Chorwaci lubią się przytulać

Na co dzień docierają do nas doniesienia z krajów, w których pandemia koronawirusa zabiła dziesiątki tysięcy osób: ze Stanów Zjednoczonych, Włoch czy Francji. Mało kto mówi o mniejszych krajach, ponieważ tam jest po prostu spokojniej. Nowy Folder przyjrzał się więc Chorwacji.


Czy Chorwacja była gotowa na pandemię koronawirusa?

Zdecydowanie. Nigdy nie byłem największym zwolennikiem naszego rządu, ale tym razem muszę powiedzieć, że naprawdę wykonali świetną robotę. Byłem przerażony, jak wszyscy w Chorwacji, ponieważ mamy temperament podobny do Włochów. Ale obserwowaliśmy, co robiła cała Europa. I dlatego strategia była odpowiednio zaplanowana. Restrykcje były dobre.


To znaczy?

Według nich, jeśli ktoś zdecydował się pozostać w jednym mieście, to musiał już tam być cały czas. Oczywiście, wiele osób pracuje w innych miastach. Mogli opuścić miejsce zamieszkania, używając specjalnych przepustek, bo miasta były zamknięte. Wszystkie restauracje, kina itp. również.


Rząd chorwacki wycofuje teraz te ograniczenia. Co o tym sądzisz?

Spotykanie się z innymi jest ważną częścią chorwackiej mentalności. To, że możemy wyjść z domu, jest niezbędne  dla naszego zdrowia psychicznego. Myślę jednak, że mimo wszystko będziemy musieli być ostrożni. W Chorwacji nadal określony jest limit osób, które będą mogły przebywać w konkretnych miejscach.


Czy ludzie przestrzegali restrykcji?

Zawsze znajdzie się grupa ludzi, która powie „nie ma czegoś takiego jak koronawirus” lub „mnie to nie dotyczy”. My – Chorwaci – jesteśmy zbuntowanym narodem. Kiedy ktoś mówi nam, co mamy robić, nie chcemy słuchać. Obawiałem się, jak ludzie zareagują na tę sytuację. Muszę przyznać, że byłem naprawdę zaskoczony, ponieważ tym razem podeszliśmy do tego bardzo poważnie. Ludzie naprawdę zostali w domach i przestrzegali zasad. Cały czas mieliśmy w głowach włoski scenariusz, ale te restrykcje zapobiegły tragedii.


Chorwaci się bali, czy byli spokojni?

To zależy. Ja na przykład mam pracę i wiem, że jeśli bym ją stracił, to znalazłbym nową. Ale było wielu ludzi, którzy zostali zwolnieni lub zamknęli swoje prywatne firmy. Ci ludzie mają rodziny, dzieci, a ich sytuacja jest bardzo trudna. O ile mi wiadomo, rząd oferuje im jakąś pomoc.


Prowadzisz hotel w Splicie i pomagasz rodzicom prowadzić ich hotel w Rogoznicy. Czy to trudny okres dla hotelarstwa?

W Splicie w większości przypadków ludzie dokonują rezerwacji tuż przed przyjazdem, ponieważ zwykle zostają w naszych pokojach tylko na kilka dni. W Rogoznicy ludzie rezerwują apartamenty już kilka miesięcy wcześniej. Nadal jest tam wiele rezerwacji, tylko dwie z nich anulowano. Ludzie z Polski, Czech, Słowacji, którzy chcą do nas przyjechać, wciąż pytają, jak wygląda sytuacja w Chorwacji. Wiemy, że do ostatniej chwili będziemy musieli poczekać na ich decyzję.


Co zrobisz, jeśli wszyscy anulują rezerwację?

Jesteśmy na to przygotowani. Zrozumiem, jeśli tak się stanie. Zdrowie jest dla ludzi najważniejsze. Nie jesteśmy w stanie uniknąć tej trudnej sytuacji. Jeśli chodzi o pieniądze, mamy pewne oszczędności. Myślę, że Chorwaci oszczędzają pieniądze na złe czasy.


Kibicujesz Hajdukowi Split. Jak się czujesz bez możliwości oglądania swojej drużyny, gdy ligi w Chorwacji zostały zawieszone?

To jest depresja! Bez tego nie jest łatwo, człowiek wariuje. Liga wkrótce wraca, ale mecze będą się odbywały bez kibiców, więc pozostają nam relacje w telewizji. To lepsze niż nic, ale nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć piłkę nożną na żywo.


Jesteś także członkiem tradycyjnego chorwackiego zespołu „Klapa Podvorje”. Czy pandemia koronawirusa miała na niego wpływ?

Nie mogliśmy organizować prób. Nie odbył się także festiwal chorwackich klap. Prawdopodobnie zostanie przełożony. Tak czy inaczej, jesteśmy gotowi, by wrócić do normalności.


Spędziłeś ten czas produktywnie?

Myślę że tak. Może nie nauczyłem się koreańskiego, ale czuję, że dobrze spędziłem ten czas. Dużo czytałem, oglądałem filmy, seriale, ale tez odpocząłem.


Za czym tęsknisz najbardziej?

