Chodź, na kolanka, do wujka



Co 4 dziecko jest molestowane. Jan Orszulak dobitnie nam to uświadamia, kiedy narratorka spektaklu odlicza do czterech wskazując kolejne osoby z widowni. „Z gwałtu powstałeś i gwałtu sam nie unikniesz, taka tradycja, taka kultura.” Ale czy bycie ofiarą trzeba zaakceptować?

Ene Due Rike Fake to dramat odważny, poruszający temat tabu, jakim jest wykorzystywanie seksualne dzieci. Teatr studencki cechuje się świeżym spojrzeniem na wiele spraw światopoglądowych. Kiedyś w Polsce odgrywał ogromną rolę w kształtowaniu młodych ludzi i przysłużył się do wprowadzenia zmian ustrojowych. W ciągu ostatnich kilkunastu lat teatr studencki poruszał ważne społecznie kwestie. Tak jest i w tym przypadku. W spektaklu Jana Orszulaka pedofilia potraktowana jest w odważny sposób. To złożone zjawisko, które dramat zgłębia z perspektywy ofiar i ich późniejszej ścieżki życiowej. Artyści często boją się podejmować tematykę tak niewygodną i nacechowaną emocjonalnie. Jest to niesłychanie odpowiedzialne zadanie, aby opowiadać o ogromnej krzywdzie w wyważony, ale i przejmujący sposób. Czy udało się osiągnąć taki efekt w Ene Due Rike Fake?

Alicja, Lala i Marysia są głównymi bohaterkami sztuki. Każda z nich nosi inny kolor sukienki: czarny, biały i czerwony. Łączy je to, że w dzieciństwie były ofiarami molestowania. Poszczególne kolory reprezentują odmienne style radzenia sobie z traumą psychiczną wywołaną wykorzystywaniem seksualnym.

Bohaterki uważają, że należy zacząć nazywać rzeczy wprost i po imieniu. Zmiany, które zaszły w nich jako dziewczynkach, kompletnie odmieniły ich życie. Nie obchodzi ich, czy odbiorcy będą gotowi zmierzyć się z tym trudnym przekazem. One muszą w końcu przemówić, żeby móc normalnie funkcjonować. Chcą rozliczyć się z przeszłością i zacząć nowe życie, ale szybko zdają sobie sprawę, że zawsze będą nosić w sobie tę krzywdę. Na uznanie zasługują kreacje aktorskie tych trzech bohaterek. Na scenie widać ogrom pracy warsztatowej, który sprawił, że na ich twarzach widzimy ból i zrozumienie zaistniałej sytuacji.

Big Zbig – tak dziewczynki nazywają swojego oprawcę. To przezwisko brzmi jak imię bohatera z kreskówki dla dzieci. Jednak w rzeczywistości chodzi o zamożnego wujka Zbigniewa z Ameryki. Alicja dostawała prezenty od wujka za zdjęcie majtek. Nie wiedziała do końca co się dzieje, nikomu nie zdradziła jaka działa jej się krzywda. Wujek mówił jej, że ją kocha i tak to okazywał: „Przecież jak się kogoś kocha, to trzeba to okazywać.” Później Alicja musiała udowodnić, że też go kocha i była zmuszana do czynności seksualnych wbrew swojej woli. Przedstawiony schemat postępowania ma miejsce w wielu przypadkach molestowania dzieci.

To, co dziecięce, przeplata się z elementami świata dorosłych. Wyliczanki, aliteracje, gra w berka w dorosłym życiu, przypominają raczej ponure zabawy. Zastosowano je w dramacie, aby podkreślić wagę dziecięcej tragedii. Rymowanki wracają w kolejnych scenach jak mantra, co wzbudza niepokój i nie daje zapomnieć widzowi o zniszczonej beztrosce dziecka.

Wyliczanki są również używane przez Alicję i Lalę podczas vendetty. Chęć zemsty za krzywdę przeradza się w próbę odnalezienia Zbigniewa i zamordowania go. Dziewczyny nie  znajdując go w domu, zdecydowały się na zabicie jego żony Kate. W ten sposób chcą odzyskać swoje stracone marzenia o normalnym życiu. Ofiary same wymierzają sprawiedliwość i stają się katami. Jednak jak się później okazuje, zemsta nie wprowadza pożądanych zmian w ich życiu.

Alicja trafia do szpitala psychiatrycznego na osiem miesięcy. Mimo wielu restrykcji, tam czuje się w pełni wolna. Otrzymuje diagnozę, że powinna zaakceptować swój problem i nie można jej leczyć. Uderzająca jest bezduszność systemu i brak jakiejkolwiek formy wsparcia dla ofiar.

Sztuka ma pobudzać do myślenia i wywoływać dyskomfort, co sądząc po przejętych widzach wychodzących z sali, na pewno się udało. Pokazanie za pomocą dramatu wielowątkowości międzynarodowej dyskusji o molestowaniu dzieci, nie pozwala pozostawać nam obojętnym na krzywdę. Jest to wyważone nakreślenie problemu. Autor podkreśla, że problem pedofilii jest wszędzie.  

Najbardziej nurtującym pytaniem, na które nie pada dokładna odpowiedź jest: kogo można obarczyć winą za molestowanie dzieci? Wiemy, że czasem rodzice ignorują sygnały i celowo zaprzeczają opowieściom swojego potomstwa. Najbliższe otoczenie, które ma kontakt z dzieckiem, na co dzień również nie jest wrażliwe na wykorzystywanie seksualne. Dzieci pozostawione z problemem same sobie, mierzą się później także z depresją, samookaleczaniem, alkoholizmem czy niechcianymi ciążami. Ponadto, ofiary mają zaburzenia cielesności, czują się obrzydzone własnym ciałem.

Poruszające i obrazowe przykłady na pewno zostaną w widzami na długo po wyjściu z teatru. Trafione w punkt minimalistyczne środki wyrazu eskalują tragedię, która dotyka ofiary przemocy seksualnej. Najbardziej wstrząsające są dialogi, które zmuszają nas do myślenia. Jest to mocny spektakl, który trzyma nas w napięciu do końca. Każdy kto ma wątpliwości, czy problem pedofilii w Polsce jest zamiatany pod dywan, powinien udać się na Ene Due Rike Fake. 

Obrazek wyróżniający: fot. Jan Orszulak

 

Obsada: ALICJA – Julia Banasiewicz MARYSIA – Maria Dworzecka LALA – Katarzyna Kaleta KATY – Katarzyna Szpinda TATA – Jan Wiśniewski NARRATORKA – Maria Wróbel
Reżyseria i scenariusz – Jan Orszulak Asystent reżysera – Maria Dworzecka
Kierownik produkcji – Julia Banasiewicz

Na podstawie dramatu Marzeny Matuszak

Wpisy

Studiuję dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Pochłaniam książki w ilościach hurtowych, a w moich żyłach płynie reportaż. Szczególnie bliskie są mi tematy związane ze społeczeństwem i gospodarką. Uwielbiam odkrywać punkt widzenia drugiego człowieka oraz zgłębiać historię jego życia.