Centrum Kapuścińskiego

Na Ziemi znajduje się czternaście szczytów górskich powyżej ośmiu tysięcy m n.p.m. Nazywane one są Koroną Himalajów i Karakorum. Czternaście jest też bohaterek książki Mariusza Sepioło, „Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonały każdy szczyt”. Być może tytuł jest nawiązaniem do tego, że w 2009 roku po wejściu Kingi Baranowskiej na Kanczendzongę, Polska została pierwszym krajem, którego przedstawicielki zdobyły wszystkie 14 ośmiotysięczników. Bo jak dowiemy się z lektury, często to góry okazywały się silniejsze.

 

 

Książka Mariusza Sepioły to, jak pisze autor na swojej stronie internetowej, „zbiór biograficzno-reporterskich opowieści o silnych, bezkompromisowych, fascynujących kobietach”. Obok wielkich postaci polskiego himalaizmu, jak Wanda Rutkiewicz czy Anna Okopińska, czytelnik poznaje również sylwetki pań, które są przedstawicielkami najmłodszego pokolenia kobiecego wspinania, oraz tych, których osiągnięcia himalajskie są niewielkie, jak np. Izabela Czaplicka.

 

Zagłębiając się w kolejne strony książki, czytelnik nie tylko zapoznaje się z historiami bohaterek, ale śledzi również losy polskiego kobiecego himalaizmu. I choć widać, jak z czasem zmienia się podejście himalaistek do wspinania, każda z nich ma inne wartości i motywacje, to jednak jedna myśl, przebija się we wszystkich rozdziałach – kobiety nie chcą w górach żadnej taryfy ulgowej. Prekursorki kobiecego wspinania, jak np. Halina Krüger-Syrokomska czy Wanda Rutkiewicz, miały ambicje, żeby udowodnić facetom, że kobiety też potrafią. Nie chciały być tylko pięknym dodatkiem do męskich wypraw. Musiały udowodnić, że kobiety mogą być w górach samodzielne. Współczesne himalaistki, jak Agnieszka Bielecka czy Kinga Baranowska prezentują już inne podejście, nie muszą niczego udowadniać. Wspinają się dla własnej satysfakcji i przeżyć. Podkreślają jednak, że równe traktowanie kobiet i mężczyzn, tam wysoko, jest dla nich bardzo ważne. „W górach wysokich, we wspinaczce wysokościowej, w sportach wydolnościowych – płeć nie ma żadnego znaczenia” – mówi Bielecka.

 

„Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonały każdy szczyt” na tle innych książek o tematyce górskiej wyróżnia się tym, że jest w całości poświęcona kobietom, i to w dodatku tylko Polkom. Pierwsza część reportażu, jeśli mam być szczera, niczym mnie nie zaskoczyła. Nie było w niej nic odkrywczego, o dawnych gwiazdach himalaizmu wiele już napisano i powiedziano, Sepioła w swojej książce powielił te informacje. Natomiast druga część, poświęcona młodym wspinaczkom, wnosiła wiele nowych i ciekawych informacji. Chociaż czasami miałam wrażenie, że tekst jest napisany chaotycznie, niektóre informacje powtarzały się kilkakrotnie (co w którymś momencie zaczynało irytować), to jako niezbyt ciężką i niezobowiązującą lekturę książkę czytało się całkiem przyjemnie.

 

„Góry to kompromis oparty na rzeczywistości, która na żywo tu i teraz weryfikuje możliwości” – mówi jedna z bohaterek książki. Z lektury czytelnik dowiaduje się, jak ważna dla himalaistek jest ich pasja, ile są w stanie zaryzykować, żeby zdobyć szczyt i jaką cenę przychodzi im za to zapłacić. To właśnie te opowieści o pasji i pokonywaniu własnych słabości są największym plusem tej książki.

 

Karolina Chojnacka

 

 

„Himalaistki. Opowieść o kobietach, które pokonały każdy szczyt”
Autor: Mariusz Sepioło
Wydawnictwo: Znak

 

Please Enter Your Facebook App ID. Required for FB Comments. Click here for FB Comments Settings page

Zobacz też:
Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Prof. Wolny-Zmorzyński: Aleksijewicz dopuściła do głosu każdego pokrzywdzonego

Wywiad Agnieszki Kapeli
Chłopiec z Placu Broni

Chłopiec z Placu Broni

Prezentujemy pierwszy fragment naszej książki "Bratanki. 11 niezwykłych portretów"
Chemik schodzi na złą drogę

Chemik schodzi na złą drogę

O Kacprze Choromańskim, który zawodowo analizuje krwawe ślady, pisze Anna...

1 comment

  1. Katemeika says:

    Mar 28, 2017

    Odpowiedz

    Najbardziej przerażające jest to że nikt nigdy nie poniósł kary. Była śmierć, było mataczenie, było łamanie życia wielu osobom w celu wplątania ich w to morderstwo. Szczęśliwie ocalały akta sprawy. I co? I nic. III RP sobie z tą zbrodnią nie poradziła. Nie była w stanie czy nie chciała? Na to pytanie książka nie daje odpowiedzi.
    Ojciec Grzegorza – Leopold Przemyk wnosi skargę do Europejskiego Trybunału Spraw Człowieka a Trybunał orzeka, że Polska jest winna i zasądza odszkodowanie dla ojca. Może to jest odpowiedź?

Name required

Website