/

Dzieło ludzi dla ludzi


Na skraju Puszczy Kampinoskiej, nieopodal Izabelina, mieści się niezwykły ośrodek. Ośrodek, który od prawie 100 lat, mimo wielu przeszkód, tworzony jest przez ludzi dla ludzi.

Już sama lokalizacja Ośrodka Szkolno-Wychowawczego dla Dzieci Niewidomych im. Róży Czackiej w Laskach jest niecodzienna. Niemal ze wszystkich stron otoczony jest bujną roślinnością puszczy. Niedaleko mieści się Kaplica Matki Bożej Anielskiej i cmentarz leśny, na którym znajdą się groby założycieli Zakładu dla Niewidomych, m.in. Róży Czackiej i ks. Władysława Korniłowicza, ale także ludzi zasłużonych dla polskiej kultury, m.in. Antoniego Słonimskiego, Jana Lechonia czy Mariana Brandysa. Historia samego ośrodka nie jest jednak tak ciekawa, jak historia ludzi, którzy go stworzyli.

Cmentarz w Laskach (fot. H.Śmietanka)

Zachciało się ślepej babie zakon zakładać

Na świat przyszła w 1876 roku w Białej Cerkwi w arystokratycznej rodzinie. Jako dziecko mieszkała w pałacach. Później zdarzył się wypadek. Róża Czacka spadła z konia i od tamtej stopniowo zaczęła tracić wzrok. W wieku 22 lat nie widziała już zupełnie nic. Mimo tego nie załamała się. Postanowiła pomagać niewidomym. Jednak ta decyzja wymagała dużej pracy nad sobą. – Całe życie uczyli mnie nosa zadzierać, a teraz sama muszę uczyć się go spuszczać – mówiła Czacka. Przydatne okazało się obszerne wykształcenie, które otrzymała. Biegła znajomość czterech języków: angielskiego, francuskiego, niemieckiego i łaciny, pozwoliła jej podczas podróży po Francji, Szwajcarii, Austrii i Niemczech poznać nowoczesne metody pracy z osobami ociemniałymi. Posiadając odpowiednią wiedzę na ten temat w 1911 roku powołała do życia Towarzystwo Opieki nad Ociemniałymi. W 1917 roku Róża Czacka przywdziała habit franciszkański i rok później, już jako Matka Elżbieta, założyła Zgromadzenie Sióstr Franciszkanek Służebnic Krzyża, które do dziś jest podstawą dzieła pomocy osobom niewidomym. Nie wszyscy byli nastawieni pozytywnie do działalności Czackiej. Jeden z urzędników kurii oddelegowany do opieki nad jej pomysłem skwitował to słowami: – Zachciało się ślepej babie zakon zakładać. Jednak kobieta przyjmowała z wielką pokorą wszystkie trudności, które pojawiały się na jej drodze. – Dzieło to z Boga jest i dla Boga – zwykła mawiać – Gdyby zboczyło z tej drogi, niech przestanie istnieć.


Dzieło dla niewidzących i wątpiących

W 1922 roku na skraju Puszczy Kampinoskiej na terenie dawnego folwarku, który otrzymała Czacka rozpoczęła się budowa Zakładu dla Niewidomych. Początkowo ośrodek obejmował tylko jeden dom mieszkalny przeznaczony dla 30 osób. Na początku lat 30. posiadał już 10 domów mieszkalnych i 8 budynków gospodarczych. Przed wybuchem II wojny światowej Zakład dla Niewidomych nie był jedynie ośrodkiem pomocy osobom mającym problemy ze wzrokiem, ale także miejscem, do którego przybywali ludzie, którzy zwątpili. Przyjeżdżali oni do Lasek, aby na własne oczy ujrzeć świadectwo wiary dawane nie tylko przez Różę Czacką, ale i księdza Władysława Korniłowicza.

Przyszły kapłan urodził się w 1884 roku w Warszawie w środowisku radykalnej inteligencji. Jako 21-latek wstąpił do seminarium duchownego. 13 lat później poznał Matkę Elżbietę Czacką. Został kierownikiem duchownym Towarzystwa Opieki nad Ociemniałymi. Coraz większe zaangażowanie ks. Korniłowicza sprawiło, że został członkiem zarządu instytucji. Budował nie tylko Dzieło Lasek, ale również zajmował się ludźmi wątpiącymi – prowadził Bibliotekę Wiedzy Religijnej oraz dom rekolekcyjny, a w latach 1934-1939 wydawał pismo „Verbum”. Sformułował zasadę Triuno, która zakładała współpracę na równych prawach osób niewidomych, świeckich współpracowników Lasek oraz sióstr franciszkanek.


