Filmy dla ludzi, a nie do archiwów

[spider_facebook id=”2″]

Taśma światłoczuła to delikatny materiał, na którym jest zapisana większość klasyki polskiej kinematografii. Delikatny, bo każda projekcja niszczy taśmę. Ale są ludzie, którzy próbują ratować najlepsze polskie filmy od zapomnienia.

W grudniu 2011 roku Martin Scorsese otrzymał tytuł doktora honoris causa łódzkiej szkoły filmowej. Następnie odbyło się spotkanie z reżyserem w stołecznym Kinie Kultura. Tam Grzegorz Molewski z Jędrzejem Sablińskim przybliżyli twórcy projekt KinoRP i wręczyli mu kilka blu-rayów ze zrekonstruowanymi polskimi filmami. Po paru miesiącach szefowa fundacji Martina Scorsese zwróciła się do Jędrzeja Sablińskiego z pytaniem, jak może pomóc w promocji klasyki polskiej kinematografii. Tak powstała inicjatywa Martin Scorsese Presents: Masterpieces of Polish Cinema, dzięki której 21 polskich filmów zrekonstruowanych w ramach projektu KinoRP gości na ekranach kin w USA i Kanadzie.

920_300dpi Kadr z filmu „Przypadek” – przed i po rekonstrukcji cyfrowej, fot. Studio Filmowe TOR

 

Jak to się robi?

 

Zasada jest taka, że lepiej włos zdmuchnąć, niż go cyfrowo usuwać – mówi Grzegorz Molewski, koordynator projektu KinoRP. Proces cyfrowej rekonstrukcji filmu rozpoczyna się od mechanicznego oczyszczenia taśmy światłoczułej z zabrudzeń (zazwyczaj w warszawskiej Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych). Potem wykonuje się wstępne skanowanie, by ocenić poziom uszkodzenia i opracować proces cyfryzacji i rekonstrukcji cyfrowej. – Zależnie od rodzaju taśm światłoczułych oraz skali i rodzajów uszkodzeń obrazu i dźwięku dobierane są odpowiednie ustawienia skanera oraz rozpoczyna się opracowywanie metody likwidacji uszkodzeń. Następnie wykonywany jest skan obrazu, który zostaje zapisany w postaci bardzo dużej liczby plików (jeden plik zawiera opis obrazu jednej klatki filmu) – tłumaczy Grzegorz Molewski. Firmy takie jak Fixafilm, konsorcjum Di Factory i ReKino, TPS, Chimney czy Orka naprawiają uszkodzone klatki (często pisząc w tym celu specjalne programy do usunięcia określonych uszkodzeń), stabilizują obraz, dbają o zgodność kolorystyczną sekwencji. Firmy: Soundplace, Strefa Dźwięku, ProSound Studio, Radosław Skłodowski, BTI Studios i inne oddzielnie poddają rekonstrukcji ścieżkę dźwiękową. Wszystko odbywa się pod nadzorem reżyserów, autorów zdjęć i dźwięku. W przypadku około stuminutowego filmu cały proces trwa średnio od trzech do sześciu miesięcy i kosztuje około 250 000 zł. Ale koniec digitalizacji filmu to nie koniec pracy i kosztów.

 

Drugie życie filmu

 

Nie da się stworzyć cyfrowego archiwum, w którym kopie filmowe sobie spokojnie leżakują. Potrzeba aktywnego repozytorium: filmy już zrekonstruowane trzeba przegrywać na kolejne, nowsze rodzaje nośników – twierdzi Grzegorz Molewski. Powstałe w ramach projektu KinoRP Cyfrowe Repozytorium Filmowe istnieje od 2010 roku i przechowuje oraz dystrybuuje już niemal dwieście filmów, w tym około stu pełnometrażowych fabuł. Główna kopia cyfrowa w rozdzielczości 2K waży około 1-2 terabajtów (jeden terabajt to tysiąc gigabajtów) i składa się z ponad 140 000 plików. Przy rozdzielczości 4K waży około dziesięciu terabajtów. A w zapisie cyfrowym przechowywanie tylko jednej kopii jest niezwykle ryzykowne, dlatego sporządza się ich kilka dla każdego filmu. Łatwo policzyć, że dziesięć kopii to około półtora miliona plików do zarządzania. Zarządzania, które polega m.in. na kosztownej migracji danych oraz sprawdzaniu każdej klatki po przeniesieniu jej na nowy nośnik, ponieważ przy kopiowaniu tak dużych strumieni danych komputery potrafią zgubić informacje.

