/

Echa wojny na MDAG

Tematem miesiąca działu Folder z Dokumentami jest wojna. Od kilku tygodni umysły widzów zaprzątają historie pokazane w „Jaskini”, „Dla Samy” czy „Witamy w Czeczenii”, jednak istnieją jeszcze inne tytuły traktujące o wojnie, niektóre równie dobre lub nawet lepsze. Przygotowałyśmy dla Was zestaw pięciu filmów wokół wojny i jej skutków, które możecie oglądać podczas trwającej do 4 października internetowej edycji 17. Festiwalu Millennium Docs Against Gravity.

 

Tygrysy śpią z otwartymi oczami

Blizny / Scars
Reżyseria: Agnieszka Zwiefka 
Produkcja: Niemcy, Polska, Holandia 2019
Czas trwania: 79 min 

 

Kadr z filmu Blizny, źródło: Millennium Docs Against Gravity

Vetrichelvi poznajemy jako dojrzałą, pełną wigoru osobę. Miała 17 lat, gdy wstąpiła do Tamilskich Tygrysów – organizacji terrorystycznej walczącej o niepodległość Tamilów, mniejszości od lat dyskryminowanej wśród społeczności Sri Lanki. Do Tygrysów dołączały w większości młode kobiety. Gdy Tamilowie przegrali trwającą 25 lat wojnę, Tygrysy pozostawały pod stałym nadzorem. Walka o swoją wolność pozostawiła na nich ogromne fizyczne blizny — wielu z nich (łącznie z Vetrichelvi) została ranna i do dziś zmaga się z niepełnosprawnościami. Blizny te jednak wkraczają także w sferę mentalności. Do dziś mają trudności, aby znaleźć dobrą pracę i wieść dostatnie życie, jeśli chcą nadal pozostać wierni swoim braciom i siostrom. Inna sprawa, że byli członkowie Tamilskich Tygrysów zmagają się również z dyskryminacją ze strony własnych rodzin czy bliskich, którzy obwiniają przywódców o zaginięcia, zgony, niepełnosprawności.

Niektórzy z Tygrysów wspominają wojnę, mimo całego jej okrucieństwa, z sentymentem. Przynależność do organizacji dawała im siłę i sprawiała, że paradoksalnie czuli się bardziej wolni niż po wojnie. Są jednak też osoby, które do Tamilskich Tygrysów zostały wcielone siłą. Jak zapamiętają to przyszłe pokolenia?

„Blizny” to gra na kontrastach. Widzimy oniryczne wspomnienia przeszłości, karmione traumą wojny, po których budzimy się wśród jasnych, spokojnych obrazów teraźniejszości. Scenę, w której podczas lekcji dzieci powtarzają po Vetrichelvi niewinną piosenkę, zakrywa scena powtarzania donośniej i twardej przysięgi. Film pokazuje przede wszystkim historie osób, którym wojna odebrała młodość. Osób żyjących z bliznami.

Byłym Tygrysom przyglądają i przysłuchują się dzieci, które jeszcze nie są świadome, że to od nich zależeć będzie pamięć o organizacji. Z przebijającym się obrazem wojny wygrywa niepokojąca, przytłaczająca i cicha biel, przerywana niemymi odgłosami tańców i śmiechów.

Reżyserka Agnieszka Zwiefka ma na swoim koncie trzy dokumenty, wśród nich „Królową ciszy”, która zdobyła aż 7 nagród festiwalowych, zarówno polskich, jak i zagranicznych. Wszystkie trzy dokumenty, których jest autorką, mają wspólny mianownik: dają głos osobom, które zazwyczaj spychane są na dalszy plan.

Marysia Wróbel

 

Wybierz swoją prawdę

Epicentrum / Epicentro
Reżyseria: Hubert Sauper
Produkcja: Australia, USA, Francja 2019
Czas trwania: 107 min

 

Kadr z filmu Epicentrum, źródło: Millennium Docs Against Gravity

Hubert Sauper szokuje po raz trzeci. Po nominowanym do Oscara „Koszmarze Darwina” (2004) i nagradzanym na festiwalach Sundance, Berlinale i MDAG filmie „Jesteśmy waszymi przyjaciółmi”, 54-letni reżyser prezentuje „Epicentrum” – zwycięzcę Sundance Film Festival 2020. Choć powstały w ubiegłym roku dokument posiada mniejszy ładunek emocjonalny od poprzednich, nie znaczy, że tych emocji nie ma. Zostajemy wprowadzeni w samo epicentrum dystopijnej Kuby, która na pocztówkach wygląda bajecznie, mieniąc się kolorami zabytkowych aut i kolonialnych budynków, w rzeczywistości zaś jest państwem konstruowanym pod gringos, którzy po upadku ZSRR przybywają do Hawany, chcąc zobaczyć jedno z ostatnich państw komunistycznych na Ziemi.

