Czerwona ziemia


Czerwień to sygnał niebezpieczeństwa. Czerwień to symbol tych, którzy podpisywali się w złych miejscach i machali nieodpowiednią flagą. Czerwień to także kolor krwi, której litry rozlały się po ziemi Hiszpanii, żeby potem zastygnąć w dużym strupie, który zaraz miał odpaść. Po co go odrywać?


Katarzyna Kobylarczyk (ur.1980) jest reporterką oraz autorką takich książek jak: „Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty  czy „Baśnie z bloku cudów. Reportaże nowohuckie”. Od trudnych tematów nie ucieka także w „Strupie”. W czterech częściach książki zostajemy postawieni przed czterema wątkami wojny domowej w Hiszpanii. Część pierwsza opowiada o rojos (hiszp. „czerwoni”), zamordowanych i zakopanych w różnych częściach Hiszpanii republikanach. Wiele z tych miejsc jest owianych legendą, w której tkwi ziarno prawdy, zakopane głęboko w ziemi. Julio Vidal przypomina sobie jak w dzieciństwie wyjeżdżał na wakacje do Priaranzy. Gdy ganiał z innymi chłopcami po wsi, omijali szerokim łukiem plantację orzechów, a inni chłopcy krzyczeli: „Biegiem, tu są trupy!”. Wodopój przy Różanym Źródle, w pewnym momencie zmienił nazwę na La tierra de los muertos – Ziemia Zmarłych. Wszystkiemu winna była studnia, stojąca po środku pola, do której wrzucono trupy. W miarę dopytywania ludzi o wspomnienia, na mapie Hiszpanii pojawiało się coraz więcej miejsc anonimowych, zbiorowych mogił. Frankiści zostawili po sobie 130 tysięcy szkieletów.


Druga część książki traktuje o Dolinie Poległych. Gdy prace szły zbyt wolno, sięgało się po tych, których codziennym zajęciem jest siedzenie w celach. Więźniowie, którzy chcieli zamienić odsiadywanie wyroku na pracę, musieli wystąpić z szeregu, żeby ciężarówka zabrała ich na miejsce budowy mauzoleum z najwyższym krzyżem chrześcijańskim na świecie. Mieli w nim spocząć wyłącznie Hiszpanie katolicy i generał Franco, którego ofiary leżą bezwładnie rozsypane po Hiszpanii.


Część trzecia mówi o hiszpańskich republikanach, którzy trafili do niemieckich obozów koncentracyjnych. Było ich dziewięć tysięcy trzech.


W czwartej części odkrywa się druga strona medalu. Republikanie pozostawili po sobie 50 tysięcy szkieletów, wśród których 6832 były kiedyś ubrane w habit lub sutannę. Ludzie ginęli, bo wierzyli. Ginęli za to, że byli katolikami. Nawet za to, że wytwarzali świece dla kościoła.


Katarzyna Kobylarczyk opisuje fakty z niezwykłą precyzją od kości zatopionych w hiszpańskiej ziemi aż po głębokość grobu José Antonio Primo de Rivera. Włożenie wydarzeń wojny domowej i jej skutków w liczby daje obraz, jak duża tragedia miała miejsce. Wydawałoby się, że należy zapomnieć o przeszłości i „nie rozgrzebywać ran”. Jednak rodziny mają prawo wiedzieć co stało się z ich bliskimi, którzy wyparowali, a władze, pytane o informacje na ich temat, milczały. Zmarli mają prawo do pamięci i godnego pochówku. Nie powinno się ich wyróżniać, ponieważ wszyscy padli ofiarą konfliktu dwóch idei. Każdy kolejny rozdział rozpoczyna się wymienieniem zmarłych i przyczyny ich śmierci. Z każdym kolejnym rozdziałem dostrzec można więcej kości i więcej ludzi, którzy ponieśli śmierć bez sensu. Z każdym kolejnym rozdziałem urasta przekonanie o bezsensie tego wewnętrznego konfliktu, który rozdzierał rodziny, odbierał rodziców, dziadków, skazywał na śmierć cywilów.


„Strup” nie ma charakteru rozpamiętywania przeszłości, wyciągania brudów. Choć podtytuł brzmi „Hiszpania rozdrapuje rany”, to ma to bardziej charakter łamania kości na nowo, aby tym razem prawidłowo się zrosła.

Marysia Wróbel


„Strup. Hiszpania rozdrapuje rany”

Autor: Katarzyna Kobylarczyk

Wydawnictwo Czarne

Rok wydania: 2019