„Dash i Lily”, czyli świąteczny Nowy Jork poprzez notatnik

„Dash i Lily” – nowy serial Netfliksa, to przyjemna młodzieżowa historyjka na Święta, z Nowym Jorkiem w tle.

Mamy 35 dni do Świąt. Czy w głowie gra już nam „Jingle Bells”? Telewizja bombarduje nas już Świętami, pojawiają się też pierwsze mniej i bardziej ryzykowne propozycje filmowe. Jeśli chcemy ominąć takie produkcje jak „Zamiana z Księżniczką” czy „Zamiana z Księżniczką 2” warto wyostrzyć swój filmowy radar. Bo choć świąteczny film to niejako osoby gatunek, który rządzi się swoimi prawami (konieczny motyw miłości i rodziny, obowiązkowy happy-ending oraz Last Christmas w dowolnym momencie filmu), to są produkcje, które potrafią zaoferować nam w tym szablonie coś oryginalnego.

Scrooge i Marry Poppins

Tu wkracza nowy serial „Dash i Lily”, na podstawie serii dla młodych dorosłych Davida Levithana i Rachel Cohn. Tytułowi bohaterowie to dwa przeciwieństwa. Dash (Austin Abrams) swoją niechęcią do świąt trochę przypomina Scrooge’a, bohatera „Opowieści Wigilijnej”. Lily (Midori Francis) jest niczym Marry Poppins Bożego Narodzenia. Kiedy chłopak odnajduje w Strandzie – swojej ulubionej księgarni, czerwony notatnik, zostaje wciągnięty przez Lily w oryginalną grę. Bohaterowie za pomocą zeszytu będą wymieniać się wiadomościami. W ciągu kilku dni podzielą się ze sobą swoim życiem oraz zabiorą siebie nawzajem w podróż po Nowym Jorku. Dzięki temu odkryją nowe miejsca, ludzi oraz miasto jakiego nie znali.

Opuścić bańkę

W przypadku „Dasha i Lily”, mamy do czynienia z klasyczną coming of age story, czyli historią o dojrzewaniu bohaterów. Serial opowiada o wychodzeniu ze swojej bańki, porusza temat samotności. Dash wprowadza swoją rodzinę w błąd, w ostateczności zapewniając sobie, to czego zdaje się pragnie – samotne Święta. Rodzina Lily niespodziewanie wyjeżdża, co również skazuje ją na bycie samą, ale daje też szansę na zastanowienie się. Czy spędzając czas z rodziną, za znajomych mając jedynie grupę dorosłych kolędników, nie żyje aby w bezpiecznej bańce? Bohaterowie dowiadują się, że muszą wyjść z owej bańki, jeśli nie chcą być samotni. Muszą zaryzykować, podjąć wyzwanie, zachować się inaczej niż normalnie.

Nowojorska różnorodność

W czasie tej przemiany padną tytuły dobrych książek: „Z zimną krwią”, „Kawka nad morzem”, „O piekle”. Zobaczymy oryginalną ceremonię przyrządzania mochi (tradycyjnych japońskich ciasteczek), która wymaga od kucharza wiele cierpliwości. Przyjrzymy się udekorowanym światełkami domom w Dyker Heights, wkroczymy do Macy’s na Herald Square, zwiedzimy po godzinach Muzeum i Bibliotekę Morgana, a nawet trafimy na koncert żydowskiego punku w podziemnym klubie. W międzyczasie dowiemy się, że bycie dziwacznym jest dobre, a w Święta nie zawsze trzeba tryskać radością. 

Dla niektórych widzów już sam świąteczny Nowy Jork może być wystarczającym powodem by dać szansę tej historii. I choć „Dash i Lily” to młodzieżowa historyjka, która powiela pewne klisze, to ostatecznie ucieka od stereotypu świątecznego kina. Zaskoczy nas w wielu momentach pewną oryginalnością, a nawet i dziwacznością. Jednocześnie wprowadzi nas w radosny, świąteczny nastrój i pozostawi z (koniecznym) morałem – nic samo nie przyjdzie, a cudom niekiedy trzeba pomóc. 

„Dash  i Lily”, Netflix, 2020, sezon 1, 8 odcinków

Ilustracja: mat. dystrybucja

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Lubię dobrze opowiedziane historie. W kinie czasem się to udaje, a wtedy warto o tym napisać. Jeśli nie, tym bardziej?
(https://www.filmweb.pl/user/Agata_Ikanowicz)

Twój adres email nie zostanie opublikowany.