Przez cały film reżyser nieustannie powraca do konfliktu z końca XIX wieku, którego skutki widać w miastach Kuby do dziś, dlatego „Epicentrum” znalazło się w naszym zestawieniu filmów traktujących o wojnie. W 1898 roku w hawańskim porcie wybucha amerykański krążownik pancerny USS „Maine”. Kilka miesięcy później Hiszpania i Stany Zjednoczone rozpoczynają wojnę o wpływy w hiszpańskich koloniach na Karaibach i Filipinach. Efektem tego konfliktu będzie klęska floty ekspedycyjnej Hiszpanii pod Santiago de Cuba i narzucenie Kubańczykom amerykańskiej „Poprawki Platta”, którą w „Epicentrum” recytuje kilkuletnia dziewczynka. Porażający jest wpływ propagandy ukazany w filmie, zwłaszcza na dzieci, które chłoną każdy obraz podczas kinowych seansów i krzyczą „kłamstwo!”, gdy coś nie jest zgodne z ogólnie przyjętą ideologią.

Dla nas komunizm nie jest czymś nieznanym, dlatego film skierowany jest głównie do Amerykanów i tych, którzy nie doświadczyli siły propagandy. Obrazy z pogrzebu Fidela Castro łudząco przypominają te z „Pogrzebu Stalina” (reż. Siergiej Łoźnica, 2019) – w obu przypadkach mamy do czynienia z dyktaturą i ślepym zapatrzeniem ludzi w nieomylnego wodza. I podobnie „Epicentrum” zdecydowanie nie powie nam prawdy. To film zmuszający do własnej interpretacji zdarzeń, konieczny do zobaczenia na dużym ekranie i z dobrym dźwiękiem.

W Hawanie, której nazwa tłumaczona jest jako „niebiosa”, możemy doświadczyć tylko pozornej Utopii, bo po głębszym zanurzeniu się w jej świat, dostrzeżemy ogromne różnice społeczne i fakt, że najlepsze owoce Kuby są niedostępne dla jej obywateli. „Epicentrum” to must-see festiwalu, ale z zaznaczeniem, że wymaga dużego wysiłku intelektualnego.

Anna Snopkowska

 

Poza blaskiem fleszy

Gdy opadnie pył / Once the Dust Settles
Reżyseria: John Appel
Produkcja: Niderlandy 2019
Czas trwania: 87 min

 

Kadr z filmu Gdy opadnie pył, źródło: Millennium Docs Against Gravity

Gdy jakieś miejsce na świecie doświadcza absolutnej tragedii, czy to w wyniku działań sił przyrody, czy też za sprawą polityki, oczy wszystkich kierują się na nie. Ale co dzieje się z tym miejscem, gdy już przestanie być newsem? Co dzieje się z ludźmi, którzy tam zostali? Film dokumentalny „Gdy opadnie pył” w reżyserii Johna Appel’a jest przedstawieniem historii ludzi mieszkających w trzech odrębnych miastach, które łączy ten sam fakt – wszystkie te miejsca doświadczyły absolutnej, przestrzennej dewastacji.

Poznajemy historię włoskiego miasteczka Amatrice, które ucierpiało najbardziej z powodu trzęsienia ziemi w Lacjum w 2016 roku. Widz jest oprowadzany przez księdza Luigiego, a dzięki archiwalnym fragmentom z odgruzowania domów, możemy zobaczyć, jak wyglądały pierwsze godziny po tragedii. Następnie poznajemy Aleksieja Siergieja – byłego pracownika elektrowni jądrowej w Czarnobylu, który cierpi na chorobę popromienną. To, co w jego świadectwie jest najistotniejsze, to nie tyle dokładne pokazanie zakamarków i tajemnic Czarnobyla, a świadectwo wspomnień z czasu bezpośrednio po katastrofie. Jako ostatnia przedstawiona jest historia Giny – przewodniczki po Aleppo sprzed wojny domowej, która rozpoczęła się w 2011 roku. I chociaż zrujnowane miasto w niczym nie przypomina celu turystycznych wypraw, którym było przed wojną, to Gina nie porzuciła swojego zawodu i wciąż oprowadza chętnych zobaczyć ogrom zniszczeń.

