/

Europa żyje i ma się dobrze


Słowenia – jedno z najbardziej rozwiniętych i zamożnych, choć stosunkowo rzadko odwiedzanych, państw Europy Środkowo-Wschodniej. To tutaj odbyło się kolejne, przedostatnie już, spotkanie uczestników projektu YOUROPE. Dwa dni intensywnych warsztatów, debat i rozmów o Unii Europejskiej. Wiele wniosków, planów i nawiązanych znajomości. Oczywiście, na tym wydarzeniu nie mogło zabraknąć osób z Fundacji Autokreacja, a w tym przypadku również członków Fundacji „Centrum Badań i Edukacji” im. Ryszarda Kapuścińskiego i autorów „Nowego Folderu” – Ani Snopkowskiej i Wojtka Podgórskiego.

Most Rzeźników stał się symbolem zakochanych ze względu na zdobiące go kłódki
Most Rzeźników stał się symbolem zakochanych ze względu na zdobiące go kłódki
fot. Anna Maria Snopkowska


Czym jest projekt YOUROPE i dlaczego warto wziąć w nim udział? Ma on na celu poprawić postrzeganie Unii Europejskiej, pośród, głównie, młodych ludzi, ale nie tylko. W założeniu ma on przeciwdziałać populistycznym tendencjom i tłumaczyć młodym ludziom, którzy często nie pamiętają już czasów bez UE, jak wiele rzeczy wspólnota ta ułatwia na co dzień i ile dzięki niej się zmieniło. Środków dotarcia do tego celu jest wiele, zależnych od grupy wiekowej oraz społecznej. Ważna jest jednak merytoryczność oraz stawianie na dialog. Projekt polega na serii spotkań, po jednym w każdym z ośmiu uczestniczących państw i wspólna debata, jak te cele urzeczywistnić. Spotkanie w Słowenii było przedostatnim z tego cyklu. Rezultatem projektu ma być także podpisanie deklaracji zakładającej powyższe cele, przez przedstawicieli wszystkich państw udzielających się w YOUROPE. A dlaczego warto do tego dążyć i wziąć udział w samym projekcie, postaram się przekazać w poniższej relacji, ze spotkania w Lublanie, w którym miałem przyjemność wziąć udział, jako jedna z trzech osób reprezentujących Polskę.

Lotnisko w Lublanie przypomina starą Warszawę Centralną
Lotnisko w Lublanie przypomina starą Warszawę Centralną
fot. Anna Maria Snopkowska


Podróż w nieznane

Nasza przygoda z projektem YOUROPE rozpoczęła się tak jak wiele innych wypraw, czyli na lotnisku Chopina w Warszawie. Lekko niewyspani stawiliśmy się pod punktem odlotów, a godzinę później siedzieliśmy już w naszym samolocie, zmierzającym do Lublany. Już podczas lotu, wyglądając przez okno, można było się zorientować, dlaczego Słowenia jest uznawana za jedno z najbardziej zielonych państw na świecie. Niekończące się pasma lasów i łąk, z góry sprawiają naprawdę imponujące wrażenie, wręcz zapraszając do wędrówki. Po wyjściu z samolotu okazało się jednak, że pogoda jest zaskakująco podobno do tej, którą mieliśmy nadzieję zostawić w Polsce. Kilka stopni, deszcz i wszechobecna mgła, która towarzyszyła nam przez cały wyjazd. Po odnalezieniu właściwego przystanku autobusowego i dyskusji z kierowcą na temat słuszności naszej zniżki studenckiej na bilet, udało nam się wyruszyć w stronę oddalanego od lotniska o kilkanaście kilometrów dworca w centrum miasta. Stamtąd pozostało już tylko przemaszerować kilkaset metrów z walizkami, zatrzymując się po drodze na szybki obiad.


O ile do lokalnej pogody można było mieć sporo zastrzeżeń, tak na hotelowe warunki naprawdę trudno narzekać. Duże i eleganckie osobne pokoje, miła obsługa, z pozytywnym nastawieniem do turystów i świetna lokalizacja. Nie mieliśmy jednak czasu wygodnie się rozłożyć na łóżkach, bowiem czekała na nas wspólna wieczorna kolacja z innymi uczestnikami projektu, czyli pierwsza okazja do poznania osób z aż 7 innych państw (Włochy, Cypr, Bułgaria, Grecja, Hiszpania, Belgia oraz, oczywiście, Słowenia), którzy także przyjechali do Lublany. Chociaż część osób znała się już z poprzednich spotkań programu YOUROPE, to w żadnym wypadku nie przeszkadzało to w integracji i szybko zostaliśmy przyjęci do projektowego grona.  Mimo różnic wieku i kultur od wszystkich biła niesamowicie ciepła energia, chęć wzajemnego poznania się i, po prostu, dobry humor. Niestety rozmowy po pewnym czasie było trzeba przerwać i udać się do pokojów, bowiem kolejne dni zapowiadały się na niezwykle pracowite i wymagające.

Galeria Narodowa mieści się w dużych budynku. Można zobaczyć w niej przede wszystkim sztukę słoweńskich mistrzów
Galeria Narodowa mieści się w dużych budynku. Można zobaczyć w niej przede wszystkim sztukę słoweńskich mistrzów
fot. Anna Maria Snopkowska


Dzień pierwszy: w społeczeństwie siła

Następnego dnia rano wszyscy spotkaliśmy się w hotelowej sali konferencyjnej, gdzie odbyło się oficjalne powitanie i rozpoczęcie kolejnego spotkania projektu. Każdy miał okazję przedstawić się, powiedzieć, z jakiego państwa przyjechał oraz, czy brał już wcześniej udział w projekcie YOUROPE. Osoby pochodzące ze Słowenii opowiedziały nam o swojej ojczyźnie oraz planach na oba dni warsztatów. Obejrzeliśmy także krótkie filmiki promujące Słowenię, ponownie przekonując się, że jej piękno objawia się głównie w lasach i górach, zajmujących większość powierzchni tego kraju.                             


Czasu na przerwę nie było, bowiem już chwilę później czekała nas pierwsza praca „w terenie”. Zostaliśmy podzieleni na trzy grupy, w każdej znajdowała się jedna osoba z danego państwa. Naszym zadaniem było przeprowadzanie sondy ulicznej, na temat tego, jak powinna wyglądać idealna Unia Europejska, zdaniem obywateli Słowenii. Spodziewałem się, że większość pytanych osób będzie unikać tego, niełatwego jednak, pytania i wymigiwać się od odpowiedzi, szczególnie widząc przed sobą kamerę. Jednak tutaj czekało na nas kolejne pozytywne zaskoczenie. Lokalni mieszkańcy okazali się bardzo mili oraz serdeczni, a przede wszystkim chętnie odpowiadali, czym jest dla nich Unia Europejska i jak powinna funkcjonować tego typu wspólnota państw. Nawet osoby, które nie miały jasno sprecyzowanej odpowiedzi, nie odchodziły, tylko próbowały zebrać swoje myśli, cały czas się uśmiechając. W wielu państwach z przeprowadzeniem takiej sondy mogłoby nie być łatwo, tymczasem w Lublanie już po godzinie mieliśmy nagrane kilkanaście osób, które przedstawiły bardzo różne, ale zawsze ciekawe pomysły.  Większość z nich dostrzegała liczne zalety z członkowstwa w UE, jak brak kontroli na granicach, czy wspólna waluta.                                                                                  


Następnie czekała na nas wycieczka z przewodnikiem, czyli obowiązkowy punkt każdej wizyty w nowym mieście. Usłyszeliśmy zarówno o historii całego państwa, jak i samej stolicy. Zobaczyliśmy, między innymi, słynny potrójny most, starówkę, tradycyjny bazar, czy liczne pomniki smoków, które są symbolem Lublany. Ciekawym akcentem dla nas, czyli osób z Polski, były wielkie i żelazne drzwi, od jednego z kościołów, z wyrzeźbionym wizerunkiem papieża Jana Pawła II, który odwiedził Słowenię w 1996 roku, w 1250. rocznicę ewangelizacji tego państwa.                                                                                 

Na Moście Rzeźników i w jego pobliżu możemy zobaczyć oryginalne rzeźby Jakoba Brdara
Na Moście Rzeźników i w jego pobliżu możemy zobaczyć oryginalne rzeźby Jakoba Brdara
fot. Anna Maria Snopkowska


Młodzież – grupa o największej władzy i możliwościach

Była to dopiero cześć atrakcji pierwszego pełnego dnia, bowiem program zajęć był naprawdę napięty. Po szybko zjedzonym obiedzie udaliśmy się do Domu Europy, czyli miejsca, mającego na celu promować Unię Europejską oraz historię Słowenii. Mieliśmy przyjemność porozmawiać z Ivo Vajglem, czyli byłym ministrem spraw zagranicznych Słowenii oraz członkiem Parlamentu Europejskiego, przez dwie kadencje. Opowiedział on o dzisiejszych zagrożeniach dla jedności UE oraz jak na co dzień wyglądała praca w europejskich instytucjach. Oprócz nas w spotkaniu brali także udział uczniowie jednej z pobliskich szkół średnich, którym mieliśmy także okazję opowiedzieć o projekcie YOUROPE. Tutaj kolejne miłe zaskoczenie – młodzież była naprawdę ciekawa skąd przyjechaliśmy oraz co robimy w Lublanie. Dzielili się także swoją opinią o UE i opowiadali, czego od niej oczekują, jako przyszli studenci, czyli jedna z najważniejszych grup docelowych.                                                


Następnie wymieniliśmy się materiałami i doświadczeniami, jakie każda grupa zebrała podczas sondy ulicznej. Każdy mógł opowiedzieć, co najbardziej mu się podobało i jakie opinie uznał za najbardziej wartościowe. Większość grupy była już jednak zmęczona całym dniem, a nasze myśli krążyły już raczej w stronę ciepłego prysznica. Na szczęście tego dnia czekała na nas już tylko wspólna kolacja w hotelu. Ponownie świetnej atmosfery nie brakowało, tak samo jak wymian poglądów o kuchni w różnych państwach, czy zwyczajach przy stole, wobec czego posiłek trochę się przedłużył. W końcu nauczenie się jak powiedzieć „smacznego” w ośmiu językach może zająć dłuższą chwilę.                  

Smok jest symbolem słoweńskiej stolicy
Smok jest symbolem słoweńskiej stolicy
fot. Anna Maria Snopkowska


Dzień drugi: Pamięć o kulturze kluczem do współpracy

Następnego dnia także na lenistwo nie było czasu. Rano ponownie spotkaliśmy się w Domu Europy, gdzie członkowie projektu z Brukseli przedstawili nam wstępny plan ostatniego spotkania, które odbędzie się w lutym właśnie w tym mieście. Pozostali uczestnicy mogli zgłaszać, co chcieliby zobaczyć w stolicy Belgii i w jaki sposób podsumować projekt. Mogliśmy także obejrzeć filmy przygotowane przez Amnesty International, poruszające problem uchodźców a następnie każdy uczestnik mógł wypowiedzieć się, w jaki sposób jego kraj radzi sobie z tym niełatwym tematem.


Chwilę później Maja Kranjc, pracowniczka Domu Europy, opowiedziała nam jak działa Unia Europejska od samych podstaw i jakie wartości towarzyszyły jej założycielom. Było to chyba jedno z najlepszych spotkań, zarówno ze względu na świetną prezentację, jak i konkretne przekazanie merytorycznej wiedzy.


Prawdziwa niespodzianka miała jednak dopiero nadejść wieczorem. Pod hotel o umówionej godzinie podjechał autokar i wywiózł nas w nieznane. Mijały kolejne minuty drogi, za oknem zupełnie ciemno, a my wjeżdżamy coraz wyżej i wyżej w góry. Ewentualne obawy zostały jednak szybko rozwiane. Podjechaliśmy, bowiem, pod chatkę w góralskim stylu, a następnie zostaliśmy serdecznie przywitani przez jej mieszkańców, przebranych w tradycyjne słoweńskie stroje ludowe. Śpiewy i tańce trwały cały wieczór, a członkowie projektu oczywiście aktywnie brali w nich udział. Zabawa w wymianę kapeluszy, czy szukanie partnera, poprzez przekazanie mu poduszki, to coś, w czym większość z nas nie miała wcześniej do czynienia i całe zmęczenie z dwóch dni warsztatów natychmiast wyparowało. Reprezentanci YOUROPE ze Słowenii podziękowali reszcie grupy za czynne uczestnictwo oraz wręczyli skromne upominki. Po takim wieczorze aż smutno było wracać do hotelu, a góralski okrzyk „juuuhuuuu” jeszcze długo dźwięczał w naszych uszach.

Godzinę drogi od Lublany znajduje się restauracja oferująca pyszne jedzenie oraz pokazy tańców regionalnych
Godzinę drogi od Lublany znajduje się restauracja oferująca pyszne jedzenie oraz pokazy tańców regionalnych
fot. Anna Maria Snopkowska


To jeszcze nie koniec…

Ostatni dzień, jak zwykle, oznaczał czas pożegnań i powrotu do domów. Po kolei osoby z każdego państwa dziękowały za wspólnie spędzony czas, czule ściskały i udawały się w dalszą, bądź bliższą, drogę do swojej ojczyzny. Wreszcie przyszła także nasza kolej. Po lekkim zamieszaniem z autobusem, którym mieliśmy pierwotnie dostać się na lotnisku i wariackim zamawianiu taksówki udało nam się punktualnie zdążyć na samolot, a już wczesnym wieczorem mogliśmy postawić stopę na znajomym lotnisku w Warszawie. Podróż do Lublany oficjalnie zakończona. Kolejny przystanek – lutowe spotkanie w Brukseli.


O ile można kręcić głową na pogodę, czy atrakcyjność samej Lublany, tak o organizacji spotkania projektu YOUROPE na Słowenii trudno powiedzieć złe słowo. Plan był intensywny, ale satysfakcjonujący i przede wszystkim żaden panel nie sprawiał wrażenia doklejonego na siłę. Będąc pierwszy raz na tego typu wyjeździe lekko obawiałem się, jakie będą relacje między osobami z innych państw i jak będzie przebiegała nasza współpraca. Jednak zupełnie niepotrzebnie się martwiłem. Uczestnicy to chyba największa zaleta całego wydarzenia, pokazujący, że kraj, z którego przyjechaliśmy nie ma znaczenia, bowiem wszyscy jesteśmy Europejczykami i mamy wspólne cele oraz chęć do działania. A przecież taki właśnie jest cel projektu – aby pokazać, jak ważne jest zjednoczenie i wzajemny szacunek. A jeśli od kogoś zaczynać, to najlepiej od samych siebie.

Wpisy

Student drugiego roku dziennikarstwa i medioznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Od niedawna pełnoprawny warszawiak. Fan piłki nożnej i kibic pewnej stołecznej drużyny kojarzonej z literą L w kółeczku. Miłośnik Star Wars oraz prozy Stephena Kinga.