/

Flint lives matter, czyli o kryzysie wodnym w amerykańskim miasteczku

Gdyby nie dokument Anthony’ego Baxtera pt. ,,Flint. Nie ufaj nikomu”, ciężko byłoby uwierzyć, że taka sytuacja w ogóle może mieć miejsce w Stanach Zjednoczonych. A jednak – mieszkańcy Flint w stanie Michigan, nie dość, że muszą mierzyć się z biedą, to zostali pozbawieni czystej wody do picia. Kto stoi za wodnym kryzysem i jak odbija się on na obywatelach miasta?

Flint, Michigan – samochodowe miasto. Twoja rodzina mieszka tutaj od dziesięcioleci. Nie jesteście bogaci, ale nie brakuje Wam pieniędzy na codzienne wydatki. Pamiętasz, że w dzieciństwie wiodło wam się bardzo dobrze, ale od kiedy twoi rodzice stracili pracę w fabryce General Motors, musieliście zacząć żyć oszczędnie. Masz rodzinę, przyjaciół, stać cię na przyzwoite ubezpieczenie zdrowotne, oszczędzasz na studia dla dzieci z nadzieją, że w mieście będzie więcej wykształconych ludzi. Jest skromnie, ale godnie. Nadchodzi jednak rok 2014 oraz kadencja nowego gubernatora stanu Michigan Richarda Snydera i wdrożenie jego planu oszczędnościowego. I w tym momencie twoje godne życie się kończy.

Do 2014 roku mieszkańcy Flint korzystali w domach z wody, której źródłem było czyste jezioro Hurron oraz rzeka Detroit. W kwietniu 2014 roku władze Flint ze względów oszczędnościowych zmieniły owe źródło na zanieczyszczoną rzekę Flint. Od tego czasu mieszkańcy miasta borykali się z problemami zdrowotnymi, takimi jak wysypki, utrata włosów, zapalenia płuc, poronienia czy tzw. choroba legionistów – legionelloza. Wynika to z tego, że zanieczyszczona woda w rzece jest tak korozyjna, że odrywa warstwę ochronną w rurach, co skutkuje niewiarygodnie ogromnym poziomem ołowiu w wodzie pitnej i użytkowej. Ludzie, obserwując zmiany zdrowotne u siebie i członków swoich rodzin, zaczęli zwracać się do lekarzy, jednak byli odprawiani z kwitkiem i radą obserwacji dalszych objawów. Każdy rozkładał ręce, doskonale wiedząc, co jest przyczyną obecnego stanu zdrowia mieszkańców Flint – woda, której używali do picia i mycia się.

W 2015 roku brytyjski dziennikarz i reżyser Anthony Baxter postanowił udać się do Flint i dać głos jego mieszkańcom, by wypowiedzieli się na temat jakości swojego życia i podejścia władzy do obecnej sytuacji wodnej w mieście. Przez pięć lat dokumentował poczynania lokalnych aktywistów, badania kolejnych naukowców oraz codzienność obywateli, których życie z każdym dniem ulegało pogorszeniu.

Obecnie Flint jest jednym z najbiedniejszych miast w USA, z jednocześnie najwyższymi rachunkami za wodę. Według jednej z bohaterek dokumentu, Zetan Evans, miesięczne rachunki za wodę to koszt rzędu 640 dolarów, zwracając uwagę, że w jej domu woda jest wyłączona! W imieniu mieszkańców występuje aktywistka Melissa Mays, współzałożycielka inicjatywy obywatelskiej ,,Water you Fighting For”. Razem z grupą innych obywateli, stara się pomóc mieszkańcom Flint, z których nie wszyscy są świadomi dziejącej się im krzywdy. Puka od drzwi do drzwi, rozdając broszury informacyjne i zachęcając do działalności aktywistycznej. Lokalni hydraulicy pomagają instalować zapewnione przez miasto filtry na wodę, które swoją drogą po pierwsze nie są uniwersalne dla każdego kranu, a po drugie stężenie chloru i ołowiu znacznie przewyższa możliwości filtracyjne urządzenia. Ludzie są biedni i bezradni w stosunku do biurokracji, układów i wielkich pieniędzy. Anthony Baxter pytając burmistrzynię Flint, Karen Weaver, o to, czy sytuacja, w której znajduje się miasto, jest wynikiem tego, że jego mieszkańcy są biedni, czy tego, że ponad 55% miasta to Afroamerykanie, dostaje odpowiedź, że przyczyną są obydwa te czynniki. Według niej, kryzys Flint to kwestia i klasy i rasy. Burmistrzyni jest przekonana, że gdyby to miało miejsce w innym mieście, bardziej zamożnym, to reakcja rządzących byłaby zupełnie inna.

Wraz z początkiem wodnego kryzysu i apelem mieszkańców, wołających o pomoc, laboranci z Virginia Tech University, z doktorem Markiem Edwardsem na czele, postanowili pobrać wodę do badań. Początkowo obywatele samochodowego miasta czuli, że reakcja naukowców przyczyni się do poprawy ich sytuacji, zwłaszcza, że wyniki badań były jednoznaczne i zdecydowanie świadczące o tragicznym stanie zanieczyszczenia wody w kranach. Jednak im dłużej trwały badania, tym ich wyniki były inne i zgodne z narracją rządzących – woda jest zanieczyszczona, ale jej stan polepsza się. Mieszkańcy, obserwując swój stan zdrowia, uważali inaczej. W międzyczasie wodę w Flint zaczęli obserwować ,,obywatelscy naukowcy” z Water Defence, którzy co prawda w wątpliwy sposób pobierali wodę do badań, ale dostarczali wyników, jakoby jej stan był zdecydowanie gorszy z dnia na dzień. Ta mnogość opinii, wszechobecna dezinformacja i ignorancja ze strony rządzących spowodowały, że mieszkańcy Flint czuli się bezradni i zostawieni samym sobie. Ich jedynym ratunkiem było nagłaśnianie sprawy i zwracanie oczu Ameryki na to małe miasteczko w stanie Michigan, gdzie podstawowe prawa człowieka były łamane każdego dnia.

