Centrum Kapuścińskiego

20 maja, trzeci dzień Warszawskich Targów Książki, był Dniem Reportażu. Organizatorzy przygotowali dużo atrakcji dla miłośników literatury faktu, m.in. spotkania z finalistami ósmej edycji Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki oraz z tłumaczami nominowanymi do nagrody za przekład reportażu zagranicznego na język polski.

 

Dzień Reportażu na Warszawskich Targach Książki (fot. Karolina Chojnacka)

 

Sprawiedliwe historie

Dzień Reportażu rozpoczął się od spotkania z dwójką polskich finalistów tegorocznej Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego: Cezarym Łazarewiczem i Anetą Prymaką-Oniszk.
Autor „Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka”, określił swoją książkę jako swoiste narzędzie sprawiedliwości:Uznałem, że jestem ostatnim, który może tę sprawę dokładnie i rzeczowo opisać. Sądom nie udało się ustalić, kto był winny pobicia: to sukces tych, którzy zamiatali tę sprawę pod dywan wyjaśniał Łazarewicz. – W dokumentach jest czarno na białym: kto podejmował jakie decyzje, kto kogo inwigilował, jak naciskano na świadków. Nie rozumiem, dlaczego tej manipulacji nie udało się wyjaśnić – mówił w rozmowie poprowadzonej przez Zbigniewa Gluzę.

 

Cezary Łazarewicz opowiadał o swojej książce „Żeby nie było śladów. Sprawa Grzegorza Przemyka” (fot. Monika Tułodziecka)

 

Również „Bieżeństwo 1915. Zapomniani uchodźcy” w pewien sposób oddaje sprawiedliwość, pozwala mówić tym, których wcześniej nie wysłuchano. – Podczas zbierania materiałów, trafiałam na wiekowe małżeństwa. To zawsze kobieta zaczynała opowiadać o tym, co mnie najbardziej interesowało, czyli o zwykłym życiu – mówiła Aneta Prymaka-Oniszk na spotkaniu prowadzonym przez Magdalenę Kicińską. – Bardzo szybko mąż jej przerywał i zaczynał swoją „wielką historię”, która zazwyczaj miała charakter anegdotyczny i przybrała kształt męskiej legendy. Mężczyźni-bieżeńcy to byli ludzie wrażliwi, którzy znaleźli się w sytuacji, z którą nie potrafili sobie poradzić. Na Podlasiu, gdzie ta historia wciąż jest żywa, to właśnie mężczyźni dziękują mi za książkę – podsumowała autorka.

 

Aneta Prymaka-Oniszk mówiła o tym, jak wyglądała praca nad książką (fot. Monika Tułodziecka)

 

Ocalone w tłumaczeniu

Spotkanie z tłumaczami nominowanymi do nagrody za przekład reportażu zagranicznego na język polski – Barbarą Kopeć-Umiastowską („Delhi. Stolica ze złota i snu”), Joanną Malawską („Legenda żeglujących gór”), Martą Szafrańską-Brandt („Głód”) oraz Januszem Ochabem („Wojna umarła. Niech żyje wojna”) – dotyczyło oczywiście sztuki przekładu i trudności z nią związanych. W dyskusji prowadzonej przez Mariusza Kalinowskiego każdy z gości całkowicie inaczej opisywał relację, która łączyła go z autorem oryginału, proces tłumaczenia i rolę tłumacza. Wszyscy zgodzili się tylko, że różnice językowe uniemożliwiają oddanie w pełni ducha oryginału. Jedyne, co tłumacz może zrobić, to postarać się jak najdokładniej oddać myśli pisarza, a swoje ingerencje ograniczyć do minimum.

Marta Szafrańska-Brandt przyznała, że zawsze próbuje nakreślić obraz autora na podstawie jego tekstu. – Język otwiera innym świat i chcę znaleźć wspólny głos z tym światem. Pragnienie przekładu to także chęć poznania samego autora i jego książki. Nie od razu jednak nawiązałam kontakt z Martínem Caparrósem – mówiła. – Ale w tłumaczeniu wyrażam również siebie. Hiszpański ma obniżoną wrażliwość na wulgaryzmy, szukałam więc sposobów, by to złagodzić, zmienić bardzo zachodnie spojrzenie autora – opowiadała tłumaczka „Głodu”.

 

Od lewej: Barbara Kopeć-Umiastowska, Joanna Malawska, Janusz Ochab i Marta Szafrańska-Brandt (fot. Paweł Sadowski)

 

