/

Dziennikarskie kino

 

Kto z nas nie lubi kina? Od czasu do czasu, zasiąść w sali kinowej i obejrzeć film na dużym ekranie? Albo zaszyć się w domowym zaciszu przed telewizorem? Jednak czy kiedykolwiek zastanawialiście się, czym byłoby kino bez dziennikarzy? Ilu świetnych filmów, godzin rozrywki i niezapomnianych kreacji aktorskich zostalibyśmy pozbawieni, gdyby nie dziennikarze i historie, które im się przydarzyły?

 

Lata 30. XX w., w nazistowskich Niemczech minister propagandy i oświecenia narodowego, Joseph Goebbels, chce nakręcić film o prasie, który nosiłby tytuł Die siebte Grossmacht (Siódma władza). Realizację swojego pomysłu zleca Leni Riefenstahl. Ta jednak się nie zgadza i projekt upada. To, czego nie udało się dokonać Goebbelsowi, po jego śmierci urzeczywistniają inni. Bo czy nie jest tak, że to życie pisze najlepsze scenariusze? A tak się składa, że w centrum najciekawszych, najważniejszych wydarzeń są zazwyczaj dziennikarze.

 

Na faktach

Wśród nominowanych do Oscarów za rok 2017 filmów znalazł się obraz Stevena Spielberga Czwarta władza (The Post). Przedstawia on historię konfliktu amerykańskiej prasy z najwyższymi władzami USA. Redaktor naczelny „The Washington Post” Ben Bradlee (świetna rola Toma Hanksa) i jego wydawca Kay Graham (nominowana za tę kreację do Oscara Meryl Streep) walczą o wolność prasy, chcąc ujawnić szokujące tajemnice (i przy okazji wyprzedzić w sprzedaży „The New York Times”), przez cztery dekady ukrywane przez władze USA. Muszę przyznać, że dawno nie wyszłam z kina tak podniesiona na duchu, jak po obejrzeniu filmu Spielberga. Nie dość, że świetnie nakręcony, genialnie zagrany, to jeszcze z bardzo budującym przesłaniem – prasa musi pozostać wolna i niezależna. Dziennikarze mają prawo, wręcz muszą, publikować najbardziej niewygodne informacje dla władz, bo są po to, żeby służyć rządzonym, nie rządzącym.

 

Dwa lata wcześniej członkowie Akademii nagrodzili inny oparty na faktach film z dziennikarzami w roli głównej. Spotlight to opowieść o grupie reporterów dziennika „The Boston Globe”, którzy tropią przestępstwa na tle seksualnym dokonywane przez duchownych. Jest to obraz niezwykle emocjonujący, szczery i bezkompromisowy, w którym reżyser, Tom McCarthy, wskrzesza do życia prawdziwego ducha dziennikarstwa śledczego. Scenarzysta Spotlight Josh Singer powiedział, że „ta historia nie jest o demaskowaniu Kościoła Katolickiego. Nie mieliśmy zamiaru pozbawiać ludzi wiary. Naszym motywem było dokładne opowiedzenie tej historii, pokazując siłę redakcji – czegoś, co w dużej mierze dziś zniknęło. Dziennikarstwo jest ważne i to jest głębsza wiadomość w tej opowieści”. Watykan nie oburzył się na filmowców, wręcz przeciwnie określił film, jako „ważny i szczery”. Luca Pellegrini na stronie Radia Watykan napisał nawet, że reporterzy „The Boston Globe” „uczynili z siebie przykład najczystszego oddania, tak pod względem odnajdywania faktów, jak i weryfikowania źródeł, działając dla dobra społeczeństwa i miasta, stając się paladynami potrzebnymi sprawiedliwości”.

 

Kadr z filmu Spotlight.