Jeżeli chodzi o stanowisko rządu, to gubernator Richard Snyder nie zaprzeczał, że woda jest zanieczyszczona, jednak twierdził, że poziom bakterii nie przekraczał tego dopuszczalnego. Sugerował jedynie, aby małe dzieci i kobiety w ciąży nie spożywały wody z kranu i używały jedynie wody butelkowanej, którą obywatelom zapewniało miasto. Była to zgrzewka wody na tydzień, a biorąc pod uwagę to, że dzienne rodzinne zużycie wody wynosiło 75 litrów, mieszkańcy czuli, jakby został wymierzony im kolejny policzek od władzy. Ani zapewniania Snydera, ani nawet wizyta ówczesnego prezydenta Baracka Obamy, który podczas konferencji napił się wody z kranu, nie uśpiły czujności obywateli. Anthony Baxter w swoim dokumencie pokazuje, że mieszkańcom nie zależy na wielkich zapewnieniach, blasku fleszy czy kolejnym obietnicom. Chcą po prostu godnie żyć i mieć zapewnioną czystą wodę.

Oglądając dokument ,,Flint. Nie ufaj nikomu” nie sposób ukryć emocji. Wydaje się to wręcz niemożliwe, że w kraju, który zdecydowanie nie należy do krajów trzeciego świata, mieszkańcy musieli mierzyć się z brakiem wody. Uważam, że bohaterowie zostali idealnie dobrani do tego, aby w pełnej perspektywie przekazać istotę problemu. Aktywistka Melissa Mays, mieszkanka Lee Anne Walters, doktor Marc Edwards czy burmistrzyni Karen Weavers wydają się być najlepszym gronem, by uczciwie przedstawić widzowi sytuację miasta. Dodatkowo ważną rolę spełnia w dokumencie Alec Baldwin, hollywoodzki aktor, który jest zarówno narratorem filmu, jak i bohaterem ostatniego fragmentu dokumentu. Osobiście udaje się do Flint, by porozmawiać z mieszkańcami, zadając im pytania, które każdemu widzowi nasuwają się po seansie. ,,Dlaczego nie wyjedziecie, co was tu trzyma?”. Od Zetan Evans dowiadujemy się tego, co prawdopodobnie sami odczuwalibyśmy podczas tej ciężkiej sytuacji – dla nich głównie liczą się emocje związane z tym miejscem. To jest przecież ich dom, ich okolica, ich sąsiedzi. Dodatkowo, wielu z nich nie ma nawet komfortu rozważania decyzji o wyprowadzce z powodu braku środków finansowych. Niestety, wniosek jest taki, że za błędy rządzących, płacą najbiedniejsi obywatele.

Koszmar miasteczka Flint trwa już od 6 lat i póki co nic nie zapowiada nadchodzących zmian. Obecnie nadal podlicza się szkody po katastrofie, która miała miejsce w 2014 roku. Stwierdzono 58% więcej martwych płodów i wzrost poronień. W rezultacie urodziło się przynajmniej 200 mniej dzieci. Naukowcy szacują, że 50 osób umarło na legionellozę. Jest to największa fala zachorowań w historii USA. Według departamentu edukacji, wyniki z czytania spadły o połowę. Mieszkańcy są w beznadziejnej sytuacji, a ich los może poprawić jedynie ciągłe zwracanie uwagi na to, że problem wody wciąż trwa. Dlatego tak ważny jest dokument Anthony’ego Baxtera. Dodatkowo, dla osób chcących poszerzyć swoją wiedzę odnośnie kryzysu wodnego w Michigan, bardzo polecam książkę Charliego le Duffa ,,Shitshow! Ameryka się sypie, a oglądalność szybuje” – dziennikarz oraz laureat nagrody Pulitzera, opisuje tam te same zmagania, z którymi mierzy się Baxter, czyli brak chęci dialogu z rządzącymi oraz tragiczna niemoc biednych mieszkańców. I tak jak  zostało to perfekcyjnie ujęte w tytule – nie ufaj nikomu. W Flint nie ma już komu ufać. Zwiódł rząd, nauka, badania. I niestety, zostało tylko rozpaczliwe wołanie o uwagę Ameryki i całego świata.

Film można oglądać na trwającym od 4 do 13 grudnia Festiwalu Watch Docs.


,,Flint. Nie ufaj nikomu” / ,,Flint. Who can you trust?”
Reżyseria: Anthony Baxter
Produkcja: USA, Wielka Brytania 2020
Dystrybucja: Watch Docs
Czas trwania: 120 min


Anthony Baxter to brytyjski dziennikarz i dokumentalista, urodzony w 1982 roku. Studiował literaturę angielską, lingwistykę i dziennikarstwo na Lancaster University. W 2011 wyreżyserował dokument ,,You’ve Been Trumped Too”, który nagradzany był na wielu festiwalach filmów dokumentalnych, np. podczas The Sheffield Green Award at the Sheffield International Documentary Festival.



Obrazek wyróżniający: kadr z filmu ,,Flint. Nie ufaj nikomu”, źródło: Watch Docs

Wpisy

Na co dzień pracuje w biurze reklamy stacji telewizyjnej, a po godzinach realizuje reporterską pasję. Miłośniczka literatury faktu, muzyki z lat 80 (it’s my life, it’s now or never!) oraz kultury amerykańskiej. W dziennikarstwie najbardziej ceni możliwość odkrywania niezwykłych historii i prezentowanie ich światu.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.