Centrum Kapuścińskiego

Dla jednych Formuła 1 to nudny, polegający tylko na jeżdżeniu w kółko sport. Dla drugich to pełne emocji motoryzacyjne show, które oglądają z zapartym tchem. Ta druga grupa docenia umiejętności i talent kierowców, zaangażowanie i profesjonalizm mechaników, pomysłowość strategów wyścigowych. Uważnie przygląda się również pracy dziennikarzy, krążących po paddocku.

 

 

Wielu fanów Formuły 1 ma swoich ulubionych dziennikarzy, których ceni za profesjonalizm, rzetelność i wiedzę. W komentowaniu wyścigów na żywo ważny jest refleks, umiejętność kojarzenia faktów i pamięć do różnych szczegółów. Nic bowiem nie irytuje kibiców bardziej niż dziennikarz przeinaczający fakty.

 

Profesjonalizm jest w cenie

Spora ilość polskich fanów królowej sportów motorowych przestało oglądać F1 na Polsacie, gdy wyścigi przestał tam komentować Mikołaj Sokół, przez wielu uznawany za najlepszego polskiego dziennikarza zajmującego się tą dyscypliną sportu. W licznych komentarzach w Internecie można było wtedy przeczytać, że ludzie nie są w stanie wytrzymać „paplaniny” Andrzeja Borowczyka, często mylącego fakty i bardziej skupionego na młodych damach, będących partnerkami kierowców, niż na akcji, która działa się na torze. Aktualnie w Polsce Formułę 1 można oglądać na kanale Eleven Sports, gdzie do komentowania powrócił Mikołaj Sokół, a towarzyszący mu dziennikarze, m.in.: Michał Gąsiorowski, Filip Kapica, dzielnie dotrzymują mu kroku. Powstała bardzo profesjonalna ekipa, świetnie komentująca sprawy związane z F1, przygotowująca ciekawe materiały z paddocku, doceniana przez polskich widzów, nie mogących doczekać się wspólnych wyścigowych weekendów.

 

Ulubieńcami amerykańskiej publiczności są dziennikarze NBC: Will Buxton, Steve Matchett i David Hobbs. Kiedy na początku października 2017 roku, ogłoszono, że prawa do transmisji wyścigów na kolejne sezony wykupiła stacja ESPN, od razu pojawiły się głosy kibiców, że telewizja MUSI zatrudnić trójkę wyżej wymienionych dziennikarzy, bo bez nich nie wyobrażają sobie wyścigów. W chwili pisania tego tekstu, wciąż nie wiadomo, kto będzie komentował Formułę 1 w ESPN.

 

Wielką sympatią zarówno kibiców, jak i kierowców cieszył się brytyjski dziennikarz Jake Humphrey (autor świetnej książki „The Inside Track”), dlatego wielu z nich zasmuciła informacja, że opuszcza on BBC wraz z końcem sezonu 2012. Na szczęście koniec pracy w tej stacji nie oznaczał końca zainteresowania Jake’a Formułą 1. Humphrey wciąż aktywnie komentuje wyścigi i wydarzenia związane z F1 na swoich profilach społecznościowych, pozostając tym samym w kontakcie ze swoimi fanami. Wielu z nich wciąż ma nadzieję, że Brytyjczyk wróci jeszcze do profesjonalnego komentowania wyścigów.

 

Kibice wymagają od dziennikarzy obiektywizmu. W sezonie 2016 walka o tytuł mistrza świata toczyła się pomiędzy Brytyjczykiem Lewisem Hamiltonem a Niemcem Nico Rosbergiem. Wielu fanów do szału doprowadzała postawa brytyjskich komentatorów wyraźnie kibicujących Hamiltonowi i doszukujących się wszędzie spisków zawiązanych przeciwko niemu. Jedna z fanek napisała na forum, że ogląda wyścigi bez dźwięku, żeby nie denerwować się zachowaniem dziennikarzy. Inni porzucali brytyjską telewizję, szukając w Internecie streamów z niemieckiej RTL. Sytuacja powtórzyła się sezon później, gdy brytyjscy dziennikarze nie potrafili zachować obiektywizmu, komentując walkę o tytuł mistrzowski między Hamiltonem a Sebastianem Vettelem z Niemiec.

