Kij włożony w szprychy roweru

W maju w Nowym Folderze rozmawiamy o życiu podczas pandemii za granicami kraju. Teraz przyszedł czas przyjrzeć się Polsce. Zaczynamy od wywiadu z Miłoszem – absolwentem Państwowego Policealnego Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej w Gdyni.

Zakończenie 3,5 letniego studium wokalno-aktorskiego świętowałeś pod koniec marca na Skype. Co zmieniło się od tamtego czasu?

W momencie wybuchu pandemii i rozpoczęciu kwarantanny miałem za sobą spektakle dyplomowe. Już w grudniu zeszłego roku zagraliśmy dyplom aktorski, spektakl w reż. Doroty Androsz pt. „Love and Information”. W lutym tego roku odbyła się premiera „Obywatela Republiki” w reż. Roberta Ninkiewicza i Piotra Biedronia. Było to widowisko muzyczne, w ramach Piosenki Aktorskiej. Równolegle absorbowało nas pisanie pracy dyplomowej z Historii Teatru, którą broniliśmy w styczniu. Do ukończenia szkoły pozostał nam tylko recital wokalny, czyli egzamin ze śpiewu. Jego termin przypadał na koniec lutego, a polegał on na wykonaniu przez każdego z 17 dyplomantów pięciu utworów muzycznych.

Komisje wszystkich w.w. egzaminów oceniły naszą twórczość pozytywnie, a więc klarowała się przede mną oraz przed moimi koleżankami i kolegami z roku wizja odebrania dyplomu Aktora Scen Muzycznych. Miało się to odbyć podczas wielkiego święta naszego studium, czyli uroczystego koncertu końcowego przygotowywanego przez dyplomantów. Wiadomość o rozprzestrzenianiu się wirusa początkowo nie zahamowała naszych przygotowań. Wydarzenie miało się odbyć 31 marca na deskach Teatru Muzycznego w Gdyni. Decyzja o zamknięciu szkół, a później instytucji kulturalnych, była równoznaczna z odwołaniem naszego koncertu.

Jedyne, co mogliśmy w tej sytuacji zrobić, to stworzyć koncert on-line. Każdy z nas nagrał fragment swojej piosenki, z czego powstał filmik, który można obejrzeć na naszej stronie na Facebooku oraz na Youtube’ie. Po emisji „koncertu”, zamiast planowanego przed kwarantanną bankietu, „spotkaliśmy się” i pożegnaliśmy się na Skype. W pięćdziesięcioletniej historii Studium Baduszkowej jeszcze żaden rocznik nie ukończył szkoły w taki sposób, jednak nie życzę kolegom z niższych lat takiego zakończenia edukacji.

Lockdown trwa już prawie trzy miesiące. Tempo mojego życia gwałtownie zahamowało. Z codziennych prób, obowiązków i życia szkołą aktorską, gdzie czasami brakowało chwili na zjedzenie bułki i popicie jogurtem, nagle czasu pojawiło się bardzo dużo, a obowiązki teatralne zniknęły ot tak.

Jak epidemia wpłynęła na Twoje plany po ukończeniu szkoły?

Podejrzewałem, że zderzenie się z rynkiem pracy może być nieprzyjemne i byłem na to gotowy. Jednak nie spodziewałem się takiego obrotu spraw. Odwołanie castingów, zamknięcie instytucji kulturalnych, teatrów oraz planów filmowych, całkowicie pokrzyżowało wszystkie moje plany. Można wręcz powiedzieć, że jest to kij włożony w szprychy roweru, na którym jadę. Mogę wstać, podnieść rower i rozejrzeć się dookoła, ale w takiej sytuacji nic nie dostrzegę. Wydaje mi się, że teatry, jak i inne instytucje kulturalne, zmagają się obecnie z różnymi problemami, szczególnie finansowymi. W takich okolicznościach nie mogę liczyć na zatrudnienie w moim zawodzie. Dlatego po upadku z roweru, jestem zmuszony sobie poleżeć i przeczekać ten czas.

Masz kontakt z innymi absolwentkami i absolwentami? Jakie przemyślenia Was łączą?

