Bedeker na miarę reportera


O Pradze napisano już wiele przewodników – profesjonalne, amatorskie, drukowane albo w postaci internetowych wpisów na podróżniczych blogach. Zwykle trzymają się dość bezdusznego schematu: Co zobaczyć w 24 albo 72 godziny, gdzie zjeść i jakie pamiątki przywieźć… Ale co, jeśli chce się uchwycić duszę miasta i jego mieszkańców?


Przed tym wyzwaniem stanął polski reporter i czechofil, laureat nagrody Nike, czyli Mariusz Szczygieł, we własnej osobie. We „własnej”, bo jego zbiór reportaży o czeskiej stolicy to przede wszystkim zapis odczuć i głębokiego zafascynowania reportera. „Osobisty przewodnik po Pradze” wchodzi na półki księgarni 26 maja, czyli 20 lat po pierwszej wizycie Szczygła w tym mieście i jest już czwartą książką, w której reporter przybliża polskim czytelnikom zawiłości czeskiej kultury i historii.


Tym razem w 60 krótkich rozdziałach-reportażach, które terytorialnie nie wybiegają poza granice Pragi, zabiera nas do ludzi i miejsc dla siebie ważnych. Każda część podpisana jest adresem, więc nietrudno znaleźć poszczególne lokalizacje na mapie. Część z nich możemy zobaczyć nie tylko oczami wyobraźni, bo, jak każdy przyzwoity przewodnik, i ten opatrzony jest fotografiami. Te w dodatku zrobił inny znany reporter, Filip Springer, który, czasem z niemałym poświęceniem, błądził po Pradze śladami reporterskich historii. Zdjęcia Springera są wyjątkowo cenne, szczególnie gdy czytamy o architekturalnych perełkach i artystycznych instalacjach miasta, którym poświęcono tu niemało miejsca.


Kubizm i rzeźba z dziurą w d…


Bo jeśli Praga kojarzy się większości głównie z pięknymi barokowymi kamienicami Starego Miasta, to jednak styl architektoniczny, który do powstającego państwa czechosłowackiego wniósł najwięcej, był kubizm, a nawet rondokubizm (specyficzna dla Czechosłowacji odmiana art déco). Szczygieł nazywając samego siebie psychofanem, zabiera nas między innymi do ukochanej przez siebie kubistycznej kamienicy na ulicy Neklanovej i prowadzi pod kubistyczną latarnię złożoną ze ściętych ostrosłupów. Oprócz latarni w „Osobistym przewodniku…” świecą też niezwykłe lampy pod mostem Nuselskim, ale oświetlają nie chodniki, a niebo. To instalacja ku pamięci wszystkich samobójców, którzy skokiem ze wspomnianego mostu zakończyli swój żywot. Lampy mogą nie wszystkim przypaść do gustu, zresztą, tak jak twórczość znanego artysty Davida Černego, którego dzieła rozrzucone są po całej Pradze. Szczygieł zamieszcza w „bedekerze” spis rzeźb kontrowersyjnego rzeźbiarza. Oprócz znanych i upiornych Babies,wspinających się po wieżach telewizyjnych w dzielnicy Žižkov, oglądamy też „Tyłki“ (cz. Prdele). Na podwórzu prywatnej galerii sztuki można po drabinie wspiąć się na wysokość dwóch rzeźb prezentujących niepolityczną część ciała i po wetknięciu głowy w dziurę obejrzeć jak najbardziej polityczny pamflet z byłym prezydentem w roli głównej.  Artysta w swoim repertuarze rzeźb ma też mechaniczną głowę literata Franza Kafki, który z Pragą związany był przez całe życie.