 

 

Kierowcy a dziennikarze

Sezon 2016 nie był zbyt udany dla rosyjskiego kierowcy Daniiła Kwiata. Po fatalnym występie w GP Rosji, gdzie już na pierwszym zakręcie dwa razy wjechał w tył bolidu Sebastiana Vettela (wideo z wyklinającym Rosjanina Niemcem bardzo szybko stało się hitem sieci), został zdegradowany z Red Bulla do Torro Rosso. Limit pechu Kwiata jednak się nie wyczerpał i już do końca sezonu borykał się z licznymi problemami, najczęściej natury technicznej. Mimo to Torro Rosso zdecydowało się na przedłużenie jego kontraktu. W trakcie jednego z wywiadów, mającego być próbą podsumowania sezonu 2016, Martin Brundle ze Sky Sports F1 niezbyt taktownie wypytywał Rosjanina o jego porażki. Większość kibiców uznała, że zachowanie dziennikarza było nie na miejscu. Tak samo uznał chyba Kwiat, bo następnego dnia, gdy zobaczył Brundle’a zmierzającego w jego stronę z mikrofonem, przeskoczył przez barierkę i zaczął iść w przeciwnym kierunku. Nie jest on zresztą pierwszym kierowcą przeskakującym przez barierki, by uniknąć rozmowy z brytyjskim dziennikarzem – w 2013 roku podobnie zrobił Felipe Massa przed startem do GP Singapuru, ignorując kompletnie wołającego go Brundle’a.

 

Na szczęście Martin Brundle jest wyjątkiem. Większość dziennikarzy jest lubiana przez kierowców, którzy chętnie z nimi rozmawiają czy żartują. Sebastian Vettel poprosił kiedyś dziennikarkę, by w zamian za wywiad dała mu buziaka w policzek. Z kolei w trakcie parady kierowców przed GP Brazylii 2013 Lewis Hamilton flirtował z Natalie Pinkham. Hitem wśród fanów F1 stało się nagranie z konferencji prasowej, na której Daniel Ricciardo odpowiada dziennikarzowi, naśladując jego irlandzki akcent i mówi, że chciał to zrobić od początku weekendu. Okazało się jednak, że dziennikarz jest Szkotem. Pomyłka Ricciardo wywołała wybuch śmiechu wśród zgromadzonych w sali i wciąż jest przypominana w różnych zestawieniach dotyczących podsumowań sezonu 2016.

 

O dobrych relacjach między dziennikarzami a kierowcami świadczyć może też Shell Quiz zorganizowany przez Ferrari przy okazji GP Monako 2016. Kierowcy zaprosili do rywalizacji swoich ulubionych dziennikarzy. I tak w zespole Sebastiana Vettela znaleźli się Tanja Bauer i David Valsecchi, a Kimiego Räikkönena – Frederica Masolin i Ted Kravitz. Część pytania zadana kierowcom dotyczyła między innymi dziennikarzy.

 

Stały punkt programu

Konferencje prasowe są stałym punktem wyścigowych weekendów. W czwartek konferencja kierowców, w piątek szefów zespołów, w sobotę najlepszej trójki z kwalifikacji, a w niedzielę zwycięzcy wyścigu oraz zdobywców drugiego i trzeciego miejsca. Już od paru lat wielu kibiców narzekało, że czwartkowe konferencje są wyjątkowo nudne. Wina leżała po stronie dziennikarzy, którzy zadawali tendencyjne pytania i nie zawsze zwracali uwagę na pracę swoich kolegów – zdarzało się, że w trakcie wyścigowych dni kierowcy musieli odpowiadać kilkanaście razy na to samo pytanie. Nic więc dziwnego, że mogli być poirytowani i niechętnie pojawiali się na konferencjach.

 

Na czwartkowej konferencji prasowej przed GP Japonii 2016 wyjątkowo nudził się Lewis Hamilton. Wyjął wówczas telefon i zaczął robić zdjęcia za pomocą aplikacji Snapchat, dodając na nich np. królicze uszy pozostałym kierowcom biorącym udział w konferencji. Spytany przez dziennikarzy co robi, powiedział: „Parę snapów kierowców, wiecie, to całkiem zabawne”. Stwierdził również, że konferencje od dawna wyglądają tak samo, są nudne, więc trzeba do nich dodać nowe atrakcje. Dziennikarzom jednak nie spodobała się „atrakcja” i zachowanie Hamiltona, stwierdzili, że pokazał kompletny brak szacunku do nich oraz kibiców. Jeden z dziennikarzy, Ben Hunt, napisał na Twitterze, że rozumie, że czasami konferencje mogą nudzić kierowców, ale robienie takich rzeczy jak Hamilton jest już przesadą. Na swoją obronę, która tylko pogrążyła go w oczach dziennikarzy, trzykrotny mistrz świata napisał, że miała to być zabawa i niektórzy traktują siebie zbyt poważnie. Część dziennikarzy poczuła się obrażona i postanowiła ignorować Hamiltona do końca weekendu.

