Igrzyska Putina

 

Trzeba przyznać, że Wacław Radziwinowicz jak mało kto zna rosyjską duszę i mechanizmy rządzące tym światowym imperium. Pozycja, która wyszła spod jego pióra „Soczi. Igrzyska Putina” to treściwy i kompleksowy opis przygotowań do XXII Zimowych Igrzysk Olimpijskich w rosyjskim kurorcie, gdzie morze spotyka się z górami, a zima z latem.

93986-soczi-igrzyska-putina-waclaw-radziwinowicz-1

 

Osiemnaście rozdziałów poprzedzonych wstępem o znamiennym tytule „Olimpiada Władimirowna” i zakończonych aneksem wychodzi poza „kartinki” czyli obrazki telewizyjne, które oglądaliśmy w domach. Reporter odsłania kulisy imprezy. Pokazuje Soczi chronione przez trzy armie na zewnątrz i 60 tysięcy policjantów w samym mieście; zniszczone rezerwaty przyrody w Nizinie Imeretyńskiej. Domy przy ulicy Bakińskiej osunięte o metr w porównaniu z rokiem ubiegłym. Szarym mieszkańcom miasta igrzyska nie przyniosły nic poza eksmisją, niekorzystnym wyrokiem sądu, korkami w mieście czy śmiesznie niskim odszkodowaniem. Olimpiada nas rozjechała – skarży się jedna z mieszkanek Soczi.

 

Walce olimpijskie miały pochłonąć 12 miliardów dolarów, co było rekordową sumą. Tyle w 2007 roku w Gwatemali, w której miał się wyłonić gospodarz 22. zimowej olimpiady, obiecywał Putin. A władca Rosji nie szczędzi pieniędzy i środków, gdy czegoś pragnie. Chciał olśnić Międzynarodowy Komitet Olimpijski, więc rzucił do walki wszystkie swoje siły. Tego samego lata w środku miasta Gwatemala zaczął działać Ruski Dom, który urządzono z rozmachem. Luksusowe meble, szampan, czarny kawior, a na zewnątrz prawdziwe lodowisko. Soczi w finale pokonało koreański Pyeongchang 51:47. Zakulisowe zabiegi oszacowano na 50 milionów dolarów, co jest zaledwie jedną tysięczną realnej sumy, którą kosztowały igrzyska – niewątpliwie najdroższe w historii.

 

Realizacja bardzo kosztownego kaprysu olimpijskiego Putina miała na celu udowodnić światu potęgę Rosji, samych Rosjan wyciągnąć z kompleksów, a prezydentowi Władimirowi dodać blasku. Było to trudne zadanie, gdyż nawet konserwatywny Kreml musi kiedyś zauważyć problem łamania praw człowieka. Wiążę się z tym także kwestia poszanowania godności osób homoseksualnych. Dziennikarz w swej książce przytacza historię młodego Tornowoja z Wołgogradu. Został on brutalnie zabity przez swoich dwóch kolegów, gdy zażartował, iż jest gejem. Rosyjscy homoseksualiści nie wiodą życia kolorowego jak tęcza. – Noszę ze sobą pojemnik do samoobrony. Ja nie żyję, tylko jakoś próbuję przeżyć – z żalem wyznaje Władysław Sławski. Według prawa dopuszcza się przestępstwa propagowania nietradycyjnych form seksu wśród nieletnich, bo cała szkoła wie, że jest gejem.

 

Gejem był również Piotr Czajkowski, a mimo to dźwięki jego koncertu wtórowały expose Putina w Gwatemali. Paradoksów związanych z XXII Zimowymi Igrzyskami Olimpijskimi w Soczi jest jednak więcej. Największy z nich to chyba fakt organizowania zimowej olimpiady przez letnie uzdrowisko. W zimie temperatura w Soczi regularnie przekracza 20 stopni Celsjusza na plusie. W położonej obok Krasnej Polanie, będącej areną zmagań narciarskich, termometry zimą również pokazują około 10 stopni powyżej zera. Złośliwi twierdzą, że letnia olimpiada w Londynie była chłodniejsza niż ta zimowa w Soczi, ale atmosferę nad Morzem Czarnym podgrzewa nie tylko słońce.

 

W 2014 roku mija 150 lat od końca krwawej wojny kaukaskiej, w której śmierć poniosło setki tysięcy Czerkiesów. Młodzi przedstawiciele tej nacji założyli komitet Nie-Soczi 2014 oraz nawoływali do bojkotu igrzysk m.in. w trakcie trwania olimpiady w kanadyjskim Vancouver w 2010 roku. Nie oddawajcie zapalonego w górach Kaukazu znicza miłującego wolność Prometeusza Rosji – mordercy wolności! – odwoływali się do ludzkich sumień Czerkiesi. Zdarzenia sprzed pół wieku przywoływał też Doku Umarow, przywódca czeczeńskich terrorystów, który wypowiedział wojnę rosyjskim igrzyskom. – Nie szczędźcie wysiłków, by tylko przeszkodzić tym diabelskim tańcom na kościach naszych przodków, a Najwyższy nas za to wynagrodzi – mobilizował do walki zamachowiec.

 

Kto ośmieliłby się zaprosić sportowców i kibiców w góry, w których od ponad dwudziestu lat toczy się walka z terrorystycznym podziemiem? – pyta Radziwinowicz. Pytań jest więcej, odpowiedź na każde brzmi tak samo: Putin. Obecny gospodarz Kremla niewątpliwie ukochał Soczi. – Z tak lubiącym sport i tak sprawnym prezydentem niezbyt sportowa Rosja nie mogła nie dostać mistrzostw, uniwersjad czy igrzysk zimowych, a pewnie w przyszłości i letnich – kwituje autor. Z tak konkretną, dobrze napisaną oraz ciekawą książką „Soczi. Igrzyska Putina” czytelnik nie może nie widzieć i nie wiedzieć więcej.

 

 

Mateusz Rutkowski

 

 

„Soczi. Igrzyska Putina”

Wacław Radziwinowicz

Wydawnictwo Agora