Bliżej ojca już nie mogłem podejść

[spider_facebook id=”2″]

 

„Krótki przystanek w drodze z Auschwitz” Görana Rosenberga, nominowany do Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki, w szczególny sposób opowiada o poobozowym życiu ojca autora, Davida Rosenberga. O tym, jak bardzo osobista jest dla niego ta książka, szwedzki dziennikarz mówił podczas spotkania, które odbyło się 13 maja w Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN.

 

W spotkaniu wzięli udział: od lewej Mariusz Kalinowski, który przetłumaczył „Krótki przystanek w drodze z Auchwitz” , Göran Rosenberg, tłumaczka Emilia Fabisiak i Maciej Zaremba Bielawski (fot. Aleksandra Kopeć)

 

Prowadzący spotkanie Maciej Zaremba Bielawski zauważył, że Rosenberg, którego karierę śledził, już wiele lat temu wspominał o tym, że musi napisać książkę o Södertälje. Tak naprawdę, miała być nie tylko o szwedzkim miasteczku, ale także o samym Göranie Rosenbergu i o jego ojcu.

 

Przez 30 lat miałem problemy ze znalezieniem odpowiedniej formy dla tej książki. Ale kiedy wreszcie zebrałem materiały i zacząłem pisać, dobrze wiedziałem, jaki kształt jej nadać – powiedział autor podczas spotkania.

 

Dla szwedzkiego dziennikarza ważne było to, by nie utonąć we własnych wspomnieniach i uczuciach. Światło dzienne ujrzeć ma historia jednej z najbliższych mu osób i chciał zachować właściwy dystans. Równie ważna była dla niego dokładność i prawdziwość przedstawienia losów ojca i rodziny. W „Krótkim przystanku…” nie ma więc spekulacji, co David Rosenberg mógłby powiedzieć, w książce ojciec autora nigdy nie dochodzi do głosu. – Starałem się być ekstremalnie dokładny. Niczego nie zmyślać. Jego życie analizowałem tak, jak robi to reporter – opowiadał.

 

– Przez 30 lat miałem problemy ze znalezieniem odpowiedniej formy dla tej książki. Ale kiedy wreszcie zebrałem materiały i zacząłem pisać, dobrze wiedziałem, jaki kształt jej nadać – powiedział Göran Rosenberg (fot. Aleksandra Kopeć)

 

Są tu opisy, których zadaniem jest przybliżyć holokaust i uzmysłowić oblicze tej tragedii – głównie Szwedom, bo przecież bezpośredni koszmar wojny ich ominął i jeszcze kilkanaście lat temu społeczna świadomość zagłady (zwłaszcza wśród młodszych pokoleń) była niewielka. Opisy stają się tym bardziej przejmujące, że w konstrukcji książki tak istotną rolę gra czas teraźniejszy i częste zwroty do ojca w drugiej osobie liczby pojedynczej. – Monolog skierowany do ojca to wyraz mojej tęsknoty za nim. Bliżej niego już nie mogłem podejść. Chciałem, by stanął obok mnie, ale chciałem też uczynić go bliskim moim czytelnikom.

 

Książka została przetłumaczona na 10 języków. Na organizowanych z autorem spotkaniach są tłumy, on sam otrzymuje mnóstwo listów. Czytelnicy dziękują mu, dzielą się z nim swoimi historiami. Utwierdza to Rosenberga w przekonaniu, że opowiedzenie historii Davida spełnia pewne społeczne przesłanie – pozwala czytelnikom spojrzeć głębiej i zastanowić się nad własną przeszłością.

 

Kiedy zaczynałem przygotowania do napisania książki, nie miałem nic. Miałem dużo szczęścia… Prawdę mówiąc, nie znam dziennikarza, który nigdy nie powiedział, że za którymś razem po prostu los mu sprzyjał – powiedział Rosenberg, pozytywnie zszokowany, jak przyznał, tak entuzjastycznym odbiorem swojego dzieła.

 

Aleksandra Kopeć