„Enola Holmes”, czyli sympatyczna bajka dla dzieci

Enola Holmes

Enola Holmes”, film o siostrze Sherlocka Holmesa wiele nam obiecał, ale czy się z tych obietnic wywiązał?

Harry Bradbeer, nagrodzony Emmy za reżyserię serialu komediowego „Fleabag”, tym razem wziął się za ekranizację powieści o siostrze Sherlocka Holmesa. Cóż za intrygująca idea! Już od pierwszych zapowiedzi mogliśmy zachwycić się energiczną i wygadaną dziewczyną, która przemierzając okolicę na rowerze, zaprasza nas do swojego magicznego świata.

Enola, wraz ze swoją matką Eudorią (Helena Bonham Carter), żyją w angielskim dworku. Korzystają ze wszelkich swobód i wygód, a przede wszystkim (co najważniejsze!) z braku mężczyzny w okolicy. Dziewczynka, pod opieką matki, jest poddawana niecodziennemu jak na epokę wiktoriańską wychowaniu. Zaczyna dzień od literatury i historii, by popołudniu przejść do chemii, fizyki i…  sztuk walki. Wszystko układa się doskonale, do czasu, aż w dniu szesnastych urodzin Enoli jej matka znika. Dziewczyna, mając do dyspozycji jedynie skąpe wskazówki, wyrusza na poszukiwania. Tym samym wyrywa się spod pieczy swoich starszych braci oraz wplątuję w tajemniczą zagadkę zaginięcia młodego lorda Tewkesbury’ego. To wszystko przez pierwsze dwadzieścia minut!

Bajka dla dzieci

Warto powiedzieć od razu, że ,,Enola Holmes” to widowisko przeznaczone dla młodszego widza. Scenariusz oparty jest na serii powieści kryminalnych dla dzieci (autorstwa Nancy Springer) i należy pogodzić się z faktem, że historia będzie nieco naiwna. Widać to szczególnie przy centralnej kwestii wokół której toczy się film, czyli walki o prawa kobiet. W angielskim społeczeństwie zachodzą zmiany, zbliża się szczególnie istotne głosowanie w sprawie zmiany ordynacji wyborczej (taka ustawa przeszła w rzeczywistości w 1884 roku). Choć czasy jako tako się zgadzają (akcja Enoli rozgrywa się około roku 1900), to cała sprawa potraktowana jest nieco po macoszemu. Bohaterka czasem zachowuje się jak w XXI wieku, a część postaci kompletnie nie współgra z czasami. Dorosłych będzie to razić, dzieci nie zwrócą uwagi.

Siostra, a gdzie bracia?

Koncepcja genialnej siostry Sherlocka Holmesa jest ciekawa. Dotychczas, wyłączając brata – Mycrofta, nie mieliśmy wglądu w drzewo genealogiczne rodziny Holmesów. W ,,Enoli” mamy jednak sytuację zupełnie odwrotną, bo oto niespodziewanie to bracia Holmes są niemal poza obrazkiem. Byłoby to całkiem zrozumiałe (w końcu to opowieść o Enoli!), gdyby bohaterowie zachowali pewną istotę swych charakterów. My jednak nie dowierzamy, że to oni. Może muszą powstrzymywać swoje genialne zdolności dedukcyjne, by geniusz siostry wybrzmiał ze zdwojoną siłą? Wydaje mi się jednak, że twórcy pogubili się nieco. Wyjątkowo stonowany w swojej grze aktorskiej Henry Cavill, absolutnie nie oddaje charakteru Sherlocka. Natomiast sama bohaterka (Millie Bobby Brown) oraz cały szereg drugoplanowych postaci, jest jak z komiksu. Cechy bohaterów powiększono dziesięciokrotne, jak pod teleskopem.

Czwarta ściana

Na koniec warto wspomnieć o szczególe. Twórcy wymyślili sobie formę narracji, która ma zwyczaj tzw. burzenia czwartej ściany. Bohaterka co pięć minut (może ktoś będzie skłonny policzyć ile razy) zwraca się prosto do nas-widzów. Przeszkadza to w pełnym zaangażowaniu się i wtopieniu w fabułę. Dodatkowo w samej historii panuje spory bałagan. Choć z początku obiecano nam pewną zagadkę, to fabuła dryfuje w zupełnie inną stronę. Tak jakby twórcy oznajmiali nam – pamiętają Państwo tą wielką tajemnicę której nie chcieliśmy zdradzić na początku? Ona jednak nie była ważna.

Choć bohaterowie są sympatyczni, a akcja wartka, to historia nie porywa. Zagadka nie jest zbudowana tak, by mogła dorosłego widza wciągnąć. Tym przyzwyczajonym do poważniejszych i bardziej stymulujących ekranizacji, pozostaje czekać na kolejną część Sherlocka. A szkoda, bo potencjalna panna Holmes też mogłaby mieć pole do popisu.

„Enola Holmes”, reż. Harry Bradbeer, 123 min., Netflix 2020, 

Ilustracja mat. dystrybucja.

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Lubię dobrze opowiedziane historie. W kinie czasem się to udaje, a wtedy warto o tym napisać. Jeśli nie, tym bardziej?
(https://www.filmweb.pl/user/Agata_Ikanowicz)

Twój adres email nie zostanie opublikowany.