Czytamy Kapuścińskiego: „Szachinszach”


Szachinszach – tytuł używany przez władców Iranu i innych dawnych władców muzułmańskiego Wschodu; monarcha noszący ten tytuł*.


Tak jak cesarz Hajle Sellasje despotycznie rządził Etiopią, tak szach Mohammad Reza Pahlawi rządził Iranem. I tak samo jak cesarz został obalony w wyniku rewolucji. To była 27 rewolucja, której świadkiem był Ryszard Kapuściński. I zapewne nikt by jej lepiej nie opisał.


Iran lat 70. to typowy obraz antyutopii: władca, który wchodzi w posiadanie ogromnej sumy pieniędzy, zamiast zainwestować ją w studnie na wsiach, autobusy podmiejskie czy zwalczanie analfabetyzmu, woli dużą część wydać na sprzęt wojskowy. Jednak szach nie wiedział, że w kraju nie ma specjalistów, którzy umieliby go obsługiwać. Maszyny więc stały nieużywane na pustyni przysypywane przez piasek. A kupował je bez miary! Ile czołgów ma Wielka Brytania? Półtora tysiąca. Dobrze, mówi szach, zamawiam dwa tysiące. Ile dział ma Bundeswehra? Tysiąc. Dobrze, zamawiamy półtora tysiąca. W zacofanym Iranie, jakby za pomocą pstryknięcia palcami, chciał stworzyć trzecią armię świata. Bo przecież czołg dumniej prezentuje się w biuletynie promocyjnym niż jakaś tam wiejska studnia. W końcu kto by chciał oglądać studnię?


To właśnie „Szachinszach” przekonał mnie, że Kapuściński był mistrzem słowa. Reporter wziął na warsztat fotografie i opisując to, co się na nich znajduje, opowiadał historię Iranu. Jego język, niezwykle obrazowy, sprawiał, że przesuwając wzrokiem przez kolejne linijki tekstu, w mojej głowie bez problemu pojawiała się właśnie dane zdjęcie. Ale nie tylko te opisy są przykładem jego kunsztu literackiego – Nafta rozpala niezwykłe emocje i namiętności, ponieważ nafta jest przede wszystkim wielką pokusą. Jest pokusą łatwych i olbrzymich pieniędzy, bogactwa i siły, fortuny i potęgi. Jest to brudna i cuchnąca ciecz, która ochoczo tryska w górę, a potem opada na ziemię w postaci szeleszczącego deszczu pieniędzy – genialnie obrazuje reportażysta.


Kapuściński definiuje również źródło rewolucji irańskiej. I to jak przystępnie! Więc jeśli chcecie dowiedzieć się, co wydarzyło się pod koniec lat 70. w Iranie, koniecznie przeczytajcie „Szachinszacha”. Gwarantuję, że żadna naukowa publikacja nie wywoła u Was tylu skrajnych emocji, co ta króciutka książka pióra „Cesarza Reportażu”.


*Słownik języka polskiego PWN