/

Dzień (bez) Kobiet

Nowy Folder - #BananowaNiedziela

 

8 marca 2018 r. Redaktor Morozowski gości w studiu dwóch panów, by porozmawiać o sytuacji kobiet. Eryk Mistewicz składa życzenia i wyraża szacunek dla kobiet, które „stoją skromnie w tle decyzji facetów”. Marzena Paczuska przesyła podziękowania ze ściągniętym z Internetu zdjęciem wypiętych czterech liter w obcisłej sukience. Marcin Antosiewicz życzy kobietom takich samych praw aborcyjnych jakie mają faceci…

 

 

Panowie Mistewicz i Antosiewicz, nie wspominając już o pani Paczuskiej, mnie nie zaskoczyli, jednak programem jako takim byłem zawiedziony. Bez względu na temat Andrzej Morozowski zazwyczaj stara się gościć w swoim programie osoby z obu stron barykady: czy to obyczajowej, czy politycznej, tym razem jednak coś nie wyszło.

 

Jaki jest sens rozmawiania o kobietach bez kobiet? Identyfikuję się z ich postulatami, ale nigdy nie będę w stanie mówić o prawach kobiet tak autentycznie i przekonująco jak one. Powód jest prosty: ja jedynie obserwuję je i staram się piętnować problemy, trudności i nierówności, z jakimi kobiety spotykają się na co dzień, ale nigdy ich nie doświadczę. A prawda jest taka, że kobiety świetnie sobie poradzą same – wiedzą do czego dążą, co chcą zmienić i potrafią to osiągnąć. Po prostu stańmy w drugim rzędzie, wspierajmy i pomagajmy na ile same będą tego chciały, ale nie przeszkadzajmy. I, panowie eksperci, nie udawajmy, że wiemy co czują, bo to niemożliwe.

 

Życzenia Eryka Mistewicza w całości brzmiały tak: „Duży szacunek dla normalnych polskich kobiet. To Wasz dzień. I Wasze święto: normalnych, spokojnych, zdroworozsądkowych sojuszniczek mądrych mężczyzn, zwykle stoicie skromnie w tle decyzji facetów. Nisko się Wam kłaniam i życzę dobrego dnia!” Oto, drogie panie, przepis na normalność: spokojne stanie w tle decyzji mądrych mężczyzn. Innymi słowy wypad w cień! Dodatkowy, nieco ukryty wniosek jest taki, że mężczyźni popierający feminizm z całą pewnością nie mogą zaliczyć się do grona mądrych.

 

Te życzenia przypomniały mi filmik „Dlaczego nie jestem feministką?” na youtube’owym kanale „Idź pod prąd TV”. Na początek widzimy miłą panią, która na tytułowe pytanie odpowiada: „Bo feminizm jest głupi”. Kolejne mówią, że „feminizm obdziera kobietę z naturalnych cech, takich jak wdzięk, piękno, wrażliwość i prawo do bycia słabszą” oraz że „czują się wspaniale prosząc swojego męża o to, żeby im w czymś pomógł i o to, że zawsze mogą na nich liczyć.” Pamiętajcie obrzydliwe, pozbawione wdzięku i wrażliwości feministki: nie macie prawa o nic nas prosić, a już na pewno w razie potrzeby nie możecie na nas liczyć! Ale śmieszki na bok – rozumiem i szanuję to, że są kobiety, które nie chcą walczyć o równość płci, a wolą stać „w tle decyzji mądrych mężczyzn”. I nikt Wam nie chce tego odebrać! Jednak zamiast hejtować feministki, pozwólcie im pracować nad swoim celem. Jestem przekonany, że prędzej czy później wygrają. A wtedy i Wy przy okazji na tym skorzystacie.