/

Kobiety są obecne

Nowy Folder został oficjalnym patronem medialnym I edycji festiwalu filmów dokumentalnych HER Docs – inicjatywy, która w założeniu organizatorek ma celebrować i informować o twórczości kobiet w świecie sztuki.

HER Docs Film Festival to pierwszy w Polsce i jeden z nielicznych na świecie festiwal tego typu. W dniach 6-10 marca bieżącego roku w warszawskiej Kinotece, zostanie pokazanych ponad 60 polskich i zagranicznych filmów dokumentalnych, animacji i prac wideo, prezentowanych w sekcjach tematycznych (m.in. Sztuka, Ciało, HERstorie, Lepsze jutro?, Seks, Przeboje festiwali, Nowe twarze). Części z nich jeszcze nigdy nie pokazywano w kraju. Wszystkie seanse dostępne będą w języku polskim i angielskim. Towarzyszyć temu będą spotkania z twórczyniami filmów, debaty, impreza muzyczno-performatywna oraz program edukacyjny dla młodej publiczności.

O misji festiwalu, programie oraz paradoksach, z jakimi spotykają się kobiety w branży, porozmawiałam z Weroniką Adamowską – jedną z pomysłodawczyń i organizatorek HER Docs.

Chcecie, żeby festiwal był skierowany nie tylko do osób, które identyfikują się jako kobiety, ale przede wszystkim do społeczeństwa obywatelskiego. Jak to rozumieć?

Wydarzenie nie ma charakteru stricte filmowego. Chcemy, by sprowokowało do rozmowy o tym, co nas, jako obywateli, powinno interesować. Naszym zdaniem najlepszym do tego narzędziem jest film dokumentalny, będący obserwacją rzeczywistości. Poczynając od tematów podstawowych: ekologii, demokracji, praw człowieka, edukacji seksualnej, przechodząc przez bardziej konkretne, jak przemysł tekstylny, po kwestie, które są przyjemniejsze, ale które też są w naszym życiu istotne, jak np. sztuka i abstrakcja. Pod tym kątem zbudowałyśmy program.

Którą sekcję warto w nim wyróżnić?

Lepsze jutro? obejmuje tematy zmian klimatycznych, z kolei Ciało i Seks – edukacji seksualnej, ciała. Chcemy pozbawić je tabu, mówić otwarcie o tożsamości, rolach społecznych, ciałopozytywności.

Terminy te są ostatnio bardzo ,,instagramowe”, często hashtagowane. Wywołują dyskusję, ale i podziały na forum platformy.

Ciekawe, bo wydawało mi się, że to medium jest używane w bardzo świadomy sposób do propagowania samoakceptacji i konkretnych idei. Naszymi ich nośnikami będą z kolei wideo, wspomniany film dokumentalny czy animacja. Akurat na temat cielesności, wybrałyśmy zestaw animacji dokumentalnych. Będą też dokumentalne krótkie metraże autorstwa kobiet. Wydaje mi się, że wielogłos będzie pretekstem do dyskusji, bo każda z nas inaczej ten temat rozumie.

Podobną tematykę co Lepsze jutro? podejmuje specjalna sekcja dla młodzieży – 4Youth.

Pokażemy w niej m.in. „Młodzi idą dalej” w reż. Slater Jewell-Kemker (aktywizm i działania na rzecz ochrony środowiska naturalnego) czy serię dokumentalną „LoveSex: opowieści o miłości i seksie“ reż. Anja Kvistgaard Marott (edukacja seksualna w szkołach). Projekcjom będą towarzyszyć darmowe spotkania realizowane we współpracy z profesjonalnymi edukatorami i edukatorkami.

Jak zainteresowanie spotkaniami?

Zapisy ruszyły w tym tygodniu. Liczę na nie, aczkolwiek w dzisiejszych podstawach programowych szkół pewne tematy zostały wykreślone. Wierzę, że uda nam się to trochę odczarować. Bardzo zależy nam na aspekcie edukacyjnym, ale może okaże się, że jesteśmy idealistkami.

Mówiąc o różnych grupach odbiorców festiwalowych, muszę zapytać i o mężczyzn. Jak zachęcić ich do przyjścia na projekcje i zabrania głosu w dyskusji?

Tworząc program miałyśmy zamysł, że festiwal ma być adresowany do osób wszystkich płci. Dobierając filmy nie chciałyśmy zawęzić się do tematyki, która interesuje wyłącznie kobiety. Będziemy mówić szeroko o relacjach, czy wyjątkowych osobowościach, które ciekawią nie tylko dlatego, że są kobietami. Mam nadzieję, że te historie przyciągną mężczyzn do kina.