Zrozumieć nie tylko Pragę


Szczygieł również od Kafki nie stroni, poświęcając autorowi „Procesu“, oraz innym słynnym czeskim pisarzom, jak np. Bohumilovi Hrabolovi, kilka rozdziałów. Czytelnicy mogą więc z książką w ręce odwiedzić literackie kawiarnie, gdzie przesiadywała czeska inteligencja i zajrzeć do znacznie bliższych Hrabalovi oraz Jaroslavovi Haškovi piwiarni. W jednej ze znanych praskich kawiarni swoją żonę poznał słynny dysydent, późniejszy prezydent Czech, Václav Havel. Skomplikowane losy czeskiego narodu zdają się wplatać w „Osobisty przewodnik…“ niepozornie, nie na siłę, podobnie jak zatopiony w chodniku pomnik poświęcony Janu Palachovi w miejscu jego samospalenia na Placu Wacława. Ale przez to robią na czytelnikowi większe wrażenie i pomagają zrozumieć Polakom mentalność i kulturę, która nie w monumentalności i porywczości ma swoją siłę, ale w subtelności i spokoju. Szczygieł nie tylko oprowadza nas po mieście, ale włącza nas w swoje osobiste rozmowy z Czechami, tymi znanymi i tymi spotkanymi przypadkiem na ulicy czy w taksówce. Przez pryzmat kilku świetnych czeskich myśli i prób wytłumaczenia czeskości przez samych Czechów, można całkiem inaczej spojrzeć też na polską tożsamość i charakter. Kiedy przytoczony w książce największy czeski prezydent Tomáš Garrique Masaryk pisze, że – nieprzyjaciel czuje większy strach przed narodem, który sam siebie krytykuje – a praski taksówkarz śmieje się z żartów o czeskim ruchu oporu, pojawia się refleksja. Jak dwa żyjące obok siebie słowiańskie narody mogą być tak bardzo od sobie różne?


Zażyć po lekturze


Sześćdziesiąt, chociażby i krótkich, ale za to wciągających reportaży, to godziny zwiedzania, doświadczania i rozważania. Po takim ,,wysiłku” należy wyrównać straty energetyczne i pewnie dlatego „Osobisty przewodnik…” w ostatnim rozdziale transformuje się w małą książkę kulinarną. Szczygieł dołącza przepisy na specjalności czeskich gospód np. pivní sýr, utopence i rzecz jasna knedlíky. Ale z kuchnią Czechów lubujących się w trojobalu (trzyskładnikowa panierka) i o, lekko mówiąc, ambiwaletnym stosunku do warzyw, wiąże się też  ostrzeżenie – To kuchnia rewelacyjna, pod warunkiem że skorzysta się z niej raz w tygodniu, i to po dniu ciężkiej pracy – na szczęście lektura aż tak ciężka nie jest.


Na zakończenie inny cytat z „Przewodnika”. Czeski fotograf Josef Sudek na pytanie, dlaczego każda jego fotografia jest tak zaskakująca, miał odpowiedzieć – Bo tylko takie pokazuję, resztę chowamI tak Mariusz Szczygieł nie pokazał nam Złotej Uliczki Hradczan, nie zaprowadził nas do Katedry św. Wita, nie skomentował zatłoczonego Mostu Karola, bez których tradycyjny przewodnik obyć się nie mógł. Można powiedzieć, że reporter niejedno przed czytelnikami ukrył. Ale pewne jest, że Praga uchwycona w jego reporterskie „kadry” nie raz czytelnika zadziwi. Czasem szokuje, by za chwilę zachwycić, a ja natchniona lekturą, następną wycieczkę po Pradze przejdę z książką Szczygła w ręku.


Tytuł: „Osobisty przewodnik po Pradze”
Autor: Mariusz Szczygieł
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
Rok wydania: 2020

Wpisy

Człowiek z Cieszyna w Warszawie, studentka dziennikarstwa i bohemistyki. Cierpi na chroniczny czasobrak, ale na przeczytanie kolejnego reportażu i sport zawsze czas znajdzie. Zakochana w Czechach i uzależniona od poznawania nowych ludzi.