Centrum Kapuścińskiego

Idea alternatywnych metod nauczania nie jest odkryciem tego wieku. Nowy, odmienny pomysł na edukację miał już w 1859 roku Lew Tołstoj, który założył pierwszą nietypową szkołę w Jasnej Polanie. Zakładał, że dziecku należy ufać, bo każdy człowiek od początku posiada zdolność do kierowania własnym życiem, więc uczniowie jego szkoły przychodzili i uczyli się wyłącznie wtedy, gdy mieli na to ochotę. Dzisiaj Erwin Wagenhofer w filmie „Alfabet” próbuje głosem ekspertów od spraw edukacji, pedagogów, uczniów czy specjalistów w dziedzinie HR przekonać widzów, że jedyną szansą na rozwój, a co za tym idzie na szczęśliwe życie, jest wyjście poza znane nam schematy i zadbanie o edukację dzieci na własną rękę. Ale ile prawdy jest w obrazie, jaki chcą przedstawić nam twórcy „Alfabetu”?

 

 

Film porusza wiele istotnych i aktualnych problemów, przedstawia fakty orz wyniki badań, o których nie mieliśmy pojęcia, wytyka wady istniejących systemów edukacyjnych i zmusza odbiorcę do myślenia. Jednak reżyser zastosował także kilka różnych technik propagandowych, które zakrzywiają postrzeganie zagadnienia współczesnej edukacji.
Pierwszym, najbardziej rzucającym się w oczy, zabiegiem propagandowym jest technika pomijania, czyli wybór jedynie faktów, które odpowiadają prowadzonej argumentacji, a pomijanie tych, które jej nie służą. W filmie przedstawiono wyłącznie skrajne rozwiązania. Bezrefleksyjnemu, wywierającemu wielką presję, nastawionemu na gotowe schematy, opartemu na egzaminach i certyfikatach systemowi edukacji w Chinach przeciwstawiono radosne, kreatywne i pełne swobody dzieci w prowadzonej przed Arna Sterna placówce, gdzie każdy swobodnie wyrażał siebie poprzez malarstwo, Malort. Mamy najlepszą uczennicę liceum w Niemczech, która szkole poświęca całe dnie lub syna Arno – André, który do szkoły nie chodził wcale i uczył się tylko tego, co go interesowało i wtedy, kiedy miał ochotę. Poznajemy historie bezrobotnych i sfrustrowanych absolwentów szkół oraz zdolnych, pracujących, zadowolonych z siebie osób, które uczyły się w domu. Czerń lub biel. Chcąc dać prawdziwy obraz sytuacji należałoby pokazać także inne rozwiązania – pośrednie.
Kolejną techniką manipulacyjną jest powoływanie się na wypowiedzi autorytetów – ekspertów od spraw edukacji, badaczy mózgu, profesorów, specjalistów, mówiących o tym, jak edukacja jest traktowana w kategoriach rynkowych. Wszyscy oni krytykują obecny system, próbują na różne sposoby udowodnić jego bezużyteczność i ograniczenia oraz domagają się radykalnych zmian. Choć opinie specjalistów są niezwykle cenne i pozwalają spojrzeć na wiele rzeczy w inny sposób, to w filmie brakuje głosu drugiej strony – tych, którzy krytykowany system edukacji tworzą i nim kierują.
W filmie pominięto także jeszcze jedną istotną kwestię. André Stern opowiada o swoim rozwoju bez szkoły, lekcji, programu i przymusu nauki. Mówi, że pewnego dnia wziął książkę i zapytał rodziców, co w niej jest. Jak brzmią poszczególne literki? Poznawał prawa fizyki, rozkładając na części swoją elektryczną kolejkę, a języka niemieckiego nauczył się sam z podarowanego przez tatę podręcznika.  Choć film zachęca do naśladowania jego ścieżki edukacyjnej, a on sam napisał książkę i prowadzi spotkania, na których przedstawia zalety tego rozwiązania, nie przedstawiono żadnych badań, z których wynika że miałoby to zastosowanie u większej ilości rodzin. Historia wychowywanego w alternatywny sposób lutnika, gitarzysty, kompozytora brzmi pięknie, ale czy nie utopijnie?
Twórcy filmu odnoszą się nie tylko do racjonalnych argumentów, ale również do emocji widza. Chiński chłopiec, choć obwieszony medalami, w filmie nie uśmiecha się ani razu i wydaje się widzowi przygnębiony i sfrustrowany. Grą na emocjach jest też pełen żalu list niemieckiej licealistki. Nieszczęśliwi uczniowie stanowią kontrast dla zadowolonej, pewnej siebie, biegającej beztrosko wśród kwiatów córki André.
Zaletą „Alfabetu” jest pokazanie dwóch zupełnie innych modeli edukacyjnych na różnych kontynentach. Jednak film próbuje przeforsować tylko jedno słuszne spojrzenie na kształcenie dzieci. Przytaczając opinie ekspertów i wyniki badań naukowców stara się zdyskredytować w oczach widza  system nauczania, który zakłada chodzenie do szkoły oraz naukę w grupie według narzuconego z góry programu nauczania. Wagenhofer kreuje oświatę na wroga, w którym nie widzi żadnych zalet i wartości. Nie dość, że nie dopuszcza do głosu przedstawicieli tradycyjnego sposobu kształcenia oraz osób, które maja inne opinie na ten temat, nie zaznacza nawet, że takowe istnieją. „Alfabet” daje nowe, niezwykle interesujące spojrzenie na sprawę edukacji na świecie, które zmusza do myślenia, jednak nie można uznać, że jest to przedstawienie zagadnienia pełne i obiektywne.

 
Weronika Rzeżutka

 

„Alfabet”
reż. Erwin Wagenhofer
Rok produkcji: 2013
Kraj produkcji: Austria

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Wywiad Agnieszki Kapeli
Który to świat?

Który to świat?

Druga część opowieści o Malezji. Pisze i fotografuje Weronika Rzeżutka...
Od pomysłu do premiery, czyli jak powstaje film

Od pomysłu do premiery, czyli jak powstaje film

Przebieg produkcji filmowej na przykładzie dokumentu „15 stron świata”

Name required

Website