Nie robimy festiwalu kobiecego i absolutnie nie chcę, żeby takie określenie funkcjonowało. To jest festiwal filmów autorstwa kobiet, który jest otwarty na każdego widza.

Poruszyłaś przy okazji bardzo ważną kwestię języka. Biję się w pierś, bo sama w naszej korespondencji użyłam skrótu myślowego – napisałam o kinie kobiet zamiast o filmach ich autorstwa. Jakich wyrażeń nie powinno się używać, aby nie umniejszać twórczości kobiet?

Bardzo dbam o to, jak mówimy i myślimy o festiwalu. Naszym celem nie jest tworzenie wieczorku kina na obcasach, czy kina ze szminką, ani nawet dyskutowanie o tym, czym jest kino kobiece. Zależy nam na promocji szeroko pojętej twórczości kobiet. Bardzo często mówiąc o festiwalu, odchodzimy od tematów, które będą poruszane na samym wydarzeniu. Staramy się informować, doceniać i eksponować tę twórczość z różnych dziedzin. Należą do nich i sztuki wizualne [sekcja Sztuka tworzona we współpracy z Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie oraz Akademią Sztuk Pięknych – red.] albo jak ostatnio – nominacje do nagród filmowych. Chcemy podkreślać cały czas obecność kobiet w świecie sztuki i pokazywać, że są bardzo utalentowane, a nie mówić o kinie z perspektywy tzw. kobiecego spojrzenia, którego nie ma, a które tak często porusza się w świecie filmu.

Fot. Alicja Kozak
Projekt graficzny: Aleksandra Mleczko
Dłonie należą do Urszuli (babcia) i Patrycji (wnuczka) Blindow,
które prowadzą wraz z Dagmarą (matka) rodzinne
Kino Żeglarz na Półwyspie Helskim.

Jak same podajecie w programie, wedle badań prof. Moniki Talarczyk-Gubały z PWSFTviT w Łodzi, w latach 2006-2017 28% całościowej polskiej produkcji filmowej stanowiły filmy autorstwa kobiet. W Hollywood za same wielkobudżetowe produkcje odpowiadało ich z kolei 11% w roku 2017, rok później dane te spadły do 8%. Czy te zjawiska procentowe da się w ogóle porównywać między krajami, czy są to zbyt różne obszary produkcji filmowej?

Myślę, że za bardzo się od siebie różnią, aczkolwiek samo zjawisko jest symptomatyczne. Jak zaczniemy analizować kino hollywoodzkie, kino francuskie, polskie, to okaże się, że procentowy udział kobiet w danym kraju, odzwierciedla jego specyfikę. W każdym z nich, niezależnie od szerokości geograficznej, odsetek kobiet w kinematografii będzie znacznie odbiegał od równej dystrybucji. Będzie wynosił dużo poniżej 50%. Kobiety na całym świecie są częstszymi konsumentkami kultury. Ciekawe, że jesteśmy w dużej mierze odbiorczyniami, a nie producentkami tych wytworów. Dziwny paradoks przejawia się na przykład w tym, że jesteśmy w stanie pójść na każdego typu produkcję, niezależnie, czy temat jest bardziej (w stereotypowym tego słowa znaczeniu) męski, czy to jest bardziej film romantyczny – stereotypowo kobiecy. Nie funkcjonuje coś takiego jak podział ze względu na płeć autora czy autorki. Pytanie, które zadałaś, o udział mężczyzn w festiwalu, pokazuje, że w drugą stronę nie jest tak łatwo. Kwestia jeszcze, czy istnieje to tylko w teorii, bądź wyłącznie w naszej głowie, czy też w praktyce. Może nie powinnyśmy się tego bać, bo jest to sztucznym konceptem – trudno odpowiedzieć. Przekonam się prawdopodobnie na festiwalu.

Kolejny paradoks – kobiety mają równe szanse, jeśli chodzi o dostęp do edukacji w szkołach filmowych, ale ich zawodowa perspektywa, jak same piszecie, ginie czasem po jej ukończeniu. Dlaczego?

Jest to bardzo złożone pytanie i nie wiem, czy da się na nie odpowiedzieć. Zaczęłam rozmawiać z profesorkami szkół filmowych, by spróbować zrozumieć to od drugiej strony. Do tej pory nie uzyskałam jednoznacznych wniosków. Myślę, że składa się na to wiele czynników. Wiele kobiet spotyka się na wczesnym etapie edukacji z trudnościami, które powodują, że zniechęcają się do zawodu. Nie jest też rzadkie, że kobiety, które chciały być twórczyniami, przechodzą na stronę produkcji. To kobiety są w większości producentkami filmów. To one ogarniają, co, jak mi ktoś ostatnio wyjaśnił, wiąże się z tym, że my łącząc życie prywatne, dom, rodzinę, naraz jesteśmy w stanie łatwiej zarządzić wszystkim za kulisami.

Oczywiście ktoś mniejszy odsetek twórczyń będzie tłumaczył koniecznością wycofania się w pewnym momencie z zawodu ze względu na rodzinę. Trudno powiedzieć, ten sam argument funkcjonuje w kontekście szklanego sufitu. Nie przypisywałabym trudnościom z przebiciem biologii czy kwestii genderowych.

Szkoły filmowe są przy tym dość skostniałą konstrukcją. Nadal działają w nich schematy, które powodują, że kobietom może być trudniej po jej ukończeniu: w zorganizowaniu ekipy, pracy z mężczyznami, czy pozyskiwaniu finansowania na swoje projekty.

Ostatnio pisała o tym też Anna Lalka z Watching Closely. Wśród powodów tej walki o przebicie zawarła także myśl, że problem pojawia się nawet na etapie prezentacji pomysłu. Scenariusz napisany przez kobietę często trafi i tak ostatecznie w ręce dyrektora wytwórni, którym zazwyczaj będzie mężczyzna.

Będzie to Harvey Weinstein, który stwierdzi na bazie danych, że film się nie sprzeda. To błędne koło, bo jeżeli nie dopuszczamy kobiet do kręcenia wysokobudżetowych produkcji, nie mają jak udowodnić, że są w stanie przynieść wytwórniom pieniądze. Oczywiście mówimy o schemacie hollywoodzkim, aczkolwiek właśnie on stanowi ekstremalny przykład tego, jak zmaskulizowany jest to świat. Kobiety powoli zaczynają się na tę rzeczywistość nie zgadzać m.in. postacie ze świecznika pokroju Nicole Kidman, czy Reese Whiterspoon. Założyły one własną firmę produkcyjną, dającą przestrzeń do realizacji kobietom-twórczyniom. W Polsce powstała Fundacja Gerlsy, w której Olga Bołądź chce przenieść ten sam koncept na nasz grunt. O tym mówi się już głośno. Chociażby przykład Tildy Swinton, która na zeszłorocznej konferencji festiwalu w Cannes rzuciła pytanie, czy to, że nie znamy z ostatnich 100 lat reżyserek oznacza, że ich nie było, czy to, że były, a my o nich nie wiemy? Film nie jest tu wyjątkiem, to problem ogólny. Stąd też HER Docs ma być wizytówką równości, nie tylko w branży dokumentalnej.

Czym może zaskoczyć nas festiwal?

Mnogością wybitnych dzieł kobiet. Wydaje mi się, że on ma po prostu zebrać i pokazać, że ten głos jest równie mocny we wszystkich nurtach sztuki, co głosy mężczyzn. To nie ma być w żadnym stopniu festiwal walcząco-feministyczny, a taki, który pokazuje, że nas – utalentowanych kobiet – jest naprawdę wiele.  

Link do oficjalnej strony festiwalu

Zapraszamy do udziału w I edycji HER Docs Film Festival, a także bieżącego śledzenia Nowego Folderu, który z w dniach 6-10 marca będzie pisał dla Was prosto z miejsca imprezy.

Weronika Adamowska

Weronika Adamowska – od ponad 10 lat aktywnie działa w branży filmowej. Współorganizowała największy w Polsce festiwal filmów dokumentalnych Millennium Docs Against Gravity Film Festival i pracowała dla Against Gravity, jednego z wiodących dystrybutorów kina dokumentalnego i arthouse’owego w Polsce. W Niemczech stworzyła i prowadziła firmę dystrybucji kinowej Rise And Shine Cinema przy agencie sprzedaży filmowej Rise And Shine World Sales. W ciągu trzech lat wprowadziła do niemieckich kin filmy dokumentalne, które zobaczyło łącznie ponad 200 tys. widzów. Doradza twórcom dokumentalnym, zarówno na etapie produkcji filmowej, jak i dystrybucji. Stypendystka programu Berlinale Talents, wspierającego młode talenty w branży filmowej.

Wpisy

Jej życiową ambicją jest zostanie panią na ludzkiej poczcie. Chce przyjmować w zawsze otwartym okienku historie i przesyłać je dalej – w formie dziennikarskiej, filmowej i teatralnej. W przerwie od pracy pije kawę i słucha płyt rodziców.
Wicenaczelna magazynu "Nowy Folder" dogląda działu "Folder z Dokumentami", które, ma nadzieję, zechcecie oglądać.