//

Kochała życie, nienawidziła śmierci

Ostra, agresywna, bezpośrednia. W latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych była w centrum światowych wydarzeń i kryzysów. Przeprowadziła wywiady z najbardziej wpływowymi postaciami tamtych czasów, m.in. z Indirą Gandhim, Jaserem Arafatem, Henrym Kissingerem czy Lechem Wałęsą. Dziś uważana jest za jedną z najlepszych dziennikarek XX wieku.

Oriana Fallaci (1929-2006) za swój życiowy cel postawiła sobie monitorowanie władzy oraz krytykę wywoływanych w jej imię konfliktów. – Jestem tutaj, aby zrozumieć co myśli człowiek, który zabija innego człowieka, a ten z kolei zabija jego, nawet go nie znając. Jestem tutaj, aby udowodnić coś, w co wierzę: że wojna jest zbyteczna i głupia, to najbardziej przerażający dowód tępoty rodzaju ludzkiego – pisała w jednej ze swoich najsłynniejszych relacji z wojny w Wietnamie.

„Ucz się i idź w świat”

Niechęć do wojny oraz wszelkich nadużyć ze strony władzy ukształtowały się w niej już we wczesnym dzieciństwie. Przyszła na świat 29 czerwca 1929 r. we Florencji. Wychowała się w ubogiej rodzinie. Jej matka była gospodynią domową, niespełnioną malarką, ojciec pracował jako stolarz, działał w antyfaszystowskim ruchu oporu.

Na jej młodość mocno wpłynął wybuch II wojny światowej, w szczególności bombardowania, które miały miejsce we Florencji. Za sprawą ojca dołączyła do ruchu „Sprawiedliwość i wolność”, działała jako łączniczka, kontaktowała się z partyzantami. Te doświadczenia będą miały silny wpływ na jej późniejsze poglądy – nienawiść do dyktatury i władzy absolutnej oraz to, jak ważną wartością była dla niej odwaga.

Po wojnie rozpoczęła studia na wydziale medycznym Uniwersytetu Florenckiego. Duży wpływ na tę decyzję miała matka, która miała często powtarzać: – Nie popełniaj moich błędów! Zrób wszystko, żeby nie stać się niewolnicą męża i dzieci! Ucz się i idź w świat! Studia medyczne jednak nie były spełnieniem jej marzeń – Któregoś dnia patrzyliśmy, ja wykładowca kroi mózg mężczyzny, a ja myślałam o tym człowieku pod prześcieradłem, który nosił jakieś imię, kochał kobiety, może miał dzieci, może był ambitny albo próżny i nie wychodził z domu, jeżeli nie był elegancko ubrany i starannie ogolony.

W Hollywood

Zaczęła pracę w prasie dzięki stryjowi, który był w tym czasie cenionym dziennikarzem. Początkowo pisała dla lokalnej florenckiej gazety „Mattino dell’Italia Centrale”, jednak mając zaledwie 20 lat została korespondentką prestiżowego mediolańskiego tygodnika „L’Europeo”. Zrezygnowała ze studiów medycznych i przeniosła się do Rzymu. Pisała o gwiazdach filmowych, regularnie podróżowała do Kalifornii, przeprowadzała wywiady z ludźmi kina. W 1958 r. z cyklu jej artykułów powstała książka, „Siedem grzechów Hollywood”, w której krytycznym okiem oceniała amerykańską rzeczywistość.

fot. Piero Raffaelli / wikimedia commons

Na froncie

Jednakże to nie kino, a polityka i wojna miały przynieść Fallaci największą sławę. W 1967 wyjechała do Wietnamu jako korespondentka wojenna. Opisywała wojnę, przeprowadzała wywiady z postaciami, które dla innych dziennikarzy były niedostępne: wiceprezydentem Wietnamu Nguyễnem Cao Ky, przywódcą południowowietnamskich buddystów Trí Quangiem czy generałem Nguyễn Ngọc Loanem, szefem wietnamskiej policji. W swoich artykułach pokazywała okrucieństwo i bezsensowność wojny. Nie wahała się krytykować obydwu stron konfliktu. W ciągu siedmiu lat Wietnam odwiedziła 12 razy.

Fallaci miała wyrazisty, krwisty styl, nie szczędziła ocen, a czasem również odrobiny ironii. Jej reportaże czytało się jak dziennik. Potrafiła oddać atmosferę zagrożenia, strachu, ale również egzotyki. Jednocześnie była bardzo drobiazgowa, szukała różnorodnych punktów widzenia.

W 1968 odbyła podróż do Meksyku, gdzie uczestniczyła w proteście młodzieży na Placu Trzech Kultur w Tlatelolco, dzielnicy miasta Meksyk, stłumionym krwawo przez policję. Została wtedy poważnie ranna. Ze szpitala wysłała jednak do redakcji nagranie, w którym relacjonowała przebieg wydarzeń – jej reportaże ukazywały się regularnie na łamach „L’Europeo”.

Dlaczego wybierała konflikty? Uważała, że stwarzają one najlepsze warunki do oceny charakteru. Jak mówiła w jednym z wywiadów:
Niestety, nic nie ujawnia człowieka tak, jak czyni to wojna. Nic tak nie podkreśla w nim piękna i brzydoty, inteligencji i głupoty, brutalności i człowieczeństwa, odwagi i tchórzostwa. Enigma.

