/

Estońskie „Dlaczego ja?”

Kto by pomyślał, że na 17. Festiwalu Millenium Docs Against Gravity będzie można zobaczyć niemalże paradokument! W estońskim filmie W kręgu brakuje jedynie pasków pod wypowiedziami bohaterów jak w „kultowych” polskich produkcjach pokroju Trudnych spraw.

Osiem osób wpada na szlachetny pomysł. Latem 2014 r. razem postanawiają stworzyć z dala od miasta pierwszą w swoim nadbałtyckim kraju eco komunę. Na ich ustach rozbrzmiewa hasło Aby zmienić świat, ktoś musi zacząć. Wyrzekają się konsumpcyjnego trybu życia na rzecz idyllicznej rzeczywistości w opustoszałym gospodarstwie rolnym o powierzchni 33 hektarów. Dramatyczne wydarzenia w 2019 r. doprowadzają do upadku społeczności o minimalnym śladzie węglowym. Zarys fabuły brzmi frapująco? Przyciągnął na salę kinową rzeszę widzów, którzy musieli wydać swoje ciężko zarobione siedemnaście złotych (lub wyskubać dwanaście z nędznej emerytury w przypadku seniorów) na taką pomyłkę.

Najbardziej rozczarowuje to, że reżyserka i scenarzystka wspomnianego dzieła, Margit Lillak, prawie całkowicie bagatelizuje techniczny aspekt funkcjonowania eco komuny. Skupia się głównie na zaprezentowaniu relacji międzyludzkich. Czyni to w sposób na tyle niefortunny, że oglądający ma wrażenie, że za sterami przy tworzeniu filmu nie stoi uznana nagrodami reżyserką, a jeden z członków wspólnoty. Cóż, być może to celowy zabieg. Z dokumentu nie można się dowiedzieć co jedli, jaki był dokładnie podział zadań miłośników ekologicznego życia w harmonii. Próżno nawet szukać odpowiedzi na pytanie, czy byli samowystarczalni. Twórcy zaznajamiają odbiorców za to z tym, że jeden z mężczyzn flirtuje z trzecią już wybranką. Wskutek tego romantycznego ambarasu wybucha konflikt – inaczej tego ująć nie można –  wokół którego kręci się tematyka filmu, aż po jego kres. Wartość dodaną z pewnością ma budzący zażenowanie, niezamierzony przez dziwacznych bohaterów, komizm sytuacyjny.

Bolesne jest to, że nie spełniają się oczekiwania o dokumencie, który pokazuje rewolucyjną receptę na zerwanie z atomową wizją rodziny i tym samym na uratowanie planety. Tak naprawdę kilka familii zamieszkało w dużym gospodarstwie, hodowało sobie kury i uprawiało sałatę. W oknach świeciło się światło, rozbrzmiewała muzyka, nawet surfowano po Internecie. Polskie schroniska w Bieszczadach są bardziej ekologiczne. Widz, który połyka wszystkie dokumenty jak pelikan, może i będzie się dobrze bawił w trakcie oglądania W kręgu, jednak na 17. Festiwalu Docs Against Gravity jest mnóstwo perełek i nie warto tracić czasu na produkcje, które mimo przejścia per aspera, nie dotarły do ad astra.

Kadr z filmu W kręgu. Źródło: Millennium Docs Against Gravity

W kręgu / Südamering
Reżyseria i scenariusz: Margit Lillak
Kraj i rok: Estonia, 2019
Produkcja: Johanna Trass / Allfilm
Czas trwania: 94 min


Obrazek wyróżniający: kadr z filmu W kręgu, źródło: Millennium Docs Against Gravity

Wpisy

Studentka finansów i dziennikarstwa na UW. Szefowa działu Książka w NMS Magiel. Beatnik, wagabunda i dekadentka w jednym. W życiu chce jak Blaise Cendrars "Podróżować przez książki, ludzi, kraje". Kocha stary rock, jazz, kino nieme i tańce latino.