/

Faza końcowa

„Leonardo DiCaprio to nie tylko jeden z najsłynniejszych aktorów, ale także najbardziej znany ekolog na świecie. Gwiazda aktywnie walczy zarówno o Oscara, jak i o ochronę środowiska.” – napisał w 2017 roku magazyn Forbes. Dziś już wiemy, że DiCaprio Oscara wywalczył, ale wciąż nie udało mu się wygrać lepszego jutra.

Globalne ocieplenie zaczęło być zauważane dopiero w połowie XX wieku, chociaż już o wiele wcześniej człowiek zaczął poprawiać sobie standard życia dzięki uprawie ziemi i działalności przemysłowej, nie zastanawiając się nad wpływem swej aktywności na klimat. Cofnięcie się w przeszłość o 13 tysięcy lat nie będzie tu przesadą, bowiem wtedy właśnie, w Mezopotamii, narodziła się idea zaprzestania gonienia żywności a sprowadzenia jej do siebie. Człowiek zaczął uprawiać ziemię, budować wielkie miasta i społeczeństwa. Potem wszystko potoczyło się bardzo szybko i doprowadziło nas do momentu, w którym jesteśmy dziś: odkręcania błędów przeszłości.

Fot. Filmweb

DiCaprio wojuje

W 2016 roku Leonardo DiCaprio wyprodukował dla National Geograpic film „Czy czeka nas koniec?”, w którym stara się odpowiedzieć na pytanie, jak daleko nam do ostatniej sceny z tryptyku Hieronima Boscha „Ogród rozkoszy ziemskich”. Patrząc na przerażające obrazy powodzi w Indiach, zamglonych smogiem Chin, tonących wysp Kiribati i wypalanej Indonezji, możemy śmiało stwierdzić, że już stoimy na granicy, a co będzie za kilka lat? W tym roku nie ma w zimie śniegu – czy nasze dzieci w ogóle go zobaczą?

DiCaprio już w 1998 roku założył fundację, wspierającą ochronę klimatu. Prężnie działa jako Posłaniec Pokoju ONZ i stara się uświadamiać ludziom, że globalne ocieplenie stało się faktem. Oglądając film, jesteśmy świadkami podróży aktora do wielu krajów dotkniętych zmianami klimatycznymi. Widzimy katastrofę z lotu ptaka przez kontrasty: piękna puszcza i lodowce, a zaraz ogromne tereny błota i ropy nazwane przez DiCaprio Mordorem (z „Władcy Pierścieni”) oraz lód istniejący od tysięcy lat, który dziś topnieje, nazwany sorbetem.

DiCaprio wciela się w reportera, przeprowadzając rozmowy ze światowymi liderami, m.in. z Barackiem Obamą, Elonem Muskiem, papieżem Franciszkiem, i z autorytetami świata nauki. Wypływa z nich szokujący wniosek: mimo faktów, wciąż mówi się o tym, że globalne ocieplenie nie istnieje. Ogromny wpływ mają na to koncerny paliwowe, które opłacają polityków, dziennikarzy i naukowców, aby przekonywali, że nauka i media nie mają racji, nie jest tak źle, jak mówią, i dalej możemy używać paliw kopalnych. Jednak wystarczy spojrzeć, jak paliwa te są wydobywane i jakie zauważalne gołym okiem skutki z tych procesów wynikają, żeby jasno stwierdzić, że to na pewno nie jest zdrowe ani dla nas, ani dla naszej planety.

Nad łóżkiem DiCapria w dzieciństwie wisiała reprodukcja wspomnianego już tryptyku Boscha. Wizja malarza stała się aktorowi bliska i zdecydował się odnieść ją do zmian klimatycznych. Gdy patrzymy na obraz, w pierwszej chwili uderza nas kolorystyka – wzrok nie skupia się na dwóch jasnych scenach, ale na tej ciemnej – karze od Boga za zniszczenie świata rozpustą. Dopiero później dostrzegamy, co straciliśmy – raj, krainę mlekiem i miodem
płynącą. Tak, jak w środkowej części tryptyku Bosch daje nam wskazówki, drogowskazy do opamiętania się, tak dziś planeta pokazuje, że nie zgadza się na takie traktowanie – wybuchają pożary, toną wyspy, topnieją lodowce. A ludzie i tak nie dostrzegają, że przesadzili (i nadal to czynią).