Sylwetki XX wieku

Oprócz reportaży Fallaci zasłynęła z wyrazistych wywiadów. Udało jej się dotrzeć do najważniejszych, a także najbardziej kontrowersyjnych postaci XX wieku, takich jak: Indira Gandhi, Deng Xiaoping, Henry Kissinger, Jaser Arafat, Mu’ammar al-Kaddafi, szach Iranu Rezą Pahlavi i ajatollah Chomeini czy Lech Wałęsa. W 1974 r. cykl jej wywiadów został opublikowany w książce „Wywiad z Historią”.

Jaki był styl Fallaci? Ostry, agresywny, bezpośredni. Jak sama zaznaczała – szła na wywiad jak na wojnę. Była bardzo dobrze przygotowana, nie bała się zadawać rozmówcom trudnych, prowokujących pytań. Pisała dynamicznie, żywo, subiektywnie. Jej wywiady były poprzedzane krótkim słowem wstępnym, w którym zawierała ocenę postaci wraz z własnym społeczno-politycznym komentarzem. Nie zgadzała się na autoryzowanie wypowiedzi.

Była w stanie postawić rozmówcę w krzyżowym ogniu pytań. – Wywiad z Fallaci był najgłupszą rzeczą, jaką zrobiłem w życiu – miał powiedzieć po latach Henry Kissinger, który niefortunnie nazwał się „samotnym kowbojem”, co nie tylko naraziło go na drwiny wśród wyborców, ale również ochłodziło stosunki z prezydentem Nixonem.

Nie wszystkim podobała się ta bezpośredniość. Zarzucano jej narcyzm, stawianie siebie w centrum wydarzeń, „radykalizm dla radykalizmu”, a także koloryzowanie faktów. Fallaci broniła się przed tymi zarzutami podkreślając rzetelność swoich wywiadów, przyznawała jednak, że w reportażach chętnie posługiwała się bardziej literackim stylem, który dawał jej większą swobodę niż sucha dziennikarska relacja. – Uniwersalna prawda, którą możesz przekazać w powieści, jest o wiele większa niż to, co możesz przekazać dzięki dziennikarstwu – mówiła.

Oriana Fallaci z ajatollahem Chomeinim / wikimedia commons

Burzliwa relacja

Swojego życiowego partnera poznała w 1973 r. Był to Alekos Panagoulis, grecki rewolucjonista i poeta, który w pięć lat wcześniej próbował zorganizować zamach na greckiego dyktatora Jeorjosa Papadopoulosa. Między dwójką zrodziła się burzliwa relacja. Następne lata nie były dla Fallaci szczęśliwe. Zaszła w ciążę, jednak straciła dziecko. W 1975 r. wydała książkę „List do nienarodzonego dziecka”, w której próbowała rozliczyć się z tym wydarzeniem – Tylko ktoś, kto dużo płakał, może docenić życie w całym jego pięknie i głośno się śmiać. Gdy w maju następnego roku jej partner Panagoulis, który stał się symbolem walki z grecką juntą czarnych pułkowników, a po jej upadku w 1974 roku – parlamentarzystą, zginął w tajemniczym wypadku samochodowym, Fallaci wycofała się z życia publicznego. Wykładowczyni prestiżowych amerykańskich uczelni z rzadka – jak jesienią 1980 roku, kiedy przyjechała do Gdańska, by rozmawiać z Lechem Wałęsą – wracała do zawodu.

Islamofobia

Na dobre przerwała swoje milczenie dopiero w  2001 r., gdy w reakcji na zamachy 11 września opublikowała głośny artykuł „Wściekłość i duma” – ostra polemika z kulturą islamu. Artykuł stał się zalążkiem książki pod tym samym tytułem, w której Fallaci stawiała tezę: – (…) my, Włosi, nie jesteśmy w tej samej sytuacji co Amerykanie. Nie jesteśmy ich tyglem ras i narodów, ich mozaiką różnorodności posklejanych w całość wspólnym obywatelstwem (…) nasza tożsamość kulturowa jest dobrze określona od tysięcy lat, nie możemy znosić migracyjnej fali ludzi, którzy z nami nie mają nic wspólnego… Którzy nie są gotowi, by stać się takimi jak my, by asymilować się wśród nas jak lotaryńscy Habsburgowie z Toskanii czy Burbonowie z Neapolu. Książka zdobyła dużą popularność we Włoszech, jednak przez świat została przyjęta chłodno. Autorce zarzucano rasistowskie podejście, ksenofobię oraz brak konstruktywnych argumentów. – Oriany Fallaci były trzy. Romantyczna młoda reporterka budziła moją sympatię. Dojrzała geniuszka wywiadu politycznego – zachwyt. Islamofobiczna eseistka pod koniec życia – konsternację – sumował jej dorobek Jacek Żakowski.

Oriana Fallaci zmarła 15 września 2006 r. we Florencji. Przez kilkanaście lat walczyła z nowotworem. W kontekście swojej osoby unikała rozważania tematu śmierci. Zdarzyło się jej jednak wspomnieć: Jeśli widzisz wspólny mianownik każdej mojej książki, to zawsze jest to »życie i śmierć, życie i śmierć«. Zawsze wracam do tego. Mojej miłości do życia i mojej nienawiści do śmierci. I to właśnie tej miłości do życia nie można jej odmówić.

fot. obrazek wyróżniający Dominio Público / wikimedia commons

Wpisy

Studentka dziennikarstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Lubię dobrze opowiedziane historie. W kinie czasem się to udaje, a wtedy warto o tym napisać. Jeśli nie, tym bardziej?
(https://www.filmweb.pl/user/Agata_Ikanowicz)

Twój adres email nie zostanie opublikowany.