/

Kokaina wyborcza

Nowy Folder - #BananowaNiedziela

 

Z opowieści, które słyszę o PRL-u wynika, że byliśmy społeczeństwem niesamowicie rozpitym. Podejrzewam, że władzy nie mogło to szczególnie przeszkadzać. W końcu im wyższy promil, tym większy tumiwisizm, a im większy tumiwisizm, tym łatwiejsze rządzenie. Jednak po co ograniczać się do alkoholu, kiedy świat daje ludziom dziesiątki używek, które mogą odciągnąć ich od polityki? Zrozumiał to najwyraźniej nasz premier, który, troszkę pomiędzy wierszami, jednak wydał swój plan na przyszłość.

 

Nowy Folder - #BananowaNiedziela

 

Temat legalizacji miękkich narkotyków od lat był kołem ratunkowym dla niektórych polityków. Z bólem serca muszę przyznać, że działa to na zupełnie ignorancką część mojego pokolenia, dla której legalizacja marihuany jest ważniejsza od prawdziwych problemów państwa. Wypłynął na tym Palikot, brała się stąd też spora część 4,76% Korwina. Jednak gdzie w tym wszystkim Mateusz Morawiecki? Spieszę z wyjaśnieniem.

 

W trakcie wystąpienia w sejmie przy okazji głosowania nad wotum zaufania, premier mówił o obniżce podatków na egzotyczne owoce. Na pierwszy rzut oka nic nadzwyczajnego. Kolejny triumfalny słowotok prezesowego syna. Dodatkowo wrzucony w okres świąteczny, kiedy mandarynki znikają ze sklepów równie szybko, co europejskie flagi znikały z miejsc publicznych po przejęciu władzy przez prawych i sprawiedliwych. Nastąpiła jednak jeszcze jedna koincydencja, która prawdopodobnie tłumaczy rzeczoną obniżkę VAT-u na cytrusy.

 

W tym tygodniu w transporcie mandarynek w Zduńskiej Woli, Centralne Biuro Śledcze Policji znalazło 112 kilogramów marihuany. W listopadzie na terenie Polski w bananach znaleziono łącznie 220 kilogramów kokainy. Do transportu tego narkotyku na całym świecie zwykle wykorzystuje się jednak ananasy, więc radzę pracownikom sklepów dokładnie przeszukać transporty tego smakołyku. Coś mi się wydaje, że nie wszystko jeszcze padło łupem CBŚP.

 

Dookoła władzy zbiera się coraz większy smrodek ciągnący z kilku stron, więc można było się spodziewać jakiegoś wybitnego masterplanu. Polacy już z mlekiem matek wysysają sfermentowane ziemniaki, więc PRL-owski plan rozpicia społeczeństwa nie wystarczy. Tu potrzeba było mocniejszych środków, a popularność Escobara w popkulturze sama nasuwa pomysły. Michael Che w jednym ze swoich stand-upowych występów, jako komentarz do legalizacji marihuany w coraz większej liczbie stanów mówił, że jest to znak problemów finansowych państwa. W końcu jak zdesperowanym trzeba być, żeby uznać, „no dobra, zostaje mi handlowanie narkotykami”. Zieloni wojownicy, wasz cel może być znacznie bliżej niż myślicie.

 

Wszystkim fanom używek polecam więc przed świętami kupować egzotyczne owoce na kartony, bo pod stertą bananów może na was czekać niespodziewany prezent od Świetego Kolumbijskiego. Całej reszcie, a szczególnie tym, którzy nie wyobrażają sobie świąt bez mandarynek, polecam w te święta szczególnie uważać, bo nigdy nie wiadomo czy marihuana i kokaina to jedyne przemycane narkotyki. Tym razem babcia, na pytanie: „a dlaczego masz takie duże oczy”, zamiast „ żeby Cię lepiej widzieć wnuczko”, może odpowiedzieć „Anka, jakie oczy!? Uważaj na smoka!”