/

Coście […] uczynili z tą krainą

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Dla wielu z Was od kilku dni trwają święta, więc teoretycznie powinienem być w tym okresie spokojny, opanowany i pisać w pojednawczym tonie. Tylko jak, do ciężkiej […], być spokojnym, kiedy nikt w rządzie już nawet nie udaje, że plucie nam w twarz nie jest ich hobby?


Na początek trzeba jasno powiedzieć jedną rzecz. Dla obecnej ekipy rządzącej Konstytucja jest jak „Trybuna Ludu” w czasach PRL-owskich niedoborów papieru – niby ktoś to napisał do czytania, ale częściej jest używane do podcierania sobie dupy. Zbyt wulgarne? Chamskie? Nieodpowiednie? Według mnie oddające rzeczywistość i na poziomie dyktowanym przez władzę. W końcu trzeba się uczyć od starszych. Cytując dalszą część tekstu Kazika z tytułu, „te widoki nienormalne dla nas przecież są normalne, już jesteśmy nienormalni”.


Przez cały tydzień dostawałem od znajomych na Messengerze i WhatsAppie artykuły na temat głosowania zmieniającego kodeks wyborczy, później zdjęcia z obchodów 10. rocznicy katastrofy smoleńskiej, w trakcie których władza przed obiektywami kamer i aparatów zdefekowała na własne wytyczne dotyczące koronawirusa. Tego samego dnia doszło jeszcze zebranie pod grobem matki Kaczyńskiego, w czasie, kiedy normalny obywatel dostanie mandat za zapalenie świeczki na grobie ojca. Komentarze pod każdą z tych wiadomości były praktycznie identyczne, bez względu na nadawcę (przepraszam językowych purystów): „Ty widzisz co oni odpierdalaja?” Tak, dzień w dzień patrzyłem „co oni odpierdalali”, ale, tak jak wiadomości od znajomych były identyczne, tak identyczne były moje odpowiedzi: „dziwi Cię to?” Bo co więcej można napisać?


Głowy tysiąckroć mądrzejsze ode mnie od 2015 r., mniej więcej co miesiąc, mówią, że PiS ma za nic Konstytucję. Do tej pory wywoływało to u wielu osób co najwyżej obojętne wzruszenie ramionami. Bo ich to nie dotyczy, bo sądom się należało, bo 500+, bo wina Tuska, bo poprzednia władza kradła, bo Duda taki ładny chłopak, a Kaczyński przykładny katolik. To teraz macie, moi Drodzy wzruszacze ramionami.


Za miesiąc czekają nas wybory, które już można uznać za farsę. Przez pięć kolejnych lat będziemy mieli prezydenta, który zostanie wybrany w trakcie PANDEMII ŚMIERTELNEGO WIRUSA. Ludzie, do jasnej cholery, przecież to jest jakiś żart! Pierwszy projekt nie przeszedł przez sejm, więc jeszcze tego samego dnia PiS wrzucił pod głosowanie praktycznie identyczną ustawę. Czy wybory będą powszechne? Na pewno nie w sytuacji, w której ktoś spędza kwarantannę poza stałym miejscem zamieszkania, bo akurat tam dopadł go wirus i, kierując się zdrowym rozsądkiem, nie chciał się przemieszczać. Czy będą tajne? Na pewno nie w sytuacji, w której nasz głos wrzucimy do koperty z imieniem, nazwiskiem i PESEL-em. Do tego kampanię miał jedynie jeden kandydat. Dosłownie. Małgorzata Kidawa-Błońska miała za sobą partię, która i tak zapomniała, jak się robi kampanię wyborczą, ale Szymon Hołownia nie miał okazji pokazać się nikomu, Władysław Kosiniak-Kamysz, chociaż niekiedy wpada w bezsensowne potoki słów bez większej treści, jest, na polskie warunki niezłym mówcą. Nie miał jednak okazji w pełni tego zaprezentować. Krzysztofa Bosaka nie zna pewnie większość wyborców, którzy na co dzień nie interesują się polityką. Roberta Biedronia, po totalnym zagubieniu na początku kampanii, raczej bym nie podejrzewał o mocny finisz, ale kto wie? I ci wszyscy kandydaci i kandydatka będą jedynie literkami na karcie obok Andrzeja Sebastiana Dudy, bo władza uznała, że fair play nie jest dla niej i wolą mieć pewność, że ich ustawy dalej będą podpisywane bez najmniejszego zawahania. Do tego wszystkiego, od kilku dni słyszymy o tym, że w Niemczech przeprowadzono wybory korenspondencyjne, więc czemu my mamy tego nie zrobić? Może dlatego, że według orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, zmiany w kodeksie wyborczym powinny być wprowadzane co najmniej na 6 miesięcy przed wyborami, a w Bawarii, o której mowa, ta możliwość istnieje w konstytucji landu od 1957 r. Może dlatego, że po wyborach liczba zakażeń w Bawarii wzrosła, a to próba niecałej 1/3 w stosunku do ludności Polski. Może dlatego, że jesteśmy do tego kompletnie nieprzygotowani, a dodatkowo nie wymieniłem nawet wszystkich problemów natury konstytucyjnej, które wywołała pisowska ustawa zmieniająca prawo wyborcze.


