/

Jarosławix i Mateuszix: Misja reelekcja

Nowy Folder - #BananowaNiedziela


„Witajcie, ziemskie stworzenia!” – takimi słowami, swoją wypowiedź w szwedzkim parlamencie rozpoczęła ich minister środowiska. Minister edukacji złożył w odpowiedzi najpiękniejszą obietnicę polityczną w historii – „zbuduję najlepszy zamek z piasku w galaktyce!”. Szwedzki premier ubolewał natomiast, że nie ma pociągu podwodnego, który mógłby się poruszać bez szyn. Spokojnie, nie nażarłem się psychodelików. Ta piękna wizja to pomyłka szwedzkiej telewizji, która pod debatę parlamentarną podłożyła napisy z bajki „Dinopociąg”.


Błąd czy nie, Szwedzi wpadli na świetny pomysł na uatrakcyjnienie nudnych jak gra Legii debat parlamentarnych. W sumie, wnioskując po zdjęciach z sali plenarnej, nawet sami posłowie są średnio zainteresowani debatami sejmowymi. Mam nadzieję, że w 2020 wypadnie jakieś posiedzenie na 1 kwietnia i telewizje na próbę będą mogły przetestować szwedzkie rozwiązanie. Jestem pewny, że oglądalność podskoczy na tyle, że bajkowa Wiejska stanie się naszą tradycją. Mam już nawet kilka pomysłów na pożenienie bajek z polityką.


W historii polskich filmów dla dzieci dwa zdecydowanie wybijają się w kwestii dialogów w polskiej wersji językowej: „Shrek” i „Asterix i Obelix: Misja Kleopatra”. Od nich proponowałbym zacząć ten eksperyment. Z filmu o nieugiętych Galach w miejskim słowniku zapisał się najmocniej monolog skryby. Idealna rola dla złotoustego Kosiniaka-Kamysza, który w przypływach weny przebija wszystkie filmowe dialogi. Szczególnie przy ostatnich PSL-owskich rozterkach, podłożenie pod lidera ludowców monologu rozpoczynającego się od „Moim zdaniem to nie ma tak, że dobrze albo że niedobrze”, wydaje się być trafione w punkt. Wiara Schetyny w zwycięstwo na jesieni i ogólne morale, które wychodzą między wierszami w wypowiedziach polityków jego partii sprawiają, że PO powoli zaczyna przypominać mi statek Krwawobrodego. Wręcz zdaje się mówić „Chłopcy, ostatnim razem mieliśmy pecha – trafili nam się Galowie. Jak zwykle na dopingu. I mieli psa. Dwóch ich było, więc mieli zdecydowaną przewagę. I musieliśmy… Opuściliśmy statek w zorganizowanym pośpiechu.” W tej części Asterixa i Obelixa mogła szukać inspiracji również Beata Szydło, kiedy prezes postanowił podziękować jej za prowadzenie „biało-czerwonej drużyny”. Bo w końcu do kogo lepiej pasują słowa Panelerkusa „Panie kochany, ja nie architekt, kafle kładę. Każą kłaść, to kładę, nie każą – nie kładę.”? Do tego o ile spokojniejszy mógłby być Jarosław Kaczyński, gdyby przed jego słynnym wystąpieniem o kanaliach, które zamordowały mu brata, ktoś w porę zaciemnił ekran i dał napis „Ze względu na drastyczny charakter tej sceny postanowiliśmy zastąpić ją materiałem poświęconym languście.” W ramach bonusu, jestem pewny, że w głowach rycerzy broniących Białegostoku przed tęczowymi najeźdźcami brzmiało gromkie: „Cała Galia podbita przez Rzymian… Cała? Nie! Jedna jedyna osada zamieszkana przez nieugiętych Galów wciąż stawia opór najeźdźcom.”


A co ze Shrekiem? Jestem pewny, że Joachim Brudziński przed wakacyjnymi wojażami z Jarosławem Kaczyńskim myśli sobie za Osłem „Ale będzie ubaw, męskie rozmowy, takie o życiu i śmierci, a rano… zrobię jajecznicę.” Sam Kaczyński, choć nie wiem dlaczego, kojarzy mi się z Lordem Farquaadem. Wspomniane wystąpienie z kanaliami w roli głównej spokojnie mogłoby zostać opatrzone tekstem „Nie ja tu jestem potworem, lecz ty. Ty i ta bajkowa hałastra, która psuje mój idealny świat. Starałem się być dla was wspaniałomyślny, ale moja cierpliwość też ma granice!”.


Za polskimi dialogami, zarówno do Asterixa i Obelixa, jak i do Shreka, stoi Bartosz Wierzbięta. Kiedy wykorzystamy już wszystkie jego dzieła, proponuję na stałe zatrudnić go do tworzenia napisów do debat sejmowych. W sumie i tak uprawia się tam komedię. I na koniec propozycja na podpis dla marszałka Kuchcińskiego: jeżeli debata sejmowa będzie wymykać się spod kontroli, idealnie będzie pasowało shrekowe „Może omówimy to przy bezalkoholowym?”