Głuchy krzyk rdzennych serc

Wyobraź sobie, że zostajesz zabrany od matki, której twarzy  już nie pamiętasz. Trafiasz do szkoły z internatem, gdzie rozdzielają cię z rodzeństwem i jesteś bity mocniej i częściej niż inne dzieci. W międzyczasie mieszkasz u dwudziestu rodzin zastępczych. To tylko część historii Toby’ego Obeda, który umarł 27 razy, a opisała ją Joanna Gierak-Onoszko.

Autorka przeniosła się wraz z rodziną z Polski do Kanady na dwa lata. Zamieszkała  w Toronto, stolicy wielu kultur i narodowości. Już po pierwszych tygodniach pobytu Gierak-Onoszko zaczęła poznawać Kanadę prawdziwą. Nie tę 150-letnią, a tę, którą od tysięcy lat zamieszkiwali jej rdzenni mieszkańcy.

W 2001 roku stanowili oni zaledwie 3,4 procent ludności Kanady. Z biegiem lat jest ich coraz mniej, Gierak-Onoszko mówi dziś o nie więcej niż 5 procentach. Europejczycy zabrali im nie tylko ziemię, ale i kulturę.

W drugiej połowie XIX wieku w Kanadzie zaczęły powstawać szkoły z internatem, mające na celu obedrzeć dzieci z ich rdzenności. Trafiały tam dzieciaki w wieku od trzech lat, odebrane rodzicom. Ostatnią szkołę zamknięto w 1996 roku, więc nie jest to historia zamierzchła – przez placówki przeszło około 150 tysięcy dzieci, których część wciąż żyje. Trauma, której doświadczały od wczesnych lat, na zawsze ich niszczyła i przenosiła się później na rodziny, które zakładali (jeśli zakładali).

Wyobraź sobie, że musisz nauczyć się języka, którego w twoim domu nigdy nie używano, wyzbyć się całej swojej kultury od strojów po warkocze, w których, według wierzeń, mieszka dusza. Nie jesteś kochany, a gdy dorastasz i wracasz do domu, by zobaczyć rodziców, okazuje się, że zostali zabici. Na dodatek którejś nocy umawiasz się ze znajomymi na piwo, a po dwóch miesiącach śpiączki budzisz się w odległym o 1500 kilometrów szpitalu bez obu stóp, lewej dłoni i kilku palców prawej. To dalszy ciąg historii Toby’ego Obeda.

Wyobraź sobie też, że twoi rodzice nie mają pieniędzy i aby uzyskać zasiłek, muszą wysłać cię do szkoły z internatem. Jesteś bity pejczem z dziewięcioma rzemieniami („kotem o dziewięciu ogonach”) zakończonymi gwoźdźmi, masz osiem czy dziesięć lat. Kiedy popełnisz błąd, sadzają cię na krześle elektrycznym i rażą prądem. Nie umierasz, oni mają w rękach twoje całe życie. Gdy następnego ranka wymiotujesz w stołówce, siostra zakonna wylewa twoją owsiankę z wymiocinami na podłogę, zabiera łyżkę i każe ci jeść jak pies. Tracisz przytomność? Następnego dnia musisz przeżyć to jeszcze raz i tak do czasu, aż zjesz swój obrzydliwy posiłek. To cierpienie Louisa Knapaysweeta, które prawdopodobnie przytrafiało się dzień w dzień każdemu dziecku w szkole z internatem.

A może jesteś dziewczynką? W sumie, płeć nie robi różnicy, bo i tak zostaniesz zgwałcona. Wszystko pozostanie w tajemnicy do czasu, aż zacznie uwypuklać ci się podbrzusze. Dziecko urodzisz w bólu i nawet nie zdążysz go przywitać, nim zakonnica wrzuci je do pieca. Nawet czytanie o tym mierzi gdzieś w okolicach serca, prawda? Jeśli jesteś nastolatką, a twoi dziadkowie – „ocaleńcami” po szkole, poznasz przez internet chłopaka, uciekniesz do niego. Będziesz dostarczać obcym ludziom na farmie paczki z nieznanym towarem. W pewnym momencie zrezygnujesz i zostaniesz zmuszona do oddawania własnego ciała w hotelowym pokoju. Kanadyjska „Uprowadzona”? Liam Neeson nie przyjdzie z pomocą, uratujesz się sama, Robyn Bourgeois. Piętnastoletnia Tina Fontaine, której zdjęcie powiesisz kiedyś na drzwiach swojego profesorskiego gabinetu, nigdy nie miała tyle szczęścia. W sierpniu 2014 roku jej zawinięte w kołdrę ciało wyłowiono z rzeki Red River.