Na dokładkę ta 10. rocznica smoleńska. Bezczelność wyleciała przez sufit i krąży po orbicie. Minister Szumowski powiedział w jednym z wywiadów, że „odległości między uczestnikami mogły być większe”. No shit, Sherlock. Siedzimy od ponad miesiąca w domach, włączamy telewizor, a tam przedstawiciele władzy, jak gdyby nigdy nic, urządzają sobie w ciasnym szeregu kolejny akt szopki smoleńskiej. To chyba mierzi mnie nawet bardziej niż wybory. Jedną rzeczą jest atak na władzę, a inną plucie w twarz wszystkim obywatelom karnie schowanym w domach. Jarosław Kaczyński wyraźnie nasłuchał się „7 Rings” Ariany Grande – „I see it, I like it, I want it, I got it”.


Koniec końców, muszę napisać to, co odpisywałem wszystkim znajomym w tym tygodniu: dziwi Was to? To co się dzieje, nie jest wyłącznie winą władzy. Winni wyborom 10 lub 17 maja są wszyscy wyborcy, którzy przez ostatnie lata ignorowali kolejne sygnały. Ci wzruszający ramionami, cieszący się z socjalu, olewający każdą kolejną przesłankę, która zwiastowała obecne wydarzenia. PiS wie, że może wszystko. Kaczyński wie, ze nikt go nie zatrzyma. Chcieliście, moi Drodzy, takiej władzy, to ją macie. Niech wszyscy siedzący w domach wyborcy PiS-u i, tym bardziej, wszyscy, którzy nie chodzili na wybory, wydrukują sobie w wielkim formacie zdjęcie pisowskiej wierchuszki przy pomniku smoleńskim w czasie pandemii koronawirusa. Prezes Kaczyński może spokojnie, bez szydery i zgodnie z rzeczywistością, krzyknąć za Ludwikiem XIV „państwo to ja!” Stworzyliście potworka, karmiliście go przez 5 lat, to teraz potworek narobił Wam na dywan. Nie ma władzy bez wyborców, nie ma naruszeń bez obojętności tłumu. Chyba nadszedł moment, w którym dalsza walka nie ma sensu…

Wpisy

Pozytywista stale walczący z tkwiącymi w nim pokładami romantyzmu. Feminista. Miłośnik polityki, muzyki i NBA (od lat wierny fan Boston Celtics). Entuzjasta badań medioznawczych i socjologicznych. Redaktor naczelny magazynu Nowy Folder i autor rubryki felietonowej #BananowaNiedziela. Laureat Nagrody "Nadzieja mediów" 2019.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.