Nie udało się jednak uniknąć krytyki całkowicie. W „The New York Times” ukazał się artykuł twierdzący, że film wprowadza widzów w błąd, nie ukazując między innymi opinii psychologów zapewniających Kościół, że księża pedofile po odbyciu terapii mogą powrócić do kapłaństwa. Krytycznie o Spotlight wypowiedział się także Jack Dunn (grany przez Gary’ego Galone’a), członek zarządu Boston College High School. Stwierdził, że przedstawiono go jako obojętnego wobec skandalu, a tak naprawdę był świadomy problemów i opracował czteropunktowy plan mający na celu uporanie się z nimi. Jednak reporterzy „The Boston Globe” Walter Robinson (zagrał go Michael Keaton) i Sacha Pfeiffer (w jej rolę wcieliła się Rachel McAdams) ogłosili, że to przedstawiona w filmie scena z Dunnem odpowiada rzeczywistości.

 

Nakręcony w zaledwie 30 dni Good Night and Good Luck wyreżyserowany przez George’a Clooneya był nominowany do Oscara w 2006 r. w sześciu kategoriach. Opowiada historię wybitnego amerykańskiego dziennikarza stacji CBS Edwarda R. Murrowa (wielu historyków uważa go za jedną z najważniejszych postaci w historii dziennikarstwa), który wypowiedział medialną wojnę senatorowi Josephowi McCarthy’emu. Film porusza między innymi bardzo ważną kwestię jaką jest odpowiedzialność, która spoczywa na dziennikarzach.

 

7 nominacji do Oscarów zdobył Informator (The Insider) w reżyserii Michaela Manna z 1999 roku. Film powstał na podstawie artykułu Marie Brenner „The Man Who Knew Too Much”, która opisała całą historię. Zwolniony pracownik jednego z koncernów tytoniowych, Jeffrey Wigand (genialna kreacja Russella Crowe’a), ujawnia dziennikarzowi Lowellowi Bergmanowi (w tej roli świetny jak zawsze Al Pacino) informacje na temat przekrętów firmy, która do papierosów dodawała substancje uzależniające. Za namową Bergmana Wigand decyduje się udzielić wywiadu Mike’owi Wallace’owi, prowadzącemu program „60 minut”, w którym oświadcza, że przedstawiciele „siedmiu krasnoludków” (7 największych amerykańskich koncernów tytoniowych) skłamali, zeznając przed kongresem Stanów Zjednoczonych, że palenie tytoniu nie stanowi żadnego zagrożenia dla zdrowia człowieka. Bergman zarejestrował na taśmie zeznania Wiganda. Rozpętała się medialna burza. Szefowie CBS wstrzymali emisję reportażu Bergmana i wysłali go na przymusowy urlop. Reporter nie dał jednak za wygraną i postanowił doprowadzić sprawę do końca.

 

Kadr z filmu Informator.

Według Bergmana sukces filmu i jego rzekoma negatywna charakterystyka korespondenta „60 minut” Mike’a Wallace’a i producenta Don Hewitta doprowadziły do wpisania go na ​​czarną listę programu. „Myślę, że to przez niepewność Mike’a” – powiedział Bergman. „Szanował dziennikarstwo i martwiło go, że żyje z informacji zbieranych przez innych ludzi. (…) Mitem jest, że to osoba występująca przed kamerą wykonała wszystkie zadania i zna każdą część historii. Wiemy w branży, że kiedy mówią: »to historia Mike’a Wallace’a«, to mówią nieprawdę. Ale nigdy nie wolno nam tego tłumaczyć publiczności; to nie jest część polityki wiadomości telewizyjnych”.

Co ciekawe, rok po premierze filmu Lowell Bergman został nagrodzony przez California First Amendment Coalition w uznaniu za jego pracę na rzecz „wolności informacji, wolności słowa i otwartego rządu”. Wiele osób nie ma wątpliwości, że to właśnie Informator, przyczynił się do wręczenia nagrody Bergmanowi.

 

W 1977 roku Oscara za najlepszy scenariusz adaptowany zdobył film Wszyscy ludzie prezydenta (All the President’s Men). To ekranizacja książki Carla Bernsteina i Boba Woodwarda (granych przez Dustina Hoffmana i Roberta Redforda), którzy na łamach „The Washington Post” opublikowali serię artykułów dotyczących afery Watergate, która doprowadziła do rezygnacji z urzędu prezydenta USA Richarda Nixona. Obaj dziennikarze aktywnie uczestniczyli w pracy nad filmem, pomagali między innymi w pisaniu scenariusza.

