/

Brunat kampanijną porą

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Niedobrze mi się robi, jak słucham kolejnych złotych myśli na temat osób LGBTQ+. Słupki zaczęły opadać, więc do zestawu z szastaniem kasą postanowiono wrócić do straszenia uchodźcami i osobami nieheteronormatywnymi. Rysiek Riedel byłby dumny, bo jeżeli „wehikuł czasu to byłby cud”, to ten cud właśnie się ziścił. Wróciliśmy do roku 2015. Ale jeżeli coś działa, to nie ma co tego naprawiać.


Dla wszystkich, którzy, podobnie jak poseł Żalek, potrzebują wyjaśnienia, co oznacza skrót LGBT – to nie jest Lasagna Garlic Bread Time, ani „ideologia” zrzeszająca krwiożerczych dzieciobójców. Panie pośle i wszyscy inni jaskiniowcy, rozwinięcie tego skrótu to: lesbian gay bisexual transsexual/transgender queer. Mamy więc zbiór ludzi, którzy nie czują pełnej równości i pełni praw w porównaniu z osobami heteronormatywnymi. Ale nie tutaj, Kochane i Kochani, bo według Joachima Brudzińskiego „Polska bez LGBT jest najpiękniejsza”.


Na ostatniej prostej do kampanii Andrzeja Dudy zostają wrzucone wątki, których potencjalnego finału chyba nikt ze sztabu nie zauważa. Ogromna grupa Polek i Polaków jest animizowana, szczuta i, co wynika z wpisu Brudzińskiego, najlepiej, gdyby wyniosła się z Polski. Nakręcana jest spirala nienawiści, przez którą dopuszczane są ataki na obywatelki i obywateli. Gorszy sort już był, ale tu chyba jest próba zrównania ludzi z jeszcze niższym poziomem prezesowej drabinki. Jeżeli ktoś nie zdaje sobie sprawy z tego, do czego doprowadza przyzwolenie, a nawet zachęcanie do takich działań, niech poczyta tekst Janusza Schwertnera na Onecie sprzed kilku miesięcy.


Przepraszam za porównanie, bo zdaję sobie sprawę, że jest ono na razie za mocne, ale w obozach hitlerowskich była oddzielna naszywka na pasiaki dla osób, których tak nienawidzi nasza władza. Historia pokazuje, że do tragedii potrzeba jedynie kilku niezrównoważonych polityków. Jak wczytamy się dziś w komentarze wyborców PiS-u na Facebooku i Twitterze, już zobaczymy „przypomnienia”, że „Auschwitz stoi nieużywane”. I co, naprawdę myślicie, że gdyby kilkoro idiotów dostało pozwolenie, nie posunęłoby się do najgorszego?


Zrównywanie problemów środowiska LGBTQ+ z jakąś wyimaginowaną „tęczową zarazą” mogę określić jedynie słowem zaczynającym się na skur-, a kończącym na -syństwo, które słownik Grochowskiego określa jako „postępek wysoce naganny, podły”. Fakt, że ktoś zrobi sobie na nienawiści do nich kampanię, nie zmieni tego, że geje i lesbijki są zwykłymi ludźmi, którzy razem mieszkają, kochają się, kłócą, uprawiają seks i chodzą po sobie do kibla. Co więcej, przecież sztab Dudy wcale by nie chciał zniknięcia tego tematu z życia publicznego. Dlaczego? Bo, pomimo że według Brudzińskiego „Polska bez LGBT jest najpiękniejsza”, straciliby kampanijny oręż.


Najbardziej w tym wszystkim nie irytuje mnie wcale istnienie homofobów, czy nawet ich wysokie funkcje. Jest XXI w., mam 24 lata i czytam zagraniczne media. Wychowywaliśmy się w przeświadczeniu, że mamy być zachodem. Tymczasem w tej kwestii zaczynamy klonować Putina. Podejście do tego tematu jest następujące: nie mówmy o istnieniu LGBTQ+, to wszyscy ci ludzie magicznie znikną. Nie mówmy o tym, to dzieciaki nie będą wiedziały, że można czuć pociąg do tej samej płci. A jak już mamy mówić, to zróbmy to tak, żeby neandertalczycy wyciągnęli z jaskiń swoje maczugi. Tylko pamiętajcie: każdy akt agresji podobny do tych z zeszłorocznych marszów równości w Białymstoku i Płocku, każde samobójstwo, jak to 14-letniego Wiktora, nawet każdy internetowy przejaw nienawiści, będzie szedł na wasze konto. Ale co tam, czego się nie robi dla żyrandola.

Wpisy

Liberalny pozytywista stale walczący z tkwiącymi w nim pokładami romantyzmu. Feminista. Miłośnik polityki, muzyki i NBA (od lat wierny fan Boston Celtics). Entuzjasta badań medioznawczych i socjologicznych. Redaktor naczelny magazynu Nowy Folder i autor rubryki felietonowej #BananowaNiedziela. Laureat Nagrody "Nadzieja mediów" 2019.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.