/

Czy wiesz kto napisał post, który właśnie czytasz?

„Hejtera” ogląda się jak kryminał, który nie ma jednak klasycznego pytania „kto zabił?”… Jest za to wstrząsająca opowieść o tym, jak łatwo jest zdobyć nad nami władzę – najpierw w Internecie, a w końcu w rzeczywistości.

Hejt jest teraz głośnym słowem. Dziennikarze, działacze społeczni i politycy z różnych stron ideologicznej barykady, głoszą, że nie ma zgody na hejt. A jednak temat, choć relacjonowany przez wszystkich, otoczony jest jednocześnie pewną tajemnicą. Skoro nikt hejtu nie wspiera, to skąd się on właściwie bierze? Odpowiedzi udzieliła nam w 2018 roku brytyjska firma, zajmująca się marketingiem politycznym – Cambridge Analytica, pokazując jak łatwo jest sterować opiniami w dobie Internetu. Podobnie działa „agencja reklamowa” pokazana w „Hejterze”.

Główny bohater – nastoletni chłopak Tomek Giemza (Maciej Musiałowski) zostaje wyrzucony ze studiów prawniczych za popełnienie plagiatu. Finansowo jest uzależniony od Krasuckich – rodziny mieszkającej w dobrej dzielnicy i obracającej się w kręgach warszawskiej elity. Rodzina ta symbolizuje wszystko do czego bohater aspiruje. Obsesja na punkcie Krasuckich, a w szczególności ich córki – Gabi (Vanessa Aleksander) zdeterminuje jego los. 

Giemza rozpoczyna pracę w agencji reklamowej, która zajmuje się bardzo konkretnym rodzajem działalności. Oferuje usługi w social mediach – od prostszych, jak zniszczenie reputacji popularnej wideoblogerki, po trudniejsze – na przykład obniżenie kolumn poparcia politykowi lewicy (Maciej Stuhr). Agencja działa jak maszynka do produkcji internetowej propagandy. Pokazana jest zarówno masowość tego procesu, jak i jego siła działania. Walka polityczna jest niczym innym niż chłodną kalkulacją. Hasła są wymyślane przez pracowników i rozpropagowywane przez boty oraz rzeszę nieprawdziwych kont (zwykle zamówionych w Indiach). Na koniec dnia okazuje się, że wszystko co rozpala społeczeństwo jest tak naprawdę skrupulatnie wyreżyserowane.

Już od pierwszych scen widzimy, że chłopak doskonale odnajduje się w swoim miejscu pracy. Sam zresztą ma skłonności do naruszania prywatności, potrafi również doskonale przywdziewać maski. Cynizmem i wyrachowaniem przypomina nieco bohatera z japońskiego serialu „Death Note”, który na każdym kroku musiał pilnować się, aby nie wyjść z roli oraz kalkulować swoje posunięcia by osiągnąć swój (zwykle niemoralny) cel. Jednym z niewielu momentów szczerości bohatera, jest ten, kiedy dyrektorka agencji (Agata Kulesza) pyta się, dlaczego wybrał pracę u nich. Skoro jest zdolny, mógłby robić właściwie wszystko… „Mogę, ale po co?” – pyta chłopak. I faktycznie, gdzie indziej miałby większą władzę? 

Co istotne, nie ma wyraźnego łącznika między „Hejetrem”, a poprzednią „Salą samobójców”. I dobrze! Historia na tym nie traci, znacznie mniej jest również grafiki komputerowej, która wcześniej dzieliła widzów. Należy również docenić nowych bohaterów, w szczególności bardzo dobrze zagrane główne role. Maciej Musiałowski, wcielający się w  rolę Tomka Giemzy, może być znany z produkcji TVN: serialu „Druga Szansa” (postać Ksawerego Kryńskiego) oraz najnowszego „Kodu genetycznego” (występuje jako Piotr Skowroński). Natomiast postać Gabi Krasuckiej, przenosi na ekran Vanessa Aleksander. Aktorka pojawiła się wcześniej w filmie „Smok” z serii legend polskich Tomasza Bagińskiego oraz w serialu TVP „Wojenne dziewczyny”. Parę młodych aktorów z pewnością będziemy widzieć teraz na ekranach coraz częściej.

To co jest największą zaletą „Hejtera” to pewna szczególna wrażliwość. Historia oparta jest na delikatnie zarysowanych kontrastach, na pętli niedopełnień. Na dążeniu do poziomu, którego bohater już niemal dotyka, lecz ten jest coraz wyżej i wyżej, wciąż pozostając nieosiągalnym. Na staraniach i braku akceptacji. Na niespełnieniu – zarówno miłosnym jak i przynależnościowym. Bohater wchodzi do świata elit bocznym wejściem. Przypomina to nieco fabułę Parasite – choć wydarzenia początkowo przebiegają pokojowo, to intensyfikują się wraz z biegiem trwania. Już od pierwszej sceny czujemy w powietrzu przedsmak nadchodzącej katastrofy. Może jednak do żadnej tragedii by nie doszło, gdybyśmy częściej kwestionowali to co widzimy w Internecie – czy aby na pewno wiemy, kto napisał post, który właśnie czytamy?

„Sala Samobójców. Hejter” reż. Jan Komasa, Polska 2020, dystrybucja: Kino Świat, 130 min

Ilustracja: mat. dystrybucja

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Lubię dobrze opowiedziane historie. W kinie czasem się to udaje, a wtedy warto o tym napisać. Jeśli nie, tym bardziej?
(https://www.filmweb.pl/user/Agata_Ikanowicz)