 

Od lewej: Carl Bernstein grany przez Dustina Hoffmana i Bob Woodward grany przez Roberta Redforda.

W jednym z wywiadów Woodward i Bernstein powiedzieli, że wspaniałą rzeczą w tym filmie jest to, że idealnie oddaje mechanizm działania dziennikarstwa śledczego. „Pokazuje, że to brudny, powolny, trudny, przejmujący proces” – stwierdził Bernstein. „Myślę, że film bardzo dobrze uchwycił to zjawisko pukania do wielu drzwi i dostania odpowiedzi tylko z jednego źródła” – dodał Woodward.

 

Z przymrużeniem oka

Rola w Czwartej władzy to nie pierwsza kreacja Meryl Streep związana ze środowiskiem dziennikarskim. W 2007 roku była nominowana do Oscara za wcielenie się w postać Mirandy Priestly, redaktor naczelnej ekskluzywnego pisma o modzie „Runway” w komediodramacie Diabeł ubiera się u Prady (The Devil Wears Prada). Obraz został nakręcony na podstawie powieści Lauren Weisberger pod tym samym tytułem. I choć w odróżnieniu od wymienionych przeze mnie wcześniej filmów, nie porusza bulwersujących i ważnych zagadnień, zawsze ogląda się go z wielką przyjemnością.

 

W książce postać Mirandy Priestly została zainspirowana, nie bójmy użyć się tego słowa, legendarną redaktor naczelną amerykańskiej edycji „Vogue’a”, Anną Wintour. Wiele osób twierdziło, że również Streep inspirowała się brytyjską dziennikarką, kreując postać Mirandy. Nie jest to prawda, aktorka wyznała, że za wzorowała się na Clincie Eastwoodzie i modelce Carmen Dell’Orefice. Sama Wintour podeszła do tego wszystkiego ze sporym dystansem, przychodząc na premierę filmu w Nowym Jorku w sukience od… Prady!

 

Kadr z filmu Diabeł ubiera się u Prady.

W roku 2018 na Sundance Film Festival, największym corocznym festiwalu filmów niezależnych w USA, miała miejsce premiera filmu Pusty i głupi gest (A Futile and Stupid Gesture) Davida Waina. Komedia przedstawia historię Douga Kenney’ego (w tej roli Will Forte) i Henry’ego Bearda (ucharakteryzowany nie do poznania Domhnall Gleeson), założycieli magazynu „National Lampoon”, który w latach 70. wywarł ogromny wpływ na amerykański humor i komedię. Wszyscy, który znali Kenney’ego za życia zgodnie twierdzą, że byłby zachwycony tym filmem.

 

Inną dziennikarską komedią jest Strona tytułowa (The Front Page) z 1974 roku. Film Billy’ego Wildera opowiada o młodym, acz uznanym reporterze Hildy Johnsonie (kreacja Jacka Lemmona), który pod wpływem miłosnego uniesienia chce odejść z redakcji renomowanego dziennika „Chicago Examiner”. Aby zatrzymać swojego najlepszego dziennikarza, jego szef na wszelkie sposoby stara się wciągnąć go w ostatnią sprawę – kampanię prasową w obronie niewinnie skazanego mężczyzny.

 

Dziennikarz na tropie

Film o śledztwie dziennikarskim jest dla widzów zawsze bardzo atrakcyjny. Jeśli brakuje prawdziwych historii do opowiedzenia, reżyserowie sięgają po fikcję. Już w 1941 roku Orson Wells stworzył filmowe arcydzieło Obywatel Kane (Citzen Kane). To fikcyjna – choć oparta na prawdziwych wydarzeniach – historia losów magnata prasowego, Charlesa Fostera Kane’a. Po śmierci milionera grupa reporterów próbuje zrozumieć znaczenie jego ostatniego słowa.