Brakuje mi normalnego życia. Wszyscy mamy teraz szansę zastanowić się, co jest dla nas ważne, a co w ogóle nie ma znaczenia. Powinniśmy być wdzięczni za czas, który możemy spędzić razem. Tęsknię za przyjaciółmi i rodziną, chciałbym móc ich przytulić, spędzić z nimi czas.


A jak sobie radzisz bez tego?

Często przytulam swoją dziewczynę.


Marin Sarić – trzydziestoletni Chorwat, mieszkający w pobliżu Splitu. Studiował Kulturę i turystykę, a także Dziennikarstwo i PR. Pracował w mediach i jako przewodnik turystyczny. Obecnie pracuje w placówce edukacyjnej dla dorosłych. Pomaga także rodzicom w prowadzeniu małego hotelu w Rogoźnicy. Z powodu pandemii koronawirusa pracuje w domu od dwóch miesięcy. Ten czas spędza ze swoją dziewczyną.


Croats like hugging

Everyday media talk about countries, where thousands of people were killed by coronavirus, for example USA, Italy or France. Hardly anyone pays attention to smaller counties, because there is no sensation there. Nowy Folder decided to have a look on Croatia.


Was Croatia ready for coronavirus pandemic?

Definitely. I have never been the biggest proponent of our government. But this time, I have to say, that they really did a great job. I was terrified, people in Croatia were terrified, because we have a similar temperament to Italians. But we were watching, what the whole Europe was doing. And that’s why the strategy was amazing here. The restrictions were good.

What were they?

For example, there was a rule, which was saying, that if you had decided to stay in one city, you just had to stay there the whole time. There were many people, who work in other towns and they needed special passes. Generally, the cities were closed. Of course, all kinds of restaurants, cinemas etc. were closed, too.

Croatian government is now withdrawing those restrictions. What do you think about that?

Well, going out is a big part of Croatian mentality. So giving  the possibility to do it again is really important for our mental health. But I think, that we will have to be cautious anyway. There is still a limited number of people, that can be inside the shop, bar etc.

And how about people, did they care about those restrictions?

There is always a group of people, that says “there is no such thing, as coronavirus”, or “it happens to others but won’t happen to me”. We – Croatians – are a rebellious nation. When somebody tells us what to do, we don’t want to listen, we do just the opposite. So I was quite afraid of how people would react to this situation. And I have to say I was really surprised, because we were very serious now. People really did stay at home and were following the rules. I think it prevented a tragedy or Italian scenario.

But were people afraid? Or calm?

It depends. I have a job and I know, that even if I lost it, I would find something else. But there were many people, who lost their jobs or closed down their private businesses. And those people have families, children and their situation is very serious. As far as I know, the government offers them some help.

You also run a hotel in Split and help your parent run theirs in Rogoznica. Is it a hard time for your business?

In Split, in most cases, people makes reservations just before they come, because they usually stay in our apartments just for a few days. In Rogoznica, people make their reservations a few months earlier. There are still a lot of reservations now, only two of them were cancelled. There are people from Poland, Czech Republic, Slovakia, who want to come and they keep asking how’s the situation in Croatia. We are aware, that we’ll have to wait for their decision to the last minute.

What will you do in case all of them cancel their reservations?

We are mentally ready for that. I understand people. Health is the most important thing for them and it’s okay. It’s not in our power to avoid this situation. When it comes to money, we have some savings. I think that in Croatia people save money for bad times.

You root Hajduk Split. How are you feeling without the possibility to watch your team, since the leagues were cancelled?

It’s a depression, hah. Well, it’s not easy to live without that, it makes me crazy. The league returns soon, but we will only be able to watch it on TV. Better that than nothing, I guess, but I can’t wait to see football live again.

You are also a member of traditional Croatian band called “Klapa Podvorje”. Did coronavirus pandemic affect it?

Of course we couldn’t see each other for rehearsals. We also missed a special festival for klapa choirs. It will be postponed probably. But we are okay, we are ready to start, when it all ends.

Was this period a quality time for you?

I think so, yes. It’s not like I learned Korean or something like that, but I feel that I spent this time in a good way. I read a lot, I watched some movies, TV series and I also rested a lot.

What do you miss the most?

I miss a normal life. We have a chance now to think, what’s important for us and what doesn’t matter at all. We should be thankful for the time, that we can spend together. I miss my friends and family, I would like to be able to hug them, to be with them again.

And how do you cope with the lack of it?

I hug my girlfriend a lot.


Marin Sarić – 30 y.o. Croat, who lives near Split. He used to study Culture and tourism, as well as Journalism and PR. He used to work in media and as a tourist guide. Now he works for an educational institution for adults. He also helps his parents run a small hotel in Rogoznica. Due to coronavirus pandemic, he has been working from home since two months now. He spends this time with his girlfriend.

Wpisy

Studentka dziennikarstwa i medioznawstwa, pochodząca z zachodniej Polski. Do kręgu jej zainteresowań należy fotografia – na zdjęciach uwiecznia naturę oraz ludzi w codziennych sytuacjach. Lubi przyglądać się społeczeństwu, a w kwestiach politycznych i światopoglądowych stara się szukać złotego środka. Żyje w przekonaniu, że to siatkówka jest sportem narodowym.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.