Humans of Warsaw: Liczy się iskra

[spider_facebook id=”2″]

Każdy może zostać bohaterem projektu Humans of Warsaw. Nieważne, czy mieszka w stolicy całe życie, czy zawita tu tylko na kilka godzin. Scenariusz zwykle jest podobny: twórcy podchodzą do obcych im ludzi, robią zdjęcie, a następnie zaczynają rozmawiać. I właśnie opowiedziana historia odgrywa tutaj największą rolę. Z Marcinem GugałąEwą Barbasiewicz – twórcami profilu Humans of Warsaw na Facebooku – rozmawiała Weronika Popławska:

 

 

Weronika Popławska: Jeden mężczyzna, któremu zrobiliście zdjęcie, powiedział, że kolejny rok niczego nie zmieni, wszystko i tak będzie toczyć się swoim rytmem. A wasze życie nabrało chyba ostatnio zawrotnego tempa?

 

Marcin Gugała: Pomysł dojrzewał długo, ale w końcu zmienił nasze życie. Na początku śledziliśmy Humans of New York, a teraz sami patrzymy na ulicę już trochę inaczej. Nie interesuje nas tylko to, jak dotrzeć z punktu A do punktu B. Zwracamy uwagę na ludzi, po prostu. Tych, których mijamy, i tych, których chcemy pokazać w Humans of Warsaw.

 

Ewa Barbasiewicz: Czas zastraszająco pędzi. W ciągu niecałego miesiąca poznaliśmy kilkudziesięciu ludzi i ich historie. Normalnie nie mielibyśmy pewnie okazji usłyszeć tego wszystkiego i porozmawiać z tyloma osobami przez pół roku.

 

W ulicznej fotografii nie można tylko patrzeć, trzeba także widzieć. Każde zdjęcie łączy się z określoną historią. Czujecie, że dajecie ludziom głos?

 

Marcin: Na początku musieliśmy się przełamać, żeby do ludzi podejść, zacząć z nimi rozmawiać. Baliśmy się, jak będziemy odebrani. To też widać w naszych historiach – są lakoniczne, proste, powierzchowne. Ale uczymy się z tej odwagi czerpać, jak najwięcej. To działa w obie strony, bo chcemy, żeby ludzie otworzyli się także na innych wokół siebie.

 

Ewa: Okazuje się, że ludzie nie są aż tak bardzo zamknięci w sobie, jak myśleliśmy. Cały czas wydawało się nam, że w Nowym Jorku wszyscy są bardzo otwarci i opowiadają swoje historie z dużą łatwością. A w Polsce miało nie być tak łatwo, bo wszyscy są zamknięci w sobie i biegną gdzieś dalej, nie zatrzymują się na rozmowę. Ale okazało się, że wcale tak nie jest.

 

Marcin: Każdy człowiek może być zamknięty nawet na samego siebie. A projekt Humans of Warsaw zmusza nas do tego, aby wyjść poza schemat, otworzyć się. Kiedy ktoś spróbuje, to okazuje się, że to był stereotyp, że wcale nie jest zamkniętą osobą. To fajne odkrycie. Humans of Warsaw jest dla nas, czyli twórców, poligonem przełamywania naszych barier. Okazuje się, że wiele osób chciałoby robić to, co my, ale nie wszyscy mają odwagę, aby podejść do kogoś i wydobyć z siebie i z niego parę słów. To nie jest nic trudnego. Każdy jest w stanie porozmawiać z drugim człowiekiem. Chcemy tego dowieść za pośrednictwem Humans of Warsaw.

 

Zauważyłam, że chętnie otwieracie się na osoby starsze.

 

Marcin: Osoby starsze stały się nawet takim lajkmotywem naszej strony. Z tymi ludźmi najciekawiej się rozmawia. Chyba brakuje nam rozmów z takimi osobami, bo na co dzień praktycznie nie mamy z nimi kontaktu. Ludzie starsi są wycofani, niewidoczni. Unika się ich. A my odkrywamy to, co było oczywiste jeszcze kilkadziesiąt lat temu – że życie bez tych ludzi nie ma takiego smaku, jaki mieć powinno.

 

Kiedy jutro ludzie wyjdą z domów, gdzie mogą spotkać was z aparatem?

 

Marcin: Wszędzie (śmiech). Tego wymaga od nas projekt. Nie możemy koncentrować się tylko na osobach, które okupują Śródmieście i modne ulice. Chcemy pokazać różne oblicza tego miasta. Śródmieście jest tylko jego małym wycinkiem. Wcale nie decyduje o tym, jaki jest charakter Warszawy.

 

Ewa: Obstawiamy przede wszystkim centrum, ale zdjęcie często jest kwestią przypadku. Czasem jest tak, że mijam osoby, które wydają się idealne, ale brakuje tej ostatniej iskierki, by podejść. Bo ktoś na przykład idzie zbyt szybko. Po tych dziesięciu osobach pojawia się wreszcie jedenasta. I to jest po prostu strzał – podchodzę i rozpoczynam rozmowę. W zupełnie przypadkowym miejscu. Tam, gdzie znajduje się tę jedną osobę z iskrą.

 

1

2

3

4

5

6

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

8

9

10

11