 

Niewątpliwie jednym z bardziej znanych filmów o dziennikarzu prowadzącym śledztwo jest ekranizacja powieści Stiega Larssona Dziewczyna z tatuażem (The Girl with the Dragon Tattoo). Daniel Craig wciela się w rolę oskarżonego o zniesławienie dziennikarza Mikaela Blomkvisa otrzymuje nietypowe zlecenie od właściciela koncernu przemysłowego, Henrika Vangera (Christopher Plummer) – zbadać sprawę tajemniczego zaginięcia jego 16-letniej siostrzenicy Harriet Vanger, które miało miejsce w latach 60-tych. „Ukazuje, jak praca dziennikarza śledczego nastawiona jest właśnie na ten przymiotnik: pracy śledczej, detektywistycznej, dokopywania się do prawdy” – pisał o filmie „Press” – „Nawet jeśli jest ciut naiwną laurką dla niepokornego dziennikarstwa, jest to laurka pierwszego sortu. Dowartościowuje dokumentację, na którą w szybkich mediach lub w pracy wolnego strzelca jest coraz mniej czasu”.

 

W podobnym klimacie co Dziewczyna z tatuażem jest utrzymany film Tajemnice Manhattanu (Manhattan Nocturne) z Adrienem Brody w roli głównej. Grany przez zdobywcę Oscara Porter Wren to felietonista poczytnego tabloidu, który sprzedaje swoim czytelnikom skandale, morderstwa i śmierć. Pewnego dnia poznaje Caroline Crowley (w tej roli Yvonne Strahovski), która w tajemniczych okolicznościach straciła męża, cenionego reżysera filmowego. Prosi Wrena o pomoc w wyjaśnieniu jego śmierci.

 

Po historie dziennikarzy szukających rozwiązania mrocznej tajemnicy, sięgają też twórcy horrorów. Przykładem może być tu film Krucyfiks (The Crucifixion) Xaviera Gensa, w którym dziennikarka śledcza Nicole Rawlin bada sprawę ojca Antona, księdza skazanego za zabójstwo opętanej zakonnicy, nad którą sprawował egzorcyzmy.

 

Ciąg dalszy nastąpi

Dziennikarstwo przyciąga reżyserów jak magnes, ponieważ zajmuje się tematami ważnymi, ciekawymi i często uniwersalnymi. To dziennikarze śledczy podejmują się trudnych tematów zarówno społecznych, jak i kryminalnych, z morderstwami i gangsterami w roli głównej. To oni odkrywają kulisy władzy i tropią skandale polityczne. Korespondenci wojenni jak nikt inny ukazują koszmar i potworności konfliktów zbrojnych. Jednym słowem, to dziennikarze są zazwyczaj w centrum najciekawszych i najważniejszych wydarzeń.

 

Filmy o dziennikarstwie to też świetny pretekst, żeby przybliżyć widzom tę pracę i ukazać to, o czym mówił Josh Singer – że „dziennikarstwo jest ważne”. A przy okazji trochę nastraszyć polityków, podkreślając, że dziennikarze nie mogą służyć władzom, a muszą pozostać wolni i niezależni.

 

Nie mam wątpliwości, że będą powstawać kolejne filmy tego typu., czy to oparte na faktach, czy będące fikcją. Kręcone będą zarówno dreszczowce, horrory, jak i komedie. Wiążę z tym pewne nadzieje. Bo choć wątpię, żeby społeczeństwo wróciło do starszych produkcji jak np. Wszyscy ludzie prezydenta i wysnuło z nich jakieś wnioski, to już najnowsze jak Spotlight czy Czwarta władza jak najbardziej mogą temu posłużyć. Jakie to mogą być wnioski? Jak ważne są niezależne media, które patrzą władzy na ręce. Dziennikarze są bez wątpienia czwartą władzą, która ma służyć i służy ludziom. Kto wie, może dzięki tym filmom ludzie zrozumieją, że warto kupować gazety, płacić za wgląd do artykułów na portalach internetowych, żeby mieć dostęp do dobrej jakości newsów i tekstów?

 

Dziennikarstwo robi wiele dobrego dla kina. Nie wyobrażam sobie go bez tych wszystkich świetnych filmów o dziennikarzach. Jednocześnie jednak kino robi wiele dobrego dla dziennikarstwa, przypominając, jak ważną rolę w dzisiejszych czasach odgrywają dziennikarze.