 

By poprawić sytuację w sezonie 2017 FIA (Fédération Internationale de l’Automobile, pol. Międzynarodowa Federacja Samochodowa) postanowiła zmienić format czwartkowych konferencji. Teraz sześciu kierowców było dzielonych na dwie grupy – jedna spotka się z dziennikarzami prasowymi, a druga z telewizyjnymi, po 25 minutach się zmienią. Poskutkowało: dziennikarze nauczyli się na własnych błędach, zaczęli zadawać ciekawsze pytania, a i kierowcy zaczęli chętniej chodzić na konferencje. Nie bez znaczenia był też dobór kierowców, zazwyczaj na konferencjach byli kierowcy, między którymi doszło w trakcie poprzedniego wyścigu do spięcia czy ulubieńcy lokalnej publiczności, co dawało dziennikarzom spore pole do popisu, jeśli chodzi o pytania.

 

Mimo wszystko dziennikarze potrafią również zadać na konferencji pytania, które zostają zapamiętane przez wszystkich na długo. Wielką popularnością wśród kibiców cieszyło się niezwykle długie i skomplikowane pytanie zadane w trakcie konferencji w 2014 roku przed GP Abu Dhabi. Znalazło się ono potem w większość filmików przygotowywanych przez fanów o najzabawniejszych konferencjach prasowych czy odpowiedziach kierowców. Pozwolę sobie przytoczyć słynne pytanie:

Panowie, krótkie spojrzenie w przeszłość. Trzydzieści lat temu Niki Lauda powiedział nam: „Weźcie wytrenowaną małpę, włóżcie ją do kokpitu i będzie mogła prowadzić samochód”. Trzydzieści lat później Sebastian powiedział nam: „Muszę włączać mój samochód jak komputer, to bardzo skomplikowane”. Nico Rosberg powiedział, że wcisnął w trakcie wyścigu, nie pamiętam dokładnie którego wyścigu, zły przycisk na kierownicy. Pytanie do was dwóch. Czy jazda w Formule 1 jest dzisiaj zbyt skomplikowana, z dwudziestoma lub więcej przyciskami na kierownicy? Czy ciąży na was zbyt duża presja? Jakie są wasze życzenia na przyszłość biorąc pod uwagę problemy techniczne w trakcie wyścigu – mniej przycisków, więcej? Czy mniej i więcej komunikacji z waszymi inżynierami?

 

 

Wpływ na popularność

Te liczne zestawienia najzabawniejszych wypowiedzi kierowców czy konferencji prasowych oraz komentarze na forach internetowych świadczą o tym, że kibice uważnie śledzą pracę dziennikarzy. Dziennikarze mają wielki wpływ na zainteresowanie fanów daną dyscypliną sportu. Mogą oni pokazywać kibicom świat F1 od środka, opowiadać o rzeczach, których nie widać w TV. To od dziennikarzy zależy, jak wykonają to zadanie. Rzetelne i ciekawe przekazywanie informacji jest w tym zawodzie podstawą.

 

Bez wątpienia dziennikarze, dla których Formuła 1 jest jedną z pasji i mają na jej temat odpowiednią wiedzę, będą potrafili w ciekawy sposób przeprowadzać wywiady, przekazywać informacje i tym samym zdobywać zaufanie i wdzięczność kibiców czy kierowców. Jeśli natomiast dziennikarz nie ma odpowiedniego warsztatu i wykonuje swoją pracę byle jak, może zniechęcić ludzi do danej dyscypliny sportu.

 

Kiedy kibice cieszą się, że konkretny dziennikarz przeprowadzi wywiad z ich ulubionym kierowcą lub gdy niektóre materiały cieszą się szczególną popularnością wśród oglądających F1, to dowód, że dziennikarz ma w tym sporcie szczególne znaczenie. Nie jest anonimowy, a jego praca jest poddawana surowej ocenie przez tych, do których jest kierowana. Fakt, że w czasach, gdy sytuacja dziennikarzy staje się coraz trudniejsza, wciąż znajdują się obszary, w których ich praca jest wnikliwie obserwowana i doceniana, jest dość budujący. Może to nisza dla kolejnych dziennikarskich pokoleń?

 

Tekst: Karolina Chojnacka
Zdjęcia: Pixabay: Darmowe obrazy

 

 

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Potrząsanie akwarium

Potrząsanie akwarium

"Zawsze wiedział, że interesuje go tylko dokument" - sylwetka Marcela...
Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Wywiad Agnieszki Kapeli
Który to świat?

Który to świat?

Druga część opowieści o Malezji. Pisze i fotografuje Weronika Rzeżutka...

Name required

Website