/

Burzliwy krajobraz trzydziestolatka

Choć najnowszy film Xaviera Dolana „Matthias i Maxime” wydaje się być przede wszystkim historią miłosną, to bardziej niż „Romea i Julię” przypomina „Buszującego w zbożu” J.D. Salingera – jest zaskakująco bliskim i intymnym portretem młodego pokolenia. 

Na pierwszym planie

Dwójka przyjaciół – Matthias (Gabriel D’Almeida Freitas) i Maxime (Xavier Dolan) jadą na spotkanie z grupą dobrych znajomych. Kiedy docierają na miejsce, nastawieni na czas spędzony na graniu w gry, piciu piwa i nocnych pogawędkach, nieoczekiwanie wplątują się w nietypowe zajęcie – mają zagrać w krótkiej etiudzie. Nie wiedzą jednak, że jej fabuła opiera się niemal wyłącznie na scenie pocałunku…

Bohaterowie mają bardzo bliską relację, przyjaźnią się od dzieciństwa. Wiele jednak ich różni. Matthias ma poukładane życie – jest w stałym związku, ma dobrze zapowiadającą się karierę prawniczą. Życie Maksa wygląda nieco inaczej – pracuje w barze, jednocześnie zajmując się swoją matką, która wymaga stałej opieki. Życiową zmianę ma zapewnić mu wyjazd do Australii. Kiedy jednak termin wyjazdu się zbliża, do relacji dwójki wkrada się napięcie. Choć Matthias nie chce tego przyznać, to bardzo dotyka go perspektywa rozłąki z przyjacielem. Czasu jest coraz mniej, wskazówka tyka… czy bohaterowie odważą się porozmawiać o emocjach obecnych w ich relacji? 

Pokolenie Y w tle

Xavier Dolan stworzył obraz, w którym tło stanowi równie istotny element kompozycji co pierwszy plan. Jego film to impresja o pokoleniu Y, czyli generacji osób urodzonych między 1980 a 2000 rokiem, znanej inaczej jako milenialsi. Czy świat rozumie to pokolenie? Kiedy bohaterowie mijają po drodze baner przedstawiający szczęśliwą kanadyjską rodzinę (uśmiechnięte małżeństwo z dwójką dzieci), z podpisem: „Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj”, Max patrzy na billboard z konsternacją. Czy faktycznie ilustruje on to co jest esencją życia i… szczęścia? Chleb powszedni milenialsów wydaje się zgoła inny.

Max i jego przyjaciele znajdują się w życiowej próżni – zawieszeni pomiędzy próbą dopasowania się a odnalezienia siebie. Kontrolowanie swojego życia nieraz ich przerasta, a posiadane relacje nie zawsze są satysfakcjonujące. Bohaterowie poszukują siebie, odkrywają co jest dla nich ważne. W filmie pokazani są różni młodzi ludzie, z odmiennymi poglądami na to, jak ma wyglądać ich życie. Czy trzeba robić karierę? A co gdy ma się wątpliwości co do swojej pracy, jak w przypadku Matta? Jak ważny jest wizerunek? Mamy w filmie przebojową studentkę filmówki, która kreuje się na kosmopolityczną przedstawicielkę świata sztuki, głównie poprzez wtrącanie co drugiego słowa „in english„. „Na boga, skończ z tym angielskim!” – wypomina jej brat (hipsterscy milenialsi dostają małego prztyczka w nos). A może należy się ustatkować? Ludzie są jak zwierzęta – argumentuje młody prawnik z Toronto, przekazując ukrytą wiadomość, że mając narzeczoną, może iść do klubu ze striptizem i nie mieć wyrzutów sumienia. A Max? Jest uosobieniem empatii. Czy jednak ma jej wystarczająco dużo by utrzymać burzliwą i wyniszczającą psychicznie relację z matką? Czy znamię, które ma na policzku zawsze będzie skazywało go na współczucie? Co istotne, choć męskie relacje są na pierwszym planie, to w tle – w rolach matek, dziewczyn, przyjaciółek, są kobiety. Są one bardzo różnorodne – zarówno agresywne, jak i opiekuńcze, infantylne i przenikliwe. Szczególnie mocno zarysowana jest relacja z matką, która może być źródłem bólu, ale i uosobieniem domowej ostoi. Widzimy więc, że tło jest zaskakująco rozbudowane. „Matthias i Maxime” nie jest zdominowany przez jeden wątek, jest wrażliwą impresję o życiu całego pokolenia. 

Nastrój… z Britney Spears?

Jeśli film ma nam przekazać wszystkie wątpliwości i uczucia generacji Y, musimy być blisko bohaterów. I tak faktycznie jest. Obserwujemy ich przy rozmowach z przyjaciółmi, spotkaniach z szefem, czy jeździe samochodem. Jakbyśmy wkroczyli do ich życia. Całość ma niemal klimat dokumentu – czuje się bijącą z ekranu prawdziwość. Bardzo wiele mówią też szczegóły, tak jak w scenie, gdy przyjaciel bohaterów gra na fortepianie i stopniowo zauważa, że nikt go nie słucha. „Czy ja dla kogokolwiek tu gram?” – pyta retorycznie. Wydaje się jednak, że chciał powiedzieć: czy jest sens w tym co robię? Film Dolana pokazuje również jak trudno jest wyrażać swoje emocje. „Nie umiem czytać myśli” – mówi matka Matta. Bohaterowie w wielu sytuacjach odkrywają, że ich głównym problemem jest brak rozmowy. Przeczucie to dodatkowo podbudowuje muzyka, która wyraża więcej niż można ująć słowami – usłyszeć możemy m.in. Arcade Fire, Pet Shop Boys, a nawet Britney Spears.

Kto malował?

Kanadyjski reżyser Xavier Dolan ma na swoim koncie kilka głośnych filmów. Jego debiut reżyserski „Zabiłem moją matkę” zdobył trzy nagrody specjalne na festiwalu w Cannes w 2009 roku. Film opowiadał historię o burzliwej, opartej na miłości i nienawiści, relacji nastoletniego chłopaka z samotnie wychowującą go matką. Bardzo dobrze przyjęte zostały też inne filmy reżysera, m.in. „Mama” czy „Wyśnione miłości”. Reżyser odpowiada również za teledysk do utworu „Hello” Adele. W „Matthias i Maxime” pojawia się wiele elementów znanych z poprzednich filmów, takich jak  obecny często u Dolana motyw relacji matki i syna, wątek autobiograficzny (przejawiający się m.in. w obsadzeniu głównej roli… sobą) oraz bijąca z ekranu bliskość i skupienie na relacjach bohaterów.

W swoim najnowszym filmie Xavier Dolan maluje nam obraz dwupłaszczyznowy – choć mogłoby się zdawać, że na pierwszym planie jest historia miłosna, to nieraz zostaje ona przyćmiona przez wspaniale zarysowane tło. Reżyser pokazuje burzliwy krajobraz życia młodych ludzi, z którego wypływa kojące przesłanie – możesz nadal nie znać odpowiedzi na wiele pytań. „Możesz nadal nie wiedzieć kim chcesz być”.

Przynajmniej dopóki mieścisz się w metryczce.

Matthias i Maxime, reż. Xavier Dolan, prod. Kanada 2019, 119 min, dystrybucja Gutek Film

/Obrazek wyróżniający: mat. dystrybucja/

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Lubię dobrze opowiedziane historie. W kinie czasem się to udaje, a wtedy warto o tym napisać. Jeśli nie, tym bardziej?
(https://www.filmweb.pl/user/Agata_Ikanowicz)