/

Ćwiergotka

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


Popularność patostreamów doprowadziła do tego, że pojawiły się nawet na Twitterze. I nie powiem, na tym portalu jest to niezmiernie ciekawe, a zarazem bezpieczniejsze, bo patologia jest podawana słowem, a nie obrazem. Moderatorzy ćwierkającego medium postanowili jednak ukrócić polski patostreaming i od razy wymierzyli najcięższe działa. Niedawno usunęli konto Kai Godek.


W sumie nie ma co się oszukiwać – ze swoimi poglądami i sposobem ich wyrażania długie istnienie Godek na Twitterze było równie prawdopodobne co w pełni zdrowy kraj bez szczepionek. Mimo wszystko usunięcie jej konta odrodziło dyskusję, która już nie raz miała miejsce w naszym kraju na portalach społecznościowych – rzekomą dyskryminację prawicowców za ich światopogląd. Ale jak powie Wam każdy coach: when there’s a problem, there’s a solution.


I owe rozwiązanie jest nie tylko łatwe i dość oczywiste, ale i korzystne dla wielu stron. Prawa strona Internetu musi po prostu założyć sobie własne media społecznościowe. Bo przepraszam, ale jak ostatni raz sprawdzałem, zarówno Facebook, jak i Twitter, były firmami prywatnymi, więc wielkie protesty za banowanie są śmieszne. Ale założenie Ćwiergotki w miejsce Twittera i, FaceBoga w miejsce Facebooka rozwiązuje problem na dobre. Prawicowcy będą mogli kisić się we własnym sosie, Godek będzie mogła głosić prawdę o ołowianych szczepionkach i już nikt nie będzie „karał za prawdę”.


Można się przyczepić, że doprowadziłoby to do braku debaty i wymiany myśli pomiędzy różnymi stronami sporu polityczno-światopoglądowego, ale tak szczerze, kiedy, Drodzy Czytelniczko i Czytelniku, ostatni raz widzieliście konstruktywną dyskusję w Internecie? Bańki informacyjne zamieniły się w naszym kraju w informacyjne kasy pancerne, a jeżeli już ktoś z tej kasy na moment wychodzi, to tylko w celu wyładowania swoich życiowych frustracji na inaczej myślących internautach. Prawackie portale zaprowadziłyby więc ciszę, spokój i porządek, i to dla obu stron.


Jest w tym wszystkim pewien haczyk. Rozdzielenie obu stron na początku mogłoby zaprowadzić idyllę w polskim Internecie, ale po jakimś czasie wszyscy by zatęsknili za tym, co kochają najbardziej – słownymi naparzankami, najczęściej pozbawionymi jakiejkolwiek merytorycznej treści. Doprowadziłoby to najprawdopodobniej do rozbicia wewnątrz obecnych obozów. Później powstałyby kolejne portale. I znów chwila spokoju, tęsknota za wojenką, rozbicie. I tak dalej, i tak dalej. W tym momencie ziszcza się mokry sen wyborców zarówno Biedronia, Kukiza i Korwina (nieczęsto wymienia się te grupy w jednym zdaniu) – polityczny duopol umiera śmiercią naturalną.


Jako że zupełnie nie znam się na zaawansowanym tworzeniu stron internetowych, rzucam ten pomysł w kraj. Bierzcie i zarabiajcie na tym wszyscy! I na koniec, zupełnie szczerze: pomimo że wciąż uważam, że Kaja Godek jest szalonym pomysłem zwariowanego naukowca, który chciał przetestować grupowe IQ naszego narodu, a w końcu wyjdzie do mediów i przyzna, że eksperyment wymknął mu się spod kontroli, będzie mi jej brakowało na Twitterze. Lubię się pośmiać z dobrego płytkiego absurdu.