Z jednej strony film pokazuje skutki katastrof, ale z drugiej przedstawia różne etapy procesu przyzwyczajania się do nowej rzeczywistości wszystkich tych, którzy z różnych powodów zdecydowali się tam zostać. Niegdyś na pierwszych stronach gazet, a dziś bezpośrednio, opowiadają swoją historię, aby ocalić ją od zapomnienia.

John Appel to holenderski reżyser filmów dokumentalnych. Reżyserował m.in. film „W złym miejscu i w złym czasie”, który w 2013 roku zdobył nominacje w dwóch kategoriach na Festiwalu MDAG. W 2004 roku dostał nagrodę Europejskiej Akademii Filmowej za najlepszy dokument „Ostatnie zwycięstwo”.

Weronika Waldon

 

Pozwólcie mi wrócić do domu

Kwiaty dwóch Korei / Shadow Flowers
Reżyseria: Seung-Yun Yi
Produkcja: Korea Południowa 2019 
Czas trwania: 109 min 

 

Kadr z filmu Kwiaty dwóch Korei, źródło: Millennium Docs Against Gravity

W 2011 roku Kim Ryun Hee wyjechała z rodzinnego Pjongjangu w Korei Północnej do Korei Południowej, by zdobyć pieniądze na kosztowne leczenie w Chinach. O tym, że nie będzie już mogła wrócić, dowiedziała się w trakcie drogi. Odebrano jej paszport i możliwość powrotu do kraju. W zamian otrzymała paszport południowokoreański i zakaz podróży zagranicznych. Pewnie niejeden obywatel Korei Północnej, gdzie prawa człowieka łamane są notorycznie, ucieszyłby się z takiego obrotu sprawy. Sęk jednak w tym, że Kim tęskni za swoją ojczyzną, a jeszcze bardziej za rodziną, która od 9 lat czeka na jej powrót do domu. Dokument pokazuje heroiczną i desperacką momentami walkę kobiety o możliwość ponownego spotkania z mężem, córką i rodzicami.

Niektórych zdziwić może umieszczenie tego obrazu wśród dokumentów wojennych, ponieważ w filmie konfliktu zbrojnego jako takiego nie zobaczymy. Trwająca w latach 1950-53 wojna koreańska do dziś kładzie się jednak cieniem na wzajemne stosunki międzykoreańskie. Co jakiś czas słyszymy w mediach o kolejnych groźbach ataku militarnego i pokazach sił z obu stron. Skutki tego konfliktu najbardziej dotykają zwykłych obywateli. Dramat Kim i jej bliskich nie jest odosobniony, a liczba osób, które czekają na powrót krewnych wynosi dziś około 10 milionów. Reżyser świetnie ukazał starcie jednostki z machiną państwową. Kim niczym kafkowski bohater chodzi od urzędu do urzędu, w naiwnym przeświadczeniu, że ktoś wreszcie jej pomoże. To też trafny obraz zwykłego człowieka w obliczu politycznych rozgrywek. Nie jest wielką tajemnicą, że największymi ofiarami wojny nigdy nie są ci, którzy do niej doprowadzają. „Góra” zawsze się dogada, a skutki ich decyzji spadają na szarych obywateli; takich jak Kim.

Reżyserem filmu jest pochodzący z Korei Południowej Seung-Jun Yi. W swoich dokumentach skupia się głównie na pomijanych i niedostrzeganych w debacie publicznej mniejszościach. Jego filmy od lat są prezentowane i nagradzane na największych festiwalach jak Tribeca Film Festival czy Hot Docs Festival. W 2020 roku otrzymał nominację do Oscara w kategorii najlepszy krótkometrażowy film dokumentalny za „In The Absence”.

Natalia Oumedjebeur

 

Ukraińskie harce

Wakacje z bronią / Sommerkrieg / Summerwar 
Reżyseria: Moritz Schulz
Produkcja: Ukraina 2019
Czas trwania: 78 min 

 

Kadr z filmu Wakacje z bronią, źródło: Millennium Docs Against Gravity

Wojna na Ukrainie trwa już pięć lat. W „Wakacjach z bronią”, filmie Moritza Schulza, który nakręcił w trakcie drugiego roku studiów na Akademii Filmowej Baden-Württemberg GmbH, Jasmina i Jastrip, dwójka nastolatków z różnych środowisk, wyjeżdża na obóz organizowany przez prawicowy pułk azorski, jeden ze Specjalnych Pododdziałów Ochrony Porządku Publicznego na Ukrainie, który został utworzony w 2014 roku, w związku z nasilaniem się na Ukrainie separatyzmu prorosyjskiego.