                     

Szkołę im. Świętej Anny w Fort Albany, której wychowankiem był m.in. Louis Knapaysweet, założono w 1906 roku, a zamknięto w 1976. Dziećmi zajmowali się misjonarze Maryi Niepokalanej, którym pomagały siostry szarytki z Ottawy. W 2002 roku budynek spłonął w pożarze. Według Joanny Gierak-Onoszko Święta Anna była prawdopodobnie najgorszą ze szkół z internatem. Źródło: Wikipedia

„Wiemy, że ten straszny eksperyment się nie powiódł. Szkoły przyniosły dużo więcej szkody, niż pożytku. Wychowały całe pokolenia niesamowicie okaleczonych i skrzywdzonych ludzi. Uruchomiły także spiralę przemocy i różnych społecznych patologii, z którymi Kanada cały czas się mierzy” – mówi w rozmowie z naTemat Joanna Gierak-Onoszko.

Po raz pierwszy skalę tragedii poznaliśmy dopiero w 2015 roku, kiedy powstał na ten temat raport powołanej przez kanadyjski rząd Komisji Prawdy i Pojednania. Wtedy fotel premiera objął Justin Trudeau. Porozumienie między Kanadą a jej rdzennymi mieszkańcami, o które walczył m.in. tytułowy Toby Obed, podpisano niemal natychmiast. „Ocaleńcom” po szkołach zaczęto wypłacać wielomilionowe rekompensaty. Publicznie przepraszała Kanada, katoliccy księża oblaci, Kościół anglikański, prezbiterianie, przedstawiciele poszczególnych prowincji, policji, instytucji i uniwersytetów. Kościół katolicki milczał i milczy dalej.

W 2017 roku Justin Trudeau oficjalnie prosił o przeprosiny papieża Franciszka. „Ojciec Święty jest świadom ustaleń, jakie poczyniła Komisja Prawdy i Pojednania i odnosi się do nich z powagą. Po dokładnym rozważeniu prośby i dogłębnym dialogu z biskupami w Kanadzie czuje jednak, że nie może na nie osobiście odpowiedzieć” – przekazał opinii publicznej w 2018 roku, po prośbach członków parlamentu, Lionel Gendron, przewodniczący Kanadyjskiej Konferencji Biskupów Katolickich. Problem więc nadal istnieje, a szkoły są wciąż żywe.

Joannie Gierak-Onoszko udało się znakomicie ukazać ogrom krzywd, jakie opiekunowie wyrządzali dzieciom. To książka dla ludzi o mocnych nerwach, trzeba ją czytać powoli i nie każdy wytrzyma, jednak to wcale nie oznacza, że autorka epatuje wyjątkowo mocnym językiem. Używa prostych słów i zdań, jednak każda z szesnastu przedstawionych historii wyciska z oczu łzy. Niesprawiedliwość – samo słowo kojarzy się z głuchym krzykiem serc. Niesprawiedliwość, nierówność, bezsilność i słabość – to jest to, co przydarzyło się rdzennym  kanadyjskich dzieciom.


„27 śmierci Toby’ego Obeda”
Autor: Joanna Gierak-Onoszko
Wydawnictwo: Dowody na Istnienie
Rok wydania: 2019

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na UW i śpiewu w ZPSM im. Chopina w Warszawie, szczęśliwa posiadaczka kota. W wolnych chwilach słucha Sinatry, planuje podróże życia i czyta historie o trupach. Przed snem stara się zawsze zażyć trochę Szczygła.