Zaradność Zofii Morawskiej

W czasie bombardowania Warszawy Róża Czacka została ciężko ranna – bez znieczulenia zoperowano jej bark i usunięto oko. Jednak kobieta wciąż się nie poddawała. Podjęła decyzję o przystąpieniu instytucji do Powstania Warszawskiego. Zorganizowano tam szpital polowy i przechowywano broń. Działania wojenne kampanii wrześniowej spustoszyły Laski – większość zabudowań szkolnych została zniszczona. Sytuacja była beznadziejna. Brakowało żywności, pieniędzy i podstawowych dóbr. Wtedy też ujawniły się zdolności organizacyjne zatrudnionej kilka lat wcześniej Zofii Morawskiej.

Urodziła się w 1904 roku w wielkopolskiej Turwi jako dziecko Kazimierza Morawskiego, prezesa Akademii Umiejętności i rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego. Od początku miała kłopoty ze wzrokiem. W 1930 roku rozpoczęła pracę w Towarzystwie Opieki nad Ociemniałymi. Zajmowała się tam organizacją warsztatów, świetlicy, opieki indywidualnej, pośrednictwem pracy i opieką lekarską. Była niezwykle zorganizowaną, uczciwą i zaradną kobietą. Kiedy Laski zostały zniszczone, Morawska zwróciła się z prośbą o zorganizowanie pomocy do swoich przyjaciół mieszkających w Stanach Zjednoczonych. Zbiórka wśród Polonii amerykańskiej zakończyła się sukcesem – wkrótce swoją pomoc zaczęło oferować coraz więcej osób: przesyłali żywność, odzież, leki, a także pieniądze. Po wojnie, dzięki otrzymanym darowiznom, nastąpiła szybka odbudowa zakładu. Wybudowano nowe przedszkole, szkołę, internat i budynki techniczne oraz Dom Przyjaciół Niewidomych. Od 1947 roku Zofia Morawska kierowała całą administracją Lasek, a także pełniła funkcję skarbnika ośrodka.

Kaplica Matki Bożej Anielskiej w Laskach (fot. W.Bieńkowski)

Dzieło z Boga i dla Boga

Pod koniec lat 40. stan zdrowia Róży Czackiej pogorszył się – wskutek wylewu została częściowo sparaliżowana. Kierownictwo Dziełem Lasek oddała siostrze Benedykcie, czyli Wiesławie Walickiej-Woyczyńskiej. W czasach PRL ośrodek chciano nawet zlikwidować, wszystko przez ideę Czackiej, aby było to „dzieło z Boga i dla Boga”.

Czasy się zmieniają, ale w Laskach wciąż pamiętają na jakich fundamentach mają budować Dzieło Matki Czackiej. – My tę jej ideę staramy się pielęgnować – mówi wieloletni prezes zarządu Władysław Gołąb. Mężczyzna stracił wzrok w 1944 roku wskutek wybuchu miny. 87-latek od ponad 40 lat pełni funkcję prezesa zarządu. Dzisiaj Ośrodek Szkolno-Wychowawczy dla Dzieci Niewidomych im. Róży Czackiej w Laskach znany jest na całym świecie. To najnowocześniejszy tego typu zakład w Polsce, w którym pracują najlepiej wykwalifikowani specjaliści. Oprócz typowych zajęć, które są w programach nauczania innych placówek, mają też własne. Uczniowie uczą się ubierania, codziennej higieny, rozpoznawania kolorów, swobodnego poruszania się. Dla dzieci przewidziane są dogoterapia, zajęcia z jazdy konnej i innych sportów, takich jak jazda na rolkach czy pływanie. Mają szanse rozwijać swoje talenty muzyczne i lingwistyczne, a także korzystać z najnowszych technologii.

Życie w ciemności też może być kolorowe, pełne i bogate. Tu tworzy się radosne wnętrze człowieka. Pewnie, że każdemu z nas czegoś brak, ale my nie skupiamy się na tym, tylko na tym, czym możemy podzielić się z innymi – mówi Władysław Gołąb.