Tysiące dzieci uczą się na tych wyjazdach militarnych tajników – na przykład, jak złożyć kałasznikow, zdobyć pokój odgrywający rolę bazy wojskowej. W formie zabawy przekazuje im się patriotyczne wartości i przygotowuje do obrony ojczyzny. Zajęcia mają na celu krzewić nacjonalistycznego ducha w sercach najmłodszych.

Wyraźnie widać, że niemiecki reżyser, nominowany do nagrody Amnesty International na festiwalu MDAG oraz na Odessa International Film Festival, kręcąc dokument, szuka zachowań o charakterze faszystowskim, czegoś negatywnego w tej wspólnocie. Jednak dzieci na obozach są dobrze traktowane, być może z większą niż w domu dyscypliną, z pewnością takie są założenia kolonii militarnych, dla dzieci które interesują się takim stylem życia. Nieraz intensywniejsza ideologizacja ma miejsce na obozach harcerskich w Polsce czy innych o tematyce wojskowej na zachodzie Europy. Dzieciom podoba się na tych wyjazdach, uwzględniane są ich słabości i potrzeby. Jeden z małych chłopców, gdy zauważa symbol czystości rasowej na koszulce, każe ją schować koledze przed kamerą i opiekunami. Widać, że ma świadomość, że takie znaki nawiązują do patologicznych ideologii. Nie do końca wiadomo, na ile uczestnicy wyjazdu zachowują się tak, jak zazwyczaj. Czasami zdaje się, jakby coś było ukryte między wierszami i niektóre sytuacje wyglądają na wyreżyserowane. Nie da się jednak stwierdzić, na ile to jedynie przeczucie. 

Z samego dokumentu poza lekkim niepokojem, czy przekazywane idee nie przerodzą się kiedyś w skrajny, brutalny nacjonalizm a nie zdrowy patriotyzm, nie wynika nic złego – nikt nie nawołuje otwarcie do nienawiści w trakcie przedstawianych obozów bojówek obywatelskich. Być może nawet to pozytywne, że dzieci w kraju owładniętym wojną mają jako takie pojęcie, w jaki sposób mogą obronić siebie i bliskich w przypadku agresji innego kraju. W trakcie filmu jednemu chłopczykowi wymyka się wyzwoleńcze hasło przeciwko Moskwie. Jeśli ktoś ma wyzwolić Ukrainę, wywalczyć niezależność, to chyba właśnie tacy mali ludzie, kiedy dorosną. Ukraińcy chyba przestali mieć nadzieję, że piękne słowa międzynarodowej solidarności przerodzą się w konkretne działania. Widzą bezsilność i obojętność wspólnoty. Trzeba jedynie bardzo uważać i obserwować, aby piękne patriotyczne idee nie zamieniły się kiedyś w pełne nienawiści uprzedzenia do innych narodowości. Szkoda jedynie, że takie maluchy szybko stają się częścią świata pełnego przemocy, zamiast beztrosko bawić się i skakać.

Ola Dobieszewska

Wpisy

Studentka pierwszego roku Dziennikarstwa i Medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Kocha teatr nie tylko z perspektywy widza. Lubi tworzyć w materii tekstowej, muzycznej i plastycznej. Gdyby miała powiedzieć co ceni w życiu najbardziej, powiedziałaby, że ludzi.

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na UW i śpiewu w ZPSM im. Chopina w Warszawie, szczęśliwa posiadaczka kota. W wolnych chwilach słucha Sinatry, planuje podróże życia i czyta historie o trupach. Przed snem stara się zawsze zażyć trochę Szczygła.

Wpisy

Na co dzień pracuje w biurze reklamy stacji telewizyjnej, a po godzinach realizuje reporterską pasję. Miłośniczka literatury faktu, muzyki z lat 80 (it’s my life, it’s now or never!) oraz kultury amerykańskiej. W dziennikarstwie najbardziej ceni możliwość odkrywania niezwykłych historii i prezentowanie ich światu.

Wpisy

Studentka III roku dziennikarstwa na UW. W dziennikarstwie najbardziej fascynuje ją wywiad i reportaż, a za mistrzów gatunku uważa Ryszarda Kapuścińskiego i Orianę Fallaci, których ceni za dociekliwość i otwartość na drugiego człowieka. Pasjonatka jazdy konnej, kryminałów i dobrej kuchni.

Wpisy

Studentka finansów i dziennikarstwa na UW. Szefowa działu Książka w NMS Magiel. Beatnik, wagabunda i dekadentka w jednym. W życiu chce jak Blaise Cendrars "Podróżować przez książki, ludzi, kraje". Kocha stary rock, jazz, kino nieme i tańce latino.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.