Polska dokumentem stoi

[spider_facebook id=”2″]

 

Dwa filmy polskich twórców zostały nominowane do Oscara w kategorii najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny. Czy „Joanna” i „Nasza klątwa” mają równie duże szanse na nagrodę, co wymieniana jako faworyt w swojej kategorii „Ida”?

 

Joanna i Nasza klątwa Laureatów Oscarów poznamy dzisiaj w nocy. Czy znajdą się wśród nich Polacy?
(fot. materiały prasowe)

 

Dla gwiazd światowego kina gala wręczenia nagród amerykańskiej Akademii Filmowej jest okazją do podkreślenia i ugruntowania swojej pozycji. Dla mniej znanych twórców w kategoriach, które nie budzą tak dużego zainteresowania jak „najlepsza aktorka pierwszoplanowa”, to wyjątkowa szansa na zaprezentowanie się szerokiemu gronu publiczności. Sama nominacja jest ogromną nobilitacją, co na każdym kroku powtarzają wybrani głosami członków Akademii. W tym roku o polskim kinie na chwilę zrobiło się głośno, przede wszystkim za sprawą „Idy” Pawła Pawlikowskiego, ale również dokumentów „Nasza klątwa” Tomasza Śliwińskiego i „Joanna” Anety Kopacz. Ten drugi coraz częściej pojawia się na ustach krytyków i ekspertów przewidujących werdykt Akademii.

 

W historii polskich podbojów Oscarowych, jako pierwszy zapisał się autor muzyki do filmu „Fantazja” – Leopold Stokowski, który w 1941 r. otrzymał statuetkę. Kolejny był dokumentalista – Eugeniusz Cękalski. Przebywając na emigracji w Londynie, w 1941 r. nakręcił fabularyzowany, eksperymentalny dokument. Skończyło się tylko na nominacji. Znamienne, że pierwszym polskim filmem nominowanym do Oscara był właśnie dokument. Nie licząc „Białego Orła” z 1942 r., polscy dokumentaliści trzykrotnie znajdowali się dotąd na liście wyróżnionych przez Akademię. W 1993 r. nominację w kategorii najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny otrzymał Marcel Łoziński za wpisujący się w czasy zmian ustrojowych po opadnięciu „żelaznej kurtyny”, subtelnie wyznaczający podział między światami toczącymi ze sobą niedawno zimną wojnę obraz „89 mm od Europy”. Potem były „Dzieci z Leningradzkiego”. Bolesny i chwytający za serce portret bezdomnych dzieci żyjących na stacji moskiewskiego metra, któremu jednak w 2005 r. nie udało się zdobyć Oscara. W 2010 r. niespodziewanie nominację otrzymał Bartosz Konopka za „Królika po berlińsku”. Film przewrotnie opowiadający o Berlinie, który w 1961 r. został podzielony betonowym murem. Jedne z kluczowych dla historii XX wieku wydarzenia przedstawione zostały w tle; na główny plan wysunęła się opowieść o intymnym życiu królików chroniących się w pasie między Berlinem Wschodnim a Zachodnim.

 

 

 

 

Obydwa polskie dokumenty nominowane w tym roku widocznie różnią się od poprzedników. Przede wszystkim nie podejmują tematów polityczno-historycznych czy też społecznych. Skupiają się na ludzkich dramatach, które przytrafić mogą się pod każdą szerokością geograficzną. Są to obrazy kameralne i bardzo intymne. Łatwo jest utożsamić się z bohaterami, wejść w ich świat i wczuć w realne emocje rozgrywające się na ekranie. W „Joannie” poetyckie zdjęcia Łukasza Żala (nominowanego do Oscara za zdjęcia do „Idy”) chwytają rzeczywistość intensywnie smakowanych ostatnich miesięcy życia bohaterki chorej na raka. Reżyserka Aneta Kopacz dotarła do Joanny dzięki blogowi, który prowadziła; za jego pośrednictwem dzieliła się refleksjami na temat nieuchronności śmierci, ale co najważniejsze: radości z każdej chwili, która jej została. „Nasza klątwa” to z kolei relacja ze zmagań młodego małżeństwa z nieuleczalną chorobą dziecka. Leoś urodził się z wadą genetyczną, która powoduje, że podczas snu przestaje oddychać. Co noc musi być więc podłączany do aparatury podtrzymującej oddech. Film pełen dylematów, determinacji, nadziei i optymizmu.

 

 

 

Trudno ocenić, czym będzie kierować się Akademia, przyznając w tym roku nagrody. Wśród konkurentów polskich dokumentalistów jest film poruszający temat bolesny dla Amerykanów – „Crisis Hotline – Veteran Press 1” opowiada historię pracowników infolinii zaufania dla weteranów wojennych. Byli żołnierze łapią za telefon w momencie, gdy podjęli już decyzję o samobójstwie i potrzebują kogoś, kto wysłucha ich ostatniego pożegnania. Osoby po drugiej stronie słuchawki są często bezsilne i wobec determinacji żołnierzy niewiele mogą zdziałać. Odsetek samobójstw rośnie z roku na rok. „White earth” to z kolei historia rodzin, które rezygnują ze swojego dotychczasowego życia i wyruszają za pracą w rejony niezbyt przyjazne zacieśnianiu więzi między rodzicami a dziećmi. W Północnej Dakocie jak grzyby po deszczu powstają rafinerie eksploatujące gaz łupkowy. Górnicze rodziny żyją w fatalnych warunkach, wśród nieokiełznanej, dzikiej przyrody mroźnego stanu. Opowiadana z perspektywy dzieci godzących się na swój los z braku innego wyjścia, kolejna amerykańska historia, poruszająca problem społeczeństwa ponoszącego ogromne koszty uprzemysłowienia kraju, kultu pracy i pieniądza. „La Parka” zaś jest osobliwą produkcją meksykańską. Bohaterem filmu uczyniono Reapera, rzeźnika z 25-letnim stażem. Dramatem Reapera jest poczucie winy prześladujące go m.in. w makabrycznych koszmarach, w których zabite przez niego zwierzęta ożywają i biorą na nim rewanż. Cierpi na tym życie rodzinne bohatera; na familii ciążą jego winy.

 

 

 

https://www.youtube.com/watch?v=9ibiDQV_1g4

 

Siłą „Joanny” i „Naszej klątwy”, w przeciwieństwie do reszty nominowanych, jest – jak pisze na swojej stronie internetowej New York Times – wyzbycie się dziennikarskiego stylu podejmowania tematu; zastępuje je skupienie się na bardzo ludzkich, intymnych, trudnych do uchwycenia aspektach życia pokiereszowanego przez chorobę. Kluczową kwestią wydaje się uniwersalność obu produkcji. „Joanna”, traktująca o sprawach ostatecznych w sposób niebywale pouczający i dający otuchę, jest (mam cichą nadzieję, nie tylko moim) głównym pretendentem do Oscara. „Nasza klątwa” to równie piękny, ale też bolesny film. Podnoszący na duchu, przekonujący o sensie życia w pozornym bezsensie. Polskie tytuły na tle nominowanych konkurentów ujmują szczerością i prostotą. Miejmy nadzieję, że ujęły również członków Akademii i po nieprzespanej, niedzielnej nocy, następnego dnia świętować będziemy sukces polskiej kinematografii.

 

Czytaj także:
recenzje „Joanny” i „Naszej klątwy”,
sylwetkę Hanny Polak, nominowanej do Oscara za „Dzieci z Leningradzkiego”.

 

Konrad Szczygieł