/

Czy Erich Fromm wiedział, jak żyć?

Nie pamiętam, ile miałam lat, kiedy po raz pierwszy usłyszałam utwór „Mieć czy być” zespołu Myslovitz. Wiem jednak, że słuchałam go na tyle długo, by wreszcie zainteresować się tytułowym esejem filozoficznym i tym tajemniczym Erichem Frommem, który nie wiadomo, czy wiedział, jak żyć.

Spoiler alert: wiedział.

Długo zastanawiałam się nad wyborem książki, która miała wpływ na moje życie. Wydawało mi się, że każda miała – bardziej lub mniej. Nie wybrałam „Mieć czy być” dlatego, że uważam, że we wpływaniu na moje postrzeganie świata odegrała główną rolę – może i tak było, nie wiem. Raczej dlatego, że zauważyłam jakim zaufaniem darzę to dzieło. Ilekroć chciałam skrytykować kapitalizm, opowiedzieć o epoce dataizmu lub katastrofie ekologicznej, mówić o czytaniu, relacjach, nauce, pamięci… czymkolwiek, tylekroć powoływałam się właśnie na nią. Więc teraz, droga czytelniczko, drogi czytelniku i wszystkie drogie osoby czytające – usiądźcie wygodnie, opowiem wam o książce, która dosłownie uczy, jak żyć.

Kilka słów o autorze. Erich Fromm był niemieckim filozofem, socjologiem, psychologiem i psychoanalitykiem żydowskiego pochodzenia. Na jego ogromne zainteresowanie poglądami Karola Marksa i Sigmunta Freuda miały wpływ doświadczenie związane z I wojną światową i późniejsze, narastające w Niemczech nastroje antysemickie. Głęboko interesował się również buddyzmem. Esej filozoficzny „Mieć czy być” wydał w 1976 r.

W książce prezentuje dwa modus (z łac. sposób/charakter) egzystencji: posiadania i bycia. Tłumaczy różnicę między nimi, nawiązując do filozofii egzystencjalizmu, fenomenologii, marksizmu, psychoanalizy i buddyzmu. W książce przedstawia współczesne pokolenie (epoki industrialnej) jako pewien eksperyment, który ma odpowiedzieć na pytanie, czy przyjemność (rozumiana jako zaspokajanie wszelkich pragnień) może stanowić odpowiedź na problem ludzkiej egzystencji. Zdaniem Fromma system – jakim jest społeczeństwo w krajach o mianie „wysoko rozwiniętych” – doszedł do momentu, w którym cechy takie jak egoizm czy chciwość są promowane jako immanentne i całkowicie naturalne dla człowieka. Społeczeństwa, w których podobne cechy nie występują, nazywa się prymitywnymi. W rzeczywistości żadna z nich nie jest naturalną skłonnością człowieka, a jedynie produktem społecznych uwarunkowań, jakże wygodnym dla funkcjonowania społeczeństwa opartego na ciągłym wyzyskiwaniu nieświadomych jednostek.

Fromm zwraca też uwagę na relację człowieka z naturą, która polega przede wszystkim na eksploatacji i przekształcaniu, bez zwracania uwagi na jej ograniczone zasoby. Paradoksem jest to, że w tym całym duchu podboju, jako ludzkość cały czas próbujemy zachować pozory harmonii między nami a naturą. Badaniasygnowane przez Klub Rzymski, które autor przytacza we wstępie (między innymi raport D.H. Meadowsa oraz drugi – M. D. Mesarovicia i E. Pestela), na temat technologicznych, ekologicznych i ekonomicznych tendencji w skali światowej konkludują, że aby uniknąć katastrofy klimatycznej, potrzebujemy drastycznych, systemowych zmian na poziomie globalnym. Podobne zmiany będą możliwe jedynie wówczas, gdy „nastąpią fundamentalne przemiany w sferze wartości i postaw człowieka, takie jak nowa etyka i nowa postawa względem natury”.