Kronika, która myśli i esej, który opowiada

Wypowiedź Marty Szafrańskiej-Brandt była wyrazistym pendant do późniejszego spotkania z samym Martínem Caparrósem, które poprowadził Michał Żakowski. – „Głód” nie mieści się w ramach gatunkowych. A ja lubię rzeczy nietuzinkowe, łamiące ramy. To kronika, która myśli i esej, który opowiada – zadeklarował na samym początku argentyński dziennikarz. – Głód to temat oklepany. Zastanawiałem się, jak do niego podejść: dzisiaj kojarzony jest wyłącznie jako konsekwencja wojny, klęsk żywiołowych, nie zaś jako problem istniejący sam z siebie. – tłumaczył i za taki stan rzeczy obwinił media, które mówiąc o głodzie, przedstawiają jedynie ekstremalnie wychudzonego Murzynka, milcząc na temat przyczyn. Zdaniem Caparrósa sposobem na opisanie głodu jest przedstawienie sytuacji konkretnych ludzi oraz dotarcie do mechanizmów i procesów wywołujących głód. Wyraźnie przy tym zaznaczył, że nie chciał, by jego książka była „pornografią biedy”, która by szokowała drastycznym obrazem, ale po przeczytaniu szybko została zapomniana. Dziennikarz przyznał, że planował poddać się głodówce, by poczuć się jego bohaterowie i opis swoich przeżyć włączyć do „Głodu”. Jednak zrezygnował z tego: – Kilkudniowy głód fizyczny jest nieporównywalny do głodu doświadczanego przez ludzi, którzy nie mają pewności, czy następnego dnia będą mieli co zjeść i czym nakarmić dzieci – zakończył.

 

„Głód” nie mieści się w ramach gatunkowych. A ja lubię rzeczy nietuzinkowe, łamiące ramy – mówił podczas spotkania Martín Caparrós (fot. Łukasz Aftański)

 

Ludzkie oblicze wojny

– Niektórzy dziennikarze, i to jest brutalna prawda, odczuwają dreszcz emocji związany z wojną. Ja wojny nienawidzę! – powiedział Ed Vulliamy, autor książki „Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki”. Podczas spotkania prowadzonego przez Miładę Jędrysik opowiedział co go zainspirowało, by napisać tę książkę. – W trakcie rozmowy z kobietą, która przeżyła pobyt w Auschwitz i Mauthausen na moje niezbyt mądre pytanie: „Jak pani przetrwała?”, dostałem bardzo mądrą odpowiedź: „Skąd wiesz, że przetrwałam?”. I właśnie przetrwanie jest istotą mojej książki, gdyż zawsze zajmowała mnie postawa i wytrzymałość ludzi, którzy są w stanie przeżyć wojnę – powiedział dziennikarz. Opowiedział również o języku, którym posługuje się dziś część polityków: wykluczającym i kategoryzującym ludzi. Przypomina mu on ten, którym posługiwał się opisany w książce Radovan Karadžić, były prezydent Serbskiej Republiki Bośni i Hercegowiny, skazany za zbrodnie przeciw ludzkości przez Trybunał w Hadze. – Taki język prowadzi do konkretnej postawy: spowodował, że w Wielkiej Brytanii, mówimy, że nie chcemy tam Portugalczyków, którzy robią kawę, nie chcemy Włochów, którzy robią pizzę… Moja książka jest przestrogą przed tego typu postawami – podkreślił.

 

Ed Vulliamy, autor książki „Wojna umarła, niech żyje wojna. Bośniackie rozrachunki”, opowiedział o rozmowie, która zainspirowała go do napisania reportażu (fot. Karolina Chojnacka)

 

Granica jest matką

Paolo Rumiz, włoski pisarz i dziennikarz, autor „Legendy żeglujących gór” podczas spotkania zdradził, dlaczego pracując nad książkami, zawsze stara się wybierać środki komunikacji publicznej. – To była lekcja, której udzielił mi Kapuściński: taki wybór ułatwia kontakt z ludźmi – mówił. – Dla mnie bardzo ważni są towarzysze podróży, szczególnie ci, których spotyka się raz w życiu – wyznał prowadzącej spotkanie Annie Osmólskiej-Mętrak. – Dla młodych włoskich dziennikarzy twórczość Ryszarda Kapuścińskiego nadal jest ważna. Uzmysławia im np. że dziennikarz to zawód skazany na samotność – mówił Rumiz. – Bardzo mi go brakuje – przyznał na koniec rozmowy o Kapuścińskim. W spotkaniu wzięła udział także Joanna Malawska, tłumaczka „Legendy żeglujących gór”. – To był mój debiut translatorski. Wybrałam tę książkę, gdyż jest bliska moim górskim pasjom – powiedziała. – Urzekło mnie w niej, że jest ona rzeczywistym spotkaniem z ludźmi, chciałam, by dla każdego czytelnika, Włochy stały się bardzo osobistym miejscem – tłumaczyła.

 

Paolo Rumiz, włoski pisarz i dziennikarz, był gościem specjalnym tegorocznej edycji Nagrody im. Ryszarda Kapuścińskiego za Reportaż Literacki (fot. Karolina Chojnacka)

 

Monika Tułodziecka Paweł Sadowski, Łukasz Aftański, Karolina Chojnacka, Magdalena Bojanowska

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Hanna Polak: Razem z bohaterami walczy o lepsze czasy

Hanna Polak: Razem z bohaterami walczy o lepsze czasy

Z reżyserką, producentką i autorką zdjęć Hanną Polak rozmawia Bartosz...
Który to świat?

Który to świat?

Druga część opowieści o Malezji. Pisze i fotografuje Weronika Rzeżutka...
Chińskie duchy jedzą ananasy

Chińskie duchy jedzą ananasy

"Chińska herbata i tradycyjne pao na śniadanie, po południu zwiedzanie...

2 comments

  1. Rafał says:

    Lip 24, 2016

    Odpowiedz

    Świetne wieści. Jest na co czekać

  2. Aleksandra says:

    Kwi 21, 2017

    Odpowiedz

    Świetny tekst ! Czekam z niecierpliwością na kolejne teksty 🙂

Name required

Website