Większość moich koleżanek i kolegów z roku spędza aktualnie czas w swoich domach rodzinnych. Do Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej zdają ludzie z całej Polski, dlatego jesteśmy rozproszeni i oddaleni od siebie czasami o setki kilometrów. Wszyscy obserwujemy rozwój sytuacji i wypatrujemy jej pozytywnego zakończenia. Wśród moich znajomych, oprócz przewidywań, a raczej zgadywanek, kiedy wrócimy do normalności, pojawiają się rozmowy na temat jej kształtu. Wszyscy jesteśmy zgodni co do tego, że imprezy masowe i wydarzenia kulturalne wrócą do poprzedniego porządku jako ostatnie.

Mam również kontakt z dyplomantami innych szkół aktorskich. Kolegów i koleżanki ze Studium Aktorskiego im. Aleksandra Sewruka w Olsztynie, pandemia zaskoczyła w trakcie prób do dyplomu aktorskiego. O ile w naszej sytuacji odwołany koncert nie był przeszkodą do otrzymania dyplomu, tak w ich przypadku spektakl musi się odbyć, aby pomyślnie zakończyli szkołę. Premiera została przełożona, a właściwie zawieszona na czas nieokreślony. Dlatego niestety olsztyńscy dyplomanci nie otrzymają dokumentów potwierdzających ich kwalifikacje zawodowe po trzech latach od rozpoczęcia studium. Mogą otrzymać dyplom za pół roku, może rok. Oby jak najszybciej.

Natomiast studenci piątego roku wydziału aktorskiego Szkoły Filmowej w Łodzi są w przededniu obrony pracy magisterskiej, a więc mogą w domach przygotowywać się do ostatniego kroku swojej edukacji.

Młodsze roczniki obecnie odbywają zajęcia przez Internet. Oczywiście można przeprowadzić wykłady teoretyczne, zajęcia z wiersza czy prozy, a nawet nauczyć się nagranej choreografii tanecznej. Trzeba jednak pamiętać, że tego rodzaju szkoły są bezpośrednim przygotowaniem do wykonywania zawodu aktora poprzez zajęcia praktyczne. Nie wyobrażam sobie zajęć ze śpiewu czy scen aktorskich prowadzonych przez Zoom czy video chat na Messengerze.

Jak wygląda teraz twój dzień?

Natłok informacji na temat szalejącego wirusa w pierwszych dniach trochę mnie przytłoczył, jednak z czasem przyzwyczaiłem się do nowej sytuacji. Do pewnych działań zmotywowała mnie eksplozja streamów z różnych dziedzin, kursów i treningów on-line. Kiedy wyszedłem z pierwszego dołka, zacząłem wracać do swojego codziennego rytmu. Na szczęście nie jesteśmy zamknięci całkowicie w domach. Wykorzystuję to codziennie wychodząc na świeże powietrze. Dwa razy w tygodniu biegam, często gram w piłkę, trenuję na świeżym powietrzu. Czytam książki i uczę się języka obcego. Niestety nie mogę rozwijać umiejętności wokalnych, ponieważ wraz z zamknięciem teatru straciłem dostęp do sal dydaktycznych.  Nie robię tego w domu z uwagi na sąsiadów. Przełamałem się dopiero w momencie, kiedy otrzymałem informację, że proces rekrutacji do dwóch placówek odbędzie się właśnie w formie nagrań video. Przez kilka dni rozśpiewywałem się w swoim pokoju i przygotowywałem utwory do nagrań. Robiłem to zakrywając kołdrą i poduszkami kaloryfery i inne miejsca nośne akustycznie. Teraz oczekuję efektów nagranych piosenek, interpretacji wierszy i fragmentów prozy. Nawet jeśli odbiór będzie pozytywny, to ewentualną pracę w teatrze będę mógł rozpocząć wraz ze wznowieniem nowego sezonu. Kiedykolwiek on nastąpi.