 

1446_300dpiWyretuszowany obraz w jednej ze scen „Amatora”, fot. Studio Filmowe TOR

 

A trzeba jeszcze przygotować kopie eksploatacyjne i wprowadzić je do obiegu. Cyfryzacja służy do tego, aby film żył, a nie jedynie trafiał do archiwów – mówi Grzegorz Molewski. Warto dodać, że do każdego pola eksploatacji należy stworzyć odpowiedniej jakości kopię wzorcową. Dlatego przygotowuje się inne kopie do telewizji SD, inne do telewizji HD i inne do kina cyfrowego (DCP),  inne do internetu, na Blu-ray, a jeszcze inne na DVD. Dowolne kino cyfrowe może też w każdej chwili zamówić wybrany film z zasobów Cyfrowego Repozytorium Filmowego. Poza tym filmy po rekonstrukcji cyfrowej są dostępne w kinach sieci Kino za Rogiem oraz w Pracowniach Filmoteki Szkolnej Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej. – Chcemy pokazywać dzieciom i młodzieży filmy w najwyższej jakości technicznej i w kinach. Żeby nie oglądały filmu kinowego tylko na małym ekranie telewizora czy komputera. Musimy nauczyć młodych ludzi estetyki kinowej, która jest zupełnie inna od telewizyjnej – twierdzi Grzegorz Molewski. Odnowione filmy można też kupić na Blu-ray i DVD.

 

Nie poprawiamy historii, tylko jakość filmów

 

Interesuje nas przede wszystkim ratowanie polskiego dorobku filmowego. Polskie filmy istniały głównie w opisach, a nie w rzeczywistości, bo większość zachowanych taśm światłoczułych jest w mniejszym lub większym stopniu zniszczona – mówi Grzegorz Molewski. Często brakuje klatek, a do „Kanału” Andrzeja Wajdy brakowało całego dziesiątego aktu, który trzeba było odtwarzać z gorszej jakości taśm światłoczułych.

 

Zdarza się też, że filmy są uzupełniane o sceny wycięte przez cenzurę, ale tylko wtedy, kiedy wiadomo, że twórcy chcieli, by znalazły się one w ostatecznej wersji. Tak było m.in. w „Przypadku” Krzysztofa Kieślowskiego, który dzięki staraniom Studia Filmowego „Tor” odzyskał po rekonstrukcji kilka scen, nie zmieniających jednak istoty dzieła. Nie wszystkie udało się jednak odzyskać – przykładowo wyrzucona przez cenzurę scena milicyjnego pałowania została pokazana w formie stopklatki, ponieważ zachował się wyłącznie dźwięk.

 

817_300dpiDzięki KinoRP możemy oglądać klasykę polskiego kina w jakości z dnia premiery. Tu kadr z „Amatora”,  fot. Studio Filmowe TOR

 

Dokonuje się też niewielkich retuszy. W „Krzyżakach” po rekonstrukcji w scenie uczty widoczne stało się łączenie niebieskiej wykładziny na podłodze, które trzeba było usunąć. W „Rękopisie znalezionym w Saragossie” współpracownik Mieczysława Jahody zwrócił uwagę na źle zaświecone w jednej ze scen światło, na które narzekał autor zdjęć. Podczas rekonstrukcji udało się je „zgasić”. Jerzy Wójcik też poprawił efekt oświetlenia w jednej ze scen „Popiołu i diamentu”, w której stojący w cieniu pod schodami Maciej Chełmicki był zbyt widoczny. – Nie poprawiamy filmów, tylko jakość techniczną ich kopii. Naszym celem jest przywrócenie jakości obrazu i dźwięku z dnia premiery – mówi Grzegorz Molewski.

 

Klaster dla dobra polskiego kina

 

W ramach projektu KinoRP opracowano efektywną metodę cyfrowej rekonstrukcji filmów, zgodną z najwyższymi światowymi standardami. – KinoRP skupia polskie firmy postprodukcyjne obrazu i dźwięku, które cechują się profesjonalizmem i powtarzalnością wysokich efektów pracy – opowiada Grzegorz Molewski.

 

KinoRP pomaga skutecznie ratować polskie zasoby filmowe dzięki wypracowaniu zasad współpracy podmiotów publicznych i prywatnych. Inicjuje współpracę instytucji zarządzających polskimi publicznymi zasobami filmowymi (m.in. Studio Filmowe Zebra, Studio Filmowe „Tor”, Studio Filmów Rysunkowych z Bielska-Białej itd.), mecenasów finansujących digitalizację (m.in. PKO Bank Polski, Orlen) oraz prywatnych firm, które dysponują odpowiednią technologią. Z tej współpracy płyną korzyści dla twórców filmowych i dla widzów. Nie tylko w Polsce, lecz na całym świecie. W końcu Martin Scorsese docenił nie tylko merytoryczną wartość polskiego kina, lecz także jakość cyfrowo zrekonstruowanych kopii, których rozpowszechnianie postanowił firmować własnym nazwiskiem w USA i Kanadzie.

 

Bartosz Wróblewski