Fot. Marcelina Cywińska

Erich Fromm podkreśla, że rozważania dotyczą nie tyle kwestii naszego komfortu, ile samego istnienia człowieka w przyszłości i są zależne od jego przemian charakterologicznych. Myślą przewodnią książki jest analiza wspomnianych dwóch modus – bycia i posiadania. Autor za ich pośrednictwem ukazuje różnice w sposobie myślenia w życiu codziennym (w relacjach z ludźmi, w nauce itp.) i przedstawia swoje rozważania na temat skonstruowania alternatywnego, nowego społeczeństwa.

„Mieć czy być” to chyba pierwsza książka, którą przeczytałam w modus bycia. A właściwie, zaczęłam ją czytać w taki sposób, w momencie, w którym dotarłam do podrozdziału „czytanie” i okazało się, że do tej pory robiłam to źle! Według Fromma czytanie to rozmowa czytelnika z autorem. Powinna być „przeprowadzana” twórczo i na zasadzie artystycznego zaangażowania. Czytając, stymulujemy mózg, szukamy odpowiedzi na pytania pojawiające się w tekście i ostatecznie, przy zakończeniu – doznajemy kulminacji doświadczenia, jakim była lektura. Błędem jest natomiast pragnienie posiadania książki i traktowania samego odhaczenia danej lektury, jako sukcesu. Kilkakrotnie przeżywanie jednej książki jest znacznie bardziej wartościowe niż posiadanie długiej listy tych beznamiętnie odczytanych. Tako rzecze Erich Fromm.

Mimo że esej ma już prawie 50 lat, wydaje mi się, że dzisiaj jest znacznie bardziej aktualny niż w czasach swojej premiery. Żyjemy w kapitalistycznym świecie informacji, parcia na czasami bezsensowną produktywność i całkowitego przesunięcia znaczenia słowa „zainteresowania”. Jesteśmy znacznie bardziej konsumpcyjni niż kiedykolwiek, a jako nadrzędną wartość traktujemy posiadanie. Przykładowo, patrząc na piękny krajobraz, dzieło malarskie lub wielki neoklasycystyczny budynek, ciężko nam nie uwiecznić ich na zdjęciu. Chcemy je w ten sposób utrwalić i „posiąść”, wymieniając własną pamięć na kartę pamięci w telefonie. Inny przypadek – siedzimy na wykładzie, słyszymy słowa, pojmujemy ich strukturę gramatyczną i logiczną, i przelewamy wszystko na papier. Taki modus sprowadza się jedynie do posiadania notatek i tym samym zachowania tego co usłyszeliśmy „na później” – czyli do egzaminu. W modus bycia rezygnujemy z postawy pasywnej, na rzecz pobudzania własnych procesów myślowych. W skrócie: nie notujemy, tylko jesteśmy uczestnikami wykładu. Oczywiście bywają też wykłady śmiertelnie nudne, których nie sposób przeżywać. Erich Fromm też o tym doskonale wiedział: „Rzecz jasna ten modus uczenia się dominować może jedynie tam, gdzie wykład proponuje stymulujący materiał. Na puste słowa nie sposób zareagować w modus bycia, w takiej sytuacji student najpewniej postanowi nie słuchać w ogóle i zajmie się własnymi myślami”. Wiedział też, że czasami te gargantuiczne notatki są niezbędne, dlatego raczej krytykował sam system edukacji, który wymusza takie działanie, niż postawy studentów.

Gdy po raz kolejny sięgnęłam po książkę „Mieć czy być” pisząc ten artykuł, natrafiłam na swoją dedykację. Napisałam ją w wieku kilkunastu lat, gdy czytałam esej po raz pierwszy: „Dedykuję ten zbiór kartek każdemu, kto go ode mnie otrzyma – Marcelina Cywińska. PS Czytaj w modus »być« i nie krępuj się zaznaczać i dopisywać swoich myśli. Sprawmy, by ta książka żyła!”. Ponownie więc dedykuje wam wszystkim ten esej – czytajcie i bądźcie!

Obrazek wyróżniający: Erich Fromm, źródło: Wikipedia

Wpisy

Studentka polonistyki na UW, miłośniczka literatury pięknej i ogromna entuzjastka kultury. Jej feministycznym marzeniem jest wychowywanie młodych dziewczyn na pewne siebie kobiety poprzez pisanie.
Sekretarz magazynu „Nowy Folder”. Zajmuje się nowym działem „Newsletter kulturalny”.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.