni prawdziwe – czy w pokoju był kamerzysta? A może sama kamera, pozwalająca filmowi samemu się nakręcić? Jednak, niezależnie od prawdziwości perwersji, czy powinniśmy oceniać sztukę przez pryzmat twórcy? Jeśli lekarz byłby hobbistycznie DJ-em, na imprezach słyszelibyśmy same medyczne hity?

Jedna ze scen pokazujących tytułową perwersję – Mollena odczuwa przyjemność z bycia bitą. Źródło: http://artistandpervert.com/

„Sztuka i perwersja” jest pierwszym pełnometrażowym filmem dokumentalnym krytyczki filmowej Beatrice Behn i reżysera Renégo Gebhardta i mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że zrobili to świetnie. Jest zabawnie, jest wzruszająco, jest ostro. Film pozostawia ważną platformę do dyskusji o własnych potrzebach i granicach. Możemy się zastanawiać, na ile moralnie poprawne jest zgadzanie się na bycie bitym przez partnera, ale jeśli sprawia ono przyjemność i jest zaprawione wyłącznie miłością, to czemu miałoby być złe? Ludzie mają różne pragnienia. Jedni kochają seks w białej pościeli i przy blasku świec, inni spełniają się wśród błysku lateksu i świstu skórzanych batów. Najważniejsza jest miłość, zgoda i wyznaczenie granic.

„Sztuka i perwersja” / „The Artist & The Pervert”
Reżyseria: Beatrice Behn, René Gebhardt
Produkcja: Niemcy, 2019
Czas trwania: 96 min.

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na UW i śpiewu w ZPSM im. Chopina w Warszawie, szczęśliwa posiadaczka kota. W wolnych chwilach słucha Sinatry, planuje podróże życia i czyta historie o trupach. Przed snem stara się zawsze zażyć trochę Szczygła.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.