Teatr Muzyczny w Gdyni zawiesza działalność na razie do 31 maja. W trakcie studiów zrealizowaliście tam praktyki sceniczne, część z absolwentów na stałe wchodzi do zespołu teatralnego. Czy ze strony instytucji kulturalnych pojawiają się aktualnie oferty pracy czy zajęcia każdy musi sobie szukać sam?

Z mojej perspektywy wygląda to tak, że pomimo udziału w kilku produkcjach Teatru Muzycznego w Gdyni, nie zostałem członkiem zespołu artystycznego tego teatru. Dyplom ukończenia Studium Baduszkowej nie jest równoznaczny z angażem w teatrze i nie gwarantuje pracy. Taka sytuacja spotkała cały nasz rok, nikt nie otrzymał propozycji umowy o pracę na czas nieokreślony. Jednak nieliczne osoby wciąż będą miały okazję występować w Teatrze Muzycznym w Gdyni gościnnie, najczęściej w charakterze epizodysty. Będziemy również mogli stawać w szranki z innymi artystami w castingach do produkcji Teatru Muzycznego, które odbędą się w przyszłości.

Ja wybrałem ten zawód świadomie, znając jego trudy i ciemne strony, dlatego wiem, że praca sama mnie nie znajdzie. Ja muszę o nią walczyć, szukać możliwości, zmagać się z problemami rynku i samemu tworzyć warunki rozwoju.

30 kwietnia studentki i studenci reżyserii i dramaturgii Akademii Teatralnych w Polsce wystosowali list otwarty do Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego [aktualizacja z 12.05 – przeczytaj odpowiedź Ministra – red.] Poruszają w nim m.in. kwestię pozbawienia studentów studiów artystycznych możliwości ubiegania się o dotacje w ramach programu „Kultura w sieci”. Co można byłoby zrobić, by wesprzeć twórców dopiero wchodzących na kulturalny rynek pracy?

Co do dotacji rządowych, nie ubiegam się o nie, dlatego też nie mam na ten temat zdania. 

Nawet obecnie twórcy mają różne, choć bardzo ograniczone, możliwości. Wygrywają osoby kreatywne. Jestem zachwycony wieloma akcjami pojawiającymi się w Internecie. Koncerty z balkonów, czytanie bajek przez aktorów, nagrywanie piosenek w domu, tworzenie teledysków, koncerty live, streamy tematyczne. Słyszałem nawet o serialu w całości tworzonym w jednym mieszkaniu, nie mówiąc już o tworzeniu zwykłego kanału na Youtube’ie. Moje koleżanki z roku prowadzą zajęcia przez Zooma. Możliwości jest wiele i osoby pomysłowe i zdeterminowane na pewno sobie poradzą w tym trudnym dla kultury i sztuki czasie.

Można również chwilowo się przebranżowić. Przykładem takiego działania jest aktor, muzyk i kompozytor Marcin Januszkiewicz, który na czas zamknięcia Teatru Muzycznego w Łodzi, w którym pracuje, został kurierem. Spowodowało to niemały szum medialny. Kultura stanęła, ale inne działy gospodarki wciąż potrzebują rąk do pracy. Sam jestem w trakcie wyrabiania książeczki sanepidu i prawdopodobnie za kilka dni zatrudnię się na magazynie, żeby jakoś przetrwać ten okres.

Miłosz, 27 lat, absolwent Państwowego Policealnego Studium Wokalno-Aktorskiego im. Danuty Baduszkowej (rocznik 2016/17); mieszka w Gdyni 

fot. obrazek wyróżniający: kadr ze spektaklu „Prawie Śluby Panieńskie” w reż. Marek Rębacz (archiwum własne rozmówcy)

Wpisy

Jej życiową ambicją jest zostanie panią na ludzkiej poczcie. Chce przyjmować w zawsze otwartym okienku historie i przesyłać je dalej – w formie dziennikarskiej, filmowej i teatralnej. W przerwie od pracy pije kawę i słucha płyt rodziców.
Wicenaczelna magazynu "Nowy Folder" dogląda działu "Folder z Dokumentami", które, ma nadzieję, zechcecie oglądać.

Twój adres email nie zostanie opublikowany.