Centrum Kapuścińskiego

Radziecka interwencja w Afganistanie często nazywana jest „gwoździem do trumny” ZSRR. Wielu rosyjskich żołnierzy wróciło z niej jako załadunek „czarnych tulipanów” w cynkowych trumnach. „Stare deski, zardzewiałe gwoździe… »Przywieźli nowych zabitych. Lodówka pachnie jakby nieświeżym mięsem dzika«”. Był to jeden z najbardziej krwawych konfliktów XX wieku.

 

 

W swoich książkach Swietłana Aleksijewicz, jak sama podkreśla, sprowadza historię do wymiaru człowieka. Nie inaczej jest w „Cynkowych chłopcach”, gdzie z opowieści weteranów, pielęgniarek, matek i żon „afgańców” wyłania się wstrząsający obraz, trwającego prawie dziesięć lat, konfliktu zbrojnego. Młodzi dwudziestoletni chłopcy pojechali „wypełniać ich internacjonalistyczny obowiązek wobec ojczyzny”, a gdy wrócili, niektórzy kalecy, wyniszczeni psychicznie, usłyszeli, że to wszystko było „błędem politycznym”. Że wojna ta nikomu nie była potrzebna. Ale czy którakolwiek z wojen była potrzebna?

 

Z „Cynkowych chłopców” wyłania się obraz wojny, która, choć dla wielu jest już historią, dla jej uczestników wciąż trwa. Nie radzą sobie w relacjach międzyludzkich, dręczą ich koszmary i są z tym wszystkim pozostawieni sami sobie. „Duchy wojny” prześladują również rodziny żołnierzy, które nie mogą pozbierać się po stracie ukochanych synów czy córek. To właśnie wspomnienia matek, czekających wciąż na swoje dzieci, rzucających się w rozpaczy na trumny, przesiadujących całymi dniami na cmentarzach, były dla mnie najbardziej wstrząsające i poruszające. To po nich musiałam odłożyć książkę, aby chwilę odetchnąć i być w stanie dalej kontynuować lekturę.

 

Po publikacji książki, Aleksijewicz została pozwana za znieważenie honoru i godności żołnierzy walczących w Afganistanie. Jednak o żadnym znieważeniu nie może być mowy. Autorka właśnie pozwala żołnierzom dojść do głosu, aby mogły wybrzmieć dręczące ich wspomnienia. Z każdą kolejną stroną, czytelnik uświadamia sobie okropieństwo wojny. Przerażająca jest myśl, że ona wciąż trwa, że zostaje w sercach i umysłach ludzi, których dotknęła i rzutuje na całe ich dalsze życie. Czytelnik poznaje okrutną prawdę o wojnie, ale czy prawda może znieważać?

 

„Na wojnie wszystko jest inne: i człowiek, i jego myśli, i przyroda”. To kolejna książka, po znakomitej „Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”, w której Aleksijewicz ukazuje wspomnianą inność i potworność wojny. Po lekturze „Cynkowych chłopców” sama myśl o wojnie sprawia cierpienie. Jednak po skończeniu książki, moje myśli jeszcze długo krążyły wokół wojny: bo jak to możliwe, że po tak bolesnych i okrutnych doświadczeniach wciąż wybuchają nowe konflikty zbrojne?

 

Karolina Chojnacka

 

„Cynkowi chłopcy”
Autorka: Swietłana Aleksijewicz
Tłumacz: Jerzy Czech
Wydawnictwo: Czarne

 

Czytaj także recenzje pozostałych książek Swietłany Aleksijewicz:
„Wojna nie ma w sobie nic z kobiety”
„Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości”
– „Czasy secondhand. Koniec czerwonego człowieka”

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Wywiad Agnieszki Kapeli
Od pomysłu do premiery, czyli jak powstaje film

Od pomysłu do premiery, czyli jak powstaje film

Przebieg produkcji filmowej na przykładzie dokumentu „15 stron świata”
Koczownicy z dachu świata

Koczownicy z dachu świata

Fotoreportaż z Czangtangu

1 comment

  1. pjekks says:

    Cze 2, 2017

    Odpowiedz

    2,5 tys. km. z Włoch do Bośni? gdzie, jak? nawet mierząc z Palermo przez Triest do Srebrenicy wychodzi mniej!

Name required

Website