Centrum Kapuścińskiego

Rok w rok z pietyzmem kultywujemy wielką narodową tradycję wewnętrznych podziałów na wielkie narodowe święto. Rok w rok z obu stron słychać nawoływania do „pójścia razem” i zakopania, na choćby jeden dzień, powiększającej się wciąż przepaści pomiędzy Polakami. Z roku na rok jednak cała ta paranoja serwuje mi shake’a z emocji, właściwego chyba tylko dla naszej debaty publicznej – słodko-kwaśną mieszankę śmiechu i zażenowania, z pozostającym po chwili posmakiem bezradności.

 

 

Może to moja wina, że kolejny raz nie ma mowy, bym ruszył na Marsz Niepodległości. Strach ogarnia mnie jednak na myśl, o potencjalnym maszerowaniu ramię w ramię z przedstawicielami stowarzyszenia swastykowych wafelków. Dodatkowo mam przed oczami banery o czystej krwi, białej rasie i Polsce dla Polaków. To wszystko niesione przez ONR-owców i Młodzież Wszechpolską, do których mi równie blisko co Legii do Lecha. A co jak ta czystość krwi jest badana na wejściu? Za ćwierć krwi niemieckiej nabiliby mnie na racę.

 

Na marsz zapraszał wszystkich sam prezydent. W tym przypadku jednak moja kompetencja poznawcza jest niedostatecznie rozwinięta, do pojęcia zawiłych komunikatów płynących z kancelarii głowy państwa. Okazało się bowiem, że zaproszenie nie wiąże się z obecnością Andrzeja Dudy na rzeczonym marszu. W sumie może to być naoczny wpływ Facebooka na swoich użytkowników. Prezydent po prostu kliknął, że jest zainteresowany wydarzeniem, udostępnił je, ale kliknięcie „wezmę udział” sobie darował. Tak à propos prezydenta – pamięta ktoś jeszcze, że na wczoraj było wstępnie planowane referendum konstytucyjne?

 

Wieść twitterowa niesie, że na zorganizowanie obchodów setnej rocznicy niepodległości Polski, zostało przeznaczone 200 milionów złotych. Co się stało z tymi pieniędzmi? W sumie nie wiadomo. Jednak jakiej niespodzianki nie mieliby dla nas rządzący, postuluję, by za rok fundusz niepodległościowy przekazać Adamowi Bule z „Polski The Times”. Pomysł Pana Redaktora na tegoroczne obchody był następujący: „Gdybym to ja dostał 200 mln PLN na organizację 100.lecia odzyskania Niepodległości, to przytuliłbym najwyżej 2 mln, a za resztę ugotowałbym wszystkim zajebistego bigosu”. Niech ktoś dorzuci jeszcze trochę na gar pierogów ruskich i zgłaszam się nawet do napełniania misek na warszawskiej starówce.

 

Tylko czy ktokolwiek naprawdę potrzebuje wspólnych uroczystości 11 listopada? Dobrze nam się żyje w podziale. Mamy się za co nie lubić, a to przecież niesamowicie polska potrzeba. Mamy się o co na co dzień kłócić, a większość naszego społeczeństwa potrzebuje tego jak powietrza. Młynarski śpiewał, że Polacy po ’89 „gruz po systemie usypali w walczące z sobą barykady”. Moje pokolenie weszło w ten trend i dokłada do barykad swoje porcje gruzu, czy, w niektórych przypadkach, wrzuca na nie kostkę brukową. Do tych, którzy dążą do pojednania wszystkich Polaków, muszę skierować, aktualne w tej sytuacji, słowa Stefana Kisielewskiego: „To że jesteśmy w d**ie, to jasne. Problem w tym, że zaczynamy się w niej urządzać”. Choć w tym przypadku raczej zajęliśmy wrogie posterunki na obu pośladkach. A co do samego Święta Niepodległości, zostawię Cię, Drogi Czytelniku, z najtrafniejszym, według mnie, spostrzeżeniem Anonimowego Internauty: „Prowokacyjne pragnę zauważyć, że chaos, kłótnie i podziały wokół święta stulecia odzyskania niepodległości, to idealny, arcypolski wręcz, sposób na uczczenie tych stu lat chaosu, kłótni i podziałów między Polakami.”

 

Jakub Banan Banasik

 

Zobacz też:
Potrząsanie akwarium

Potrząsanie akwarium

"Zawsze wiedział, że interesuje go tylko dokument" - sylwetka Marcela...
Chłopiec z Placu Broni

Chłopiec z Placu Broni

Prezentujemy pierwszy fragment naszej książki "Bratanki. 11 niezwykłych portretów"
Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Wywiad Agnieszki Kapeli

1 comment

  1. Agata says:

    Maj 3, 2018

    Odpowiedz

    Spoko!

Name required

Website