O walce świętego z grawitacją

[spider_facebook id=”2″]

 

Twórcy dokumentów o tematyce religijnej: „Matteo” i „Mary’s Land” obiecują dostarczyć niedowiarkom twardych dowodów na poparcie swojej wizji rzeczywistości. A na tę składają się m.in. objawienia, opętania, egzorcyzmy i cudowne uzdrowienia.

 

Dokumenty religijne

 

Czy słowa „dokument” i „religijny” wykluczają się wzajemnie? Z pewnością nie, jeśli chodzi o zapis doświadczenia religijnego, jak w „Ivetce i górze” Víta Janečka czy „Experience of exorcist” Jana Rendla albo o przedstawienie stosunków panujących w grupie wyznaniowej, jak w „Starowiercach” Jany Ševčíkovej. Ale co, jeśli reżyser sam jest sercem po stronie wierzących i chce nas przekonać do prawdy, nawet nie tyle subiektywnej, co objawionej?

 

Zgodnie z zapowiedziami, w „Matteo” Michała Kondrata zostajemy skonfrontowani z zeznaniami świadków, którzy opowiadają o relikwiach materializujących się na dłoni, o przepowiadaniu przyszłości i wizerunkach świętych, którzy przewracają gałkami ocznymi na znak, że słyszą kierowane do nich modlitwy. Oglądamy kolekcję przedmiotów rzekomo wyplutych przez opętanych w chwili wyzwalania od demonicznego wpływu: kamieni, pierścieni, różańców. Dowiadujemy się również o tym, jak ojciec Matteo walczy z prawem grawitacji, sprawiając, że niektóre z przyniesionych przez wiernych fotografii w tajemniczy sposób „przyklejają” się do jego grobu, zamiast opaść na ziemię – jest to znak, że przedstawione na nich osoby doznają szczególnych łask, a ich modlitwy zostaną wysłuchane.

 

Jedynym problemem pozostaje to, że o wszystkich tych wydarzeniach słyszymy, ale żadnego z nich nie widzimy na własne oczy. Musimy zadowolić się wiarą, a to nastręcza już pewnych trudności i to z pewnością nie tylko ludziom niewierzącym. Wątpliwe, czy Watykan kiedykolwiek uzna za relikwię okulary świętego Maksymiliana Kolbego, które w cudowny sposób pojawiły się znikąd na dłoni księdza we włoskim miasteczku Agnone – procedura pozyskiwania relikwii jest dość skomplikowana i ściśle określona przez prawo kanoniczne. Zresztą sam tytułowy Matteo formalnie świętym wciąż nie jest i w związku z tym jego kult jest z punktu widzenia Watykanu po prostu nielegalny.

 

 

Równie kontrowersyjna jest sprawa, której dotyczy „Mary’s Land. Ziemia Maryi” Juana Manuela Cotelo. Film jest barwnym portretem grupy wierzących z całego świata, których historie łączy związek z nieuznawanymi przez Kościół objawieniami w Miedziugorje. Spotkania ze współczesnymi mistykami, wśród których znajdują się np. tancerka rewiowa z Las Vegas oraz były biznesmen i doradca rządu USA, są interesujące, stanowią jednak niewielką część filmu. Z jakiegoś powodu bowiem twórcy uznali, że muszą zmieścić w nim także ponad pół godziny czystej dydaktyki w formie przypominającej szkolne przedstawienie jasełek. Mamy więc szansę ujrzeć całą historię globu od stworzenia aż po ukrzyżowanie, z aktorami wcielającymi się nie tylko w rolę Chrystusa i Maryi, do czego przyzwyczaiły nas różne pasyjne produkcje rodem z Hollywood, ale również Adama i Ewy, Lucyfera i Boga Ojca. Reżyser Juan Manuel Cotelo, który w filmie pełni funkcję narratora, tytułuje się „adwokatem diabła”, czyli osobą, która na potrzeby procesu kanonizacyjnego przyjmuje na siebie rolę sceptyka. Obiecuje więc zadawać niewygodne pytania, ale zamiast tego, z minuty na minutę obserwujemy zachodzącą w nim przemianę, a dociekliwość ustępuje miejsca żarliwym deklaracjom wiary. Film, którego początek pozytywnie zaskakuje komediowym zacięciem, z każdą chwilą staje się coraz gorszy.

 

To, co działa w procesie kanonizacyjnym, niekoniecznie sprawdza się jako pomysł na film. Widz poczuje się po prostu oszukany, jeśli skuszony pozornie krytyczną postawą twórców, dowie się, że człowiek jednak został ulepiony z gliny.

 

 

Niestety, twórcy „Matteo” i „Mary’s Land” nie porzucają zwyczajowego arsenału środków wykorzystywanych w popularnych fabularyzowanych biografiach świętych, takich jak naiwne inscenizacje. W przypadku „Matteo” są to ujęcia zakapturzonego zakonnika, którego pojawienie się na ekranie ilustruje tezę o ciągłej obecności ojca Matteo; ten, zgodnie z hasłem promującym film „mimo, że umarł, nadal egzorcyzmuje”.

 

Ci, którzy jak niewierny Tomasz potrzebują dowodów, aby móc uwierzyć, po obejrzeniu tych filmów raczej nie odczują potrzeby nagłego zrewidowania swoich poglądów. Najwyraźniej więc cuda i objawienia wciąż pozostają kwestią wiary. I może tak powinno pozostać.

 

Najlepsze filmy o religii robią dziś Czesi, choć, jak pisze Mariusz Szczygieł w „Zrób sobie raj”, z Bogiem im nie po drodze. Trzeba tu podkreślić, że ich filmy nie są ani groteską, ani satyrą. Wręcz przeciwnie – reżyserzy tacy jak Rendl, Janeček czy Ševčíková podchodzą do swoich bohaterów z dużą życzliwością i przede wszystkim – z zamiarem wysłuchania ich historii. Dzięki temu, bez względu na to, czy uznamy mistyczne przeżycia bohaterów za nadprzyrodzone, czy też jedynie za wytwór dziecięcej fantazji albo halucynacje, zaczniemy ich szanować jako ludzi – uwierzymy przynajmniej w to, że oni sami wierzą w to, co mówią. W przypadku „Matteo” wrażenie jest niestety odwrotne.

 

 

 

Zagadkowe jest to, że w Polsce powstają tak fatalne filmy na temat stosunku człowieka do Boga, choć, w przeciwieństwie do Czechów, większość polskiego społeczeństwa deklaruje się jako katolicy. Wydaje się, że tę niechlubną tradycję zapoczątkował u nas szereg filmów o życiu Jana Pawła II, z „Santo subito. Świadectwami świętości” na czele. Papież Polak zresztą do dziś nie doczekał się dokumentu znacząco wyrastającego ponad poziom przeznaczonego dla dzieci „Karola, który został świętym”. Oczywiście niewykluczone, że to właśnie emocjonalne nastawienie reżyserów nie pozwala im na realizację filmów, które nie obrażałyby inteligencji widza. Z drugiej strony jednak Jan Rendl jest absolwentem teologii i nie przeszkadza mu to w kręceniu dobrych filmów. Problem wydaje się więc leżeć w czymś innym. Być może należy pozostawić teologom rozważania nad tym, dlaczego w dziedzinie kinematografii Bóg obdarował czeskich niedowiarków hojniej niż swoją wierną, polską trzódkę.

 

Anna Sobolewska

 

„Matteo”
Reżyser: Michał Kondrat
Produkcja: Polska 2014

 

„Mary’s Land. Ziemia Maryi”
Reżyseria: Juan Manuel Cotelo
Produkcja: Hiszpania 2013