fot. National Geographic

Winni jesteśmy wszyscy

Dotychczas byliśmy świadkami wielu spektakularnych błędów ludzkości. Nieraz same odkrycia czy wynalazki były dobre, ale nieraz też można było rozegrać to nieco inaczej. Cel nie uświęcił środków. Nie od dziś wiemy, że jako gatunek jesteśmy bardzo krótkowzroczni. Ogranicza nas czas, przestrzeń, niekiedy finanse. Często wolimy pójść na skróty, skorzystać z
łatwiejszej opcji, i nie przejmujemy się konsekwencjami. Dotarliśmy do momentu, w którym od pęknięcia ozonowej powłoki chroniącej przed spaleniem, dzieli nas jeden większy krok.

Tom Phillips w swojej książce „Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko” bardzo wymownie pokazuje naszą krótkowzroczność w myśleniu o klimacie poprzez historię Thomasa Midgleya. Wynalazca najpierw dodał do benzyny ołów, bo etanol, choć spełniał rolę (eliminował stukanie w silniku samochodu, co właśnie Midgley chciał uzyskać), nie był opłacalny dla koncernów paliwowych. Choć wiedziano o szkodliwości ołowiu, przekonywano, że nie jest taki zły (a jest!). Potem Midgley wymyślił freon. Wtedy nikt nie wiedział, czym jest powłoka ozonowa, a tym bardziej, że freon jest dla niej w skutkach katastrofalny. W 1944 roku Midgley został znaleziony martwy, uduszony przez linki swojego
ostatniego wynalazku (cierpiący na polio i sparaliżowany od pasa w dół wynalazca zaprojektował system linek i podwieszek, pozwalający mu samodzielnie siadać). „New Scientist” okrzyknął go „jednoosobową katastrofą ekologiczną”, a J.R. McNeill w książce „Something New Under the Sun” stwierdził, że naukowiec „wywarł większy wpływ na atmosferę ziemską niż jakikolwiek inny pojedynczy organizm w historii życia na Ziemi”.

Choć Midgley przyczynił się do zmian klimatycznych, nie możemy winić tylko jednego człowieka. Winni jesteśmy wszyscy. Co z tym zrobić? W filmie DiCaprio bardzo ciekawie pokazał ogrom przemysłu mięsnego. Połowa Stanów Zjednoczonych przeznaczona jest do produkcji żywności, a aż 70% tej połowy to tereny związane z produkcją wołowiny. Hodowane krowy wydzielają bardzo szkodliwy metan, którego jedna cząsteczka jest
ekwiwalentem 23 cząsteczek dwutlenku węgla. Przerzucenie się z wołowiny na kurczaka może ograniczyć emisję gazów cieplarnianych nawet o 80%.

Do tego wystarczy używać mniej plastiku na rzecz np. szkła czy papieru, częściej wsiadać do autobusu zamiast do samochodu, przekonać się do odnawialnych źródeł energii i założyć panele słoneczne, nie palić w kominku, na zakupy brać torby materiałowe i kupować rzeczy, które są rzeczywiście potrzebne, a nie tylko ładne. Jeśli każdy zastanowiłby się nad tym, co szkodzi i jak to ograniczyć, żyłoby nam się lepiej i może uratowalibyśmy planetę przed zagładą. W końcu Ziemia jest naszym jedynym domem, na razie nie mamy alternatywy do przeprowadzki.

Anna Snopkowska

„Czy czeka nas koniec?”/ „Before the Flood”, reż. Fisher Stevens
Produkcja: Leonardo DiCaprio, National Geographic
Kraj: USA 2016
Czas: 96 min
Dystrybucja: Netflix.

Tom Philips
„Ludzie. Krótka historia o tym, jak spieprzyliśmy wszystko”
Wydawnictwo: Albatros 2019

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na UW i śpiewu w ZPSM im. Chopina w Warszawie, szczęśliwa posiadaczka kota. W wolnych chwilach słucha Sinatry, planuje podróże życia i czyta historie o trupach. Przed snem stara się zawsze zażyć trochę Szczygła.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.