/

Dziewczynka bez magazynka

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


„Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły”. Tym cytatem z Biblii Wydawnictwo Ojców Franciszkanów Niepokalanów postanowiło na swoich facebookowym profilu opatrzeć zdjęcie małej dziewczynki z kałachem i obrazkiem z Jezusem. Śmieszne? Troszkę. Straszne? Jak cholera!


Dokładnie dekadę temu miał miejsce najciekawszy beef w historii polskiego rapu, w którym na teksty mierzyli się Tede i Rychu Peja. Przy tej okazji w jednym z teledysków Ryszard „Reprezentuję biedę” Andrzejewski postanowił, prawdopodobnie w trosce o zdrowie poznańskich dzieciaków, ubrać kilku chłopców w kominiarki. Biorąc pod uwagę, że cała słowna wojenka zaczęła się od skatowania chłopaka na widowni po wykrzyczeniu przez poznańskiego rapera do rzeszy wzburzonych fanów „wiecie co z nim zrobić”, dzieciaki w kominiarkach raczej nie powinny w jego przypadku robić wrażenia. Mimo wszystko incydent nie przeszedł bez echa.


Dlaczego wspominam tę rapową wojenkę i rychowe dzieci? Łysole gibający się w kominiarkach z kijami baseballowymi w ręku na teledyskach do „prawilnych” bitów są po prostu zabawni. Podobnie jest z „Wojownikami Maryi” z Niepokalanowa, którzy dzierżąc miecze składają przysięgi dotyczące obrony wiary, wartości i innych wielkich idei. Nie wiem która klepka przestawia się, kiedy faceci w XXI w. postanawiają składać rycerskie przysięgi. Dopóki z tymi mieczykami nie ruszą na Jerozolimę obcinać głowy niewiernym, wszystko będzie ok. Niech się chłopcy bawią. Problemy zaczynają się, kiedy w tę zabawę wciąga się dzieciaki. Chociaż dziewczynka z kałachem (widzę pole do popisu dla współczesnego Vermeera) do Wojowników Maryi nie wstąpi. Przyjmują tylko mężczyzn, co postanowili wyrazić nawet w internetowej domenie www.only4men.pl. Jak im się znudzi machanie mieczykiem, będą mogli sprzedać tę nazwę jakiejś stronce z gejowskim porno.


Symboliczny przekaz zdjęcia jest dość jasny. Dobry Polak-katolik od najmłodszych lat powinien bronić swojej wiary przed wszelkimi plugastwami tego świata z karabinem w ręku. Dodajmy do tego biblijny podpis od wydawnictwa ojców franciszkanów i dojdziemy do dodatkowego wniosku, że jest to najprostsza droga do zostania dzielną kobietą. Drogie Panie, karabin w rękę, bagnet na broń i na niewiernych! Misją wydawnictwa jest, m.in. propagowanie „pogodnej afirmacji życia w zgodzie z bliźnim i całym światem”. Gdybym wiedział, że do osiągnięcia zgody z otaczającym mnie światem potrzebuję karabinu, zostałbym stałym bywalcem strzelnic. Może nawet bym pomyślał o wstąpieniu do Wojsk Obrony Terytorialnej. Przy okazji, jeżeli dzieci szkolone do oddziałów strzelców za jedyną słuszną wiarę mają tej wiary przestrzegać, to w myśl piątego przykazania muszą mieć naprawdę dobrego cela, żeby zatrzymać wrogów, ale przy tym nie zabić.


Pomimo burzy w Internecie, zdjęcie nie zniknęło z profilu wydawnictwa. W końcu, jak sami pisali, w karabinie nie ma magazynka, a niewiasta ze zdjęcia będzie kałachem walczyła ze swoimi słabościami i grzechami. Co więcej, kilka dni po publikacji dodali je jeszcze raz z opinią krytyk sztuki, która, oczywiście, zgodziła się z linią obrony autorów zdjęcia. Cały spór zakończył się więc jak każda dyskusja w Polsce – wszyscy pozostali okopani na swoich stanowiskach. Dziewczynka bez magazynka, biorąc przykład z dorosłych, również ze swojej pozycji nie ustąpi. A co do biblijnego cytatu, którym ojczulkowie opatrzyli fotografię, polecam relacje z dowolnego marszu kobiet z Czarnego Piątku. Tam znajdziecie sporo „dzielnych niewiast”, a wartość ich, doprawdy, przewyższa perły.