Czas pożądania

Według krytyka Michała Oleszczyka, dzieło Carlosa Reygadasa to:  Najprawdopodobniej najlepszy film tego stulecia. Filmy tego reżysera z reguły wywołują skrajne emocje. Jedni kochają twórczość meksykańskiego filmowca, inni zaś krytykują go za przerost formy nad treścią. Czy trzygodzinny dramat to dobry pomysł na letni wieczór?

Przed seansem do głowy by mi nie przyszło, że byk wierzgający na plakacie filmu „Nasz czas” – targany dziką energią i żądzą – zostanie ze mną na długie godziny, po wyjściu z kina. Reżyser zabiera nas w intymną podróż po swoim ranczu, na którym hoduje bydło. Pokazuje, z dokumentarną precyzją, relacje łączące członków rodziny. Jest to film bardzo osobisty ponieważ, w rzeczy samej, w głównych rolach występują: Carlos Reygadas i jego żona Natalia López oraz ich dzieci. Jest to autoanaliza wieloletniego małżeństwa Juana (Carlosa) i Esther (Natalii).

W związku z tym, że oglądamy aktorów będących w rzeczywistości rodziną to ich gra aktorska jest bardzo autentyczna. Carlos jako główny bohater i zarazem reżyser doskonale portretuje swoje alter ego na ekranie, a jego żona jawi się jako kobieta pełna emocji i wewnętrznych rozterek. Najmocniejsza scena to niewątpliwie kłótnia w kuchni, podczas której Esther dusi męża na podłodze. Z kolei początek filmu, przywodzi na myśl film nagrany tanią kamerą na zjeździe rodzinnym. Dzieci i nastolatkowie grają naturalnie i trafnie przekazują emocje, które mają towarzyszyć widzowi w danej scenie.

Głównym konfliktem zarysowanym na ekranie jest dylemat pomiędzy stabilnymi relacjami z mężem, a kontynuowaniem ognistego romansu między Esther a zaklinaczem koni Philem. Juan godzi się na otwarcie związku i usuwa żonie wszelkie ograniczenia, które mogą odbierać jej szczęście. Jednak takie rozwiązanie, z czasem, prowadzi do katastrofy całej rodziny. W rzeczywistości mąż godzi się na romans ale kontroluje wszystko z oddali. W końcu doprowadza to do tego, że oglądamy scenę erotyczną Esther i Phila z perspektywy podglądacza Juana. Jest to szokujący zabieg, który prowadzi do pytania o granice i szczęście między małżonkami.


Kadr z filmu „Nasz czas”. Źródło: Gutek Film

Nie da się ukryć, że emocje między aktorami i jednocześnie partnerami życiowymi są ogromne. Towarzyszymy i w momentach burzliwych kłótni, w których żona bije męża, a także w momentach cichych dni. Jest to niesamowita para ekranowa pełna namiętności i burzliwych wspomnień. Podczas kłótni latają talerze i krzesła rzucane przez temperamentną Esther. Z drugiej strony, Juan szpieguje romans żony i nieustannie sprawdza jej telefon.

Konflikt między stabilizacją i bezpieczeństwem, a nowością i ekstazą jest bliski prawie każdej długotrwałej relacji. W dynamicznie zmieniającym się świecie, związki ciągle są wystawiane na próbę wytrwałości i wierności. Pozostawienie całkowitej swobody partnerowi i otwarcie związku, po seansie „Naszego czasu”, zdecydowanie nie jest dobrym rozwiązaniem tego problemu. Kiedy do głosu dochodzą ludzkie namiętności, pęka bańka sielankowej rodziny z prerii. Wieloletnie kompromisy i gierki małżeńskie zaczynają się sypać jak domek z kart.

Charakterystyczną cechą dla Reygadasa jest bliskość z bohaterami i malownicze krajobrazy dzikiego Meksyku. Jest to nie tylko bliskość przeżyć ale przede wszystkim cielesność. Jesteśmy w stanie dojrzeć każdą zmarszczkę i kroplę potu na czole aktorów. Ten zabieg pozwala nam dostrzec wszelkie skazy relacji Esther i Juana. Widzowie wchodzą nie tylko do sypialni ale też do głów małżonków.


Kadr z filmu „Nasz czas”. Źródło: Gutek Film

Aktorzy spisali się doskonale, ich gra jest poruszająca ale nie przerysowana. Po ekspresji Esther widać burzę myśli i emocji związanych z dylematami miłosnymi. Według mnie całą uwagę widzów skradła właśnie ona, bo Juan to raczej chłodno kalkulujący z boku obserwator. Jego postać jest skryta ale też targana przez namiętności, kiedy przyjdzie moment, że może zdjąć swoją maskę właściciela rancza, poety, ojca i wreszcie męża.  Zabieg polegający na zaangażowaniu członków rodziny do filmu zadziałał pozytywnie na całokształt i sprawił, że relacje między dziećmi a rodzicami nie są sztuczne.

Dla mnie wiwisekcja małżeństwa jest świeżym spojrzeniem na kwestię granic i priorytetów w związkach. Najtrafniejszą interpretacją „Naszego czasu” jest pokazanie popędów w opozycji do kultury.  Mąż związany z ranczem i swoim bydłem, zajmuje się gospodarstwem, a w wolnym czasie pisze wiersze. Juan pozwala na otwarty związek, bo tak jak w przyrodzie zwierzęta łączą się w pary tylko na chwilę, tak ludzie nie są naturalnie monogamiczni. Z kolei żona obcuje z technologią, zajmuje się biznesem, chodzi do opery – reprezentuje kulturę. Nowoczesna wizja miłości nie sprawdza się w praktyce. Nie da się oddzielić miłości do drugiej osoby, wikłać się w romanse i jednocześnie trwać w miłości do grobowej deski. Jest to dramat warty uwagi, który niewątpliwie dostarczy wielu przemyśleń po seansie.


Nasz czas (Nuestro tempo)
Reżyseria: Carlos Reygadas
Produkcja: Dania, Francja, Meksyk, Niemcy, Szwecja, 2018
Obsada: Natalia Lopez, Phil Burgers, Carlos Reygadas
Dystrybucja: Gutek film


Obrazek wyróżniający: plakat filmu „Nasz czas”. Źródło: Gutek Film

Wpisy

Studiuję dziennikarstwo na Uniwersytecie Warszawskim. Pochłaniam książki w ilościach hurtowych, a w moich żyłach płynie reportaż. Szczególnie bliskie są mi tematy związane ze społeczeństwem i gospodarką. Uwielbiam odkrywać punkt widzenia drugiego człowieka oraz